Want to make creations as awesome as this one?

Transcript

27 stycznia

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu

10 stycznia minęła 78. rocznica likwidacji Obozu pracy dla Żydów "Kopernik" w Mińsku Mazowickim

Poznajcie ten bolesny fragment naszej lokalnej historii...

UTWORZENIE OBOZÓW PRACY W MIŃSKU POPRZEDZIŁY TRAGICZNE WYDARZENIA…

21 SIERPNIA 1942 R.- „ROZPOCZĘŁO SIĘ PIEKŁO NA ZIEMI…”, czyli likwidacja mińskiego getta W tych dniach zginęło około 6 tysięcy Żydów, z czego prawie tysiąc osób zostało zamordowanych na Rynku i ulicach miasta. zebraną ludność wepchnięto do wagonów towarowych i wywieziono do Treblinki.

SELEKCJA

"Po odjeździe pociągu podzielono zgromadzonych na rampie kolejowej na trzy grupy. Najprzód (pisownia oryginalna- E.B.) wyselekcjonowano różnego rodzaju rzemieślników w liczbie około 100 osób i poprowadzono pod eskortą policji do gmachu szkolnego przy ulicy Siennickiej. Resztę podzielono na dwie grupy, z których jedną przydzielił łaskawy Heintz firmie Wolfer & Goegel, a drugą odprowadzono do fabryki Rudzkiego."Cytat: Franciszek Mówiński

RELACJE ŚWIADKÓW z OBOZU PRACY "KOPERNIK"

CHIL

CHIL

MIRIAM

LEON

JÓZEFA

Najedź myszką na imię

Chil Kirszenbaum:Dostałem się do budynku po byłej szkole im. Kopernika. Było tam legalnie 220 Żydów, a ilu więcej trudno mi powiedzie

Chil Kirszenbaum:Dostałem się do budynku po byłej szkole im. Kopernika. Było tam legalnie 220 Żydów, a ilu więcej trudno mi powiedzieć.

Miriam Carmi, z d. Furmańska:Tego dnia (tj. 21.08.1942 r. – E.B.) nasza rodzina miała szczęście, rozkaz o deportacji nie dotknął nas i pozostaliśmy wszyscy przy życiu. Po ośmiu dniach odważyliśmy się wyjść z domu, żeby poszukać czegoś do jedzenia i zorientować się co się stało. Zostaliśmy wysłani do „Kupernika”( pisownia oryginalna- E.B.) - budynku byłej szkoły im. Mikołaja Kopernika przy Siennickiej 17 i tam usłyszeliśmy o strasznym losie Żydów z Mińska Mazowieckiego.

Leon Guz:(…) Z daleka ujrzałem budynek do którego zmierzałem. Szedłem szybciej, prawie biegłem. Chciałem już być w tym budynku, który wydawał mi się ( nie wiadomo dlaczego) bezpieczną oazą. Jakże bardzo się myliłem.(…) Był to stosunkowo duży, trzypiętrowy gmach. Po kilku minutach znalazłem się na dziedzińcu.

Józefa Dembowska z Warszawy, lat 12:Dowiedziałam się, że w Mińsku Mazowieckim w szkole im. Kopernika skupiono grupę Żydów, którzy pracowali dla Niemców w różnych niemieckich przedsiębiorstwach. „Przykleiłam się” do nich. W tej grupie czułam się mniej samotna i mniej nikomu niepotrzebna. Sprzątałam, robiłam co popadło.

Niemcy wyznaczyli limit niewolniczych pracowników obozu - początkowo było to 370 osób, potem zmniejszono go do 220. Zdawali sobie sprawę, iż do obozu przekradają się nielegalnie kobiety z dziećmi i inni „niezarejestrowani”, ale przez jakiś czas przymykali na to oko. Natomiast regularnie urządzali kontrole i rewizje wyłapując „nielegalnych lokatorów”. W ten sposób obóz stał się pułapką dla tych, którzy uniknęli zagłady podczas „wielkiej akcji” 21 sierpnia.

WIĘZIENNA CODZIENNOŚĆ W „KOPERNIKU”

Leon Guz: (…) najbardziej męczące dla mnie były noce. Spaliśmy na piętrowych łóżkach, na siennikach pełnych pcheł. Oprócz tej plagi, bardzo chłodne już noce dawały się nam mocno we znaki. Nie było się czym przykryć. Ubiór mój przedstawiał się bardzo nędznie i nie chronił mnie przed zimnem. Śniadanie składało się z kawy i kawałka chleba. (…) Szumnie zwany „obiad” dostawaliśmy dopiero o godzinie 18-tej. (…) Za całodzienną pracę otrzymywaliśmy marną zupę, przeważnie z brukwi, z rzadko pływającym kartoflem.

Budynek Szkoły Podstawowej im. Kopernika, ul. Siennicka 39, ok. 1940 r., fot. zbiory prywat. L. Sałaty

DZIEŃ PRACY W „KOPERNIKU”

Dzień pracy zaczynał się zazwyczaj wczesnym rankiem od apelu, podczas którego poszczególnym grupom roboczym przydzielano zadania. Większość więźniów obozu kierowano do różnych prac na terenie miasta i na kolei: rozładowywali wagony z węglem, sprzątali torowiska i perony, pracowali w niemieckich magazynach i na lotnisku, byli zaprzęgani do najcięższych i najbrudniejszych robót. Z prac poza obozem zwolniona była grupa rzemieślników, która pracowała w warsztatach urządzonych na miejscu. Niemcy dostarczali im narzędzia i materiały, odbierając gotową produkcję. Grupa ok. 100 osób została skierowana do pracy w dawnych zakładach Rudzkiego przejętych przez koncern Kruppa.aki.

„KOL NIDRE PO RAZ OSTATNI”

Efraim Siedlecki: - Mamy Torę, tałes i świąteczny modlitewnik. Odprawmy jutro „Kol nidrej”! – apelował Mosze Chawes, szukając dziesięciu mężczyzn do odprawienia publicznej modlitwy. W wigilię Jom Kipur przed wieczorem robotnicy wrócili po normalnym dniu ciężkiej pracy na różnych „placówkach”. Kuchnia, jak co wieczór, wydzielała znikome porcje chleba i cienką zupę, w której więcej było obierek niż kartofli. (…) Jedzono w pośpiechu, żeby czym prędzej przystąpi do modlitwy.

OSTATNI AKT TRAGEDII... 10 STYCZNIA 1943 R.- LIKWIDACJA OBOZU „KOPERNIK’

MIRIAM

EFRAIM

Najedź myszką na imię

Efraim Siedlecki:Gdy ogień przybrał na sile, Żydzi zaczęli wybiegać z budynku. Przedzierali się przez ogień, pod gradem kul, (…) Gołymi rękami wyrywali kamienie z bruku i rzucali je na morderców. Ogień się wzmagał i przenosił się na sąsiednie baraki i budynki. Ludzie zeskakiwali z pięter. (…) Rozpaczliwe, mrożące krew z żyłach okrzyki ofiar unosiły się po całym miasteczku.

Miriam Carmi z d. Furmańska:10 stycznia 1943 roku Marian (Marian Woźniak- przyp. E.B.)przyszedł do nas jeszcze raz i opowiedział co się działo wcześniej tego dnia w „Kuperniku”(pisownia oryginalna – przyp. E.B.).Dom został podpalony z zewnątrz i wszyscy ludzie, którzy byli w środku spalili się żywcem. Wśród zabitych był mój brat Yjsef, moje siostry Chaja i Gołda oraz mój najmłodszy brat Israel.

Po zakończeniu wojny, dzięki relacji burmistrza Stanisława Jurkowskiego udało się odnaleźć miejsca pochówku pomordowanych. Okazało się, że pogrzebani zostali nie tylko w zbiorowej mogile na cmentarzu żydowskim, lecz także w dołach wykopanych w lesie pod wsią Chochół oraz na terenie dawnego majątku hr. Dernałowicza przy ulicy Kościelnej, w pobliżu cmentarza parafialnego.

PAMIĘTAMY

PRZYGOTOWANIE: EWA BORKOWSKA, MAGDA MÓL