Want to make creations as awesome as this one?

Poczytaj ze mną

Transcript

Kacper, Melańcia, Mikado, Tiuzdej, no i oni.Główni bohaterowie, jeden starszy i stateczny[?], drugi młody i psotny.Pełne przygód życie na podwórku.Ich twórca w 2021 roku znalazł się w domenie publicznej.

Jan Antoni GrabowskiPuc, Bursztyn i goście

Jedna z najbardziej znanych książek dla dzieci, ukochana książka dzieciństwa wielu z nas.Mimo iż wkrótce minie sto lat od jej powstania, ta nadal bawi i wzrusza.Pełna ciepłego humoru, rozbawi i małych i dużych. Bo czy te zwierzęce charaktery nie przypominaja nieco ludzkich?

Książka zalecana jako lektura dla szkół podstawowych.

Całość dostępna w wersji elektronicznej

Przeczytaj fragment

Rasa!Nie takie kundle, jak Pucunio i Bursztyńsio, co to niby się zapowiadały na foksa, ale jak podrosły nieco, wyskoczył z nich niespodzianie i wyżeł, i jamnik, i kawałek wilczura, i wszystkie, zresztą szlachetne, a znane, psie rasy, oprócz niektórych mniej szlachetnych, no i mniej znanych.Otóż te prawdziwe perły psiego rodu, Mikaduchna i Tiuzdejek. zostały w koszykach załadowane na bryczkę. Przez cały czas jazdy panna Agata drżała z niepokoju, czy aby jazda po wyboistym bruku nie zaszkodzi jej skarbuńciom. Trzeba było jechać noga za nogą, jakby kto wiózł nadpęknięte garnki.Ledwie bryczka stanęła przed dbmem, już był nowy kłopot. Czy Mikaduchna łatwo się przyzwyczai do nowego mieszkania? A czy Tiuzdejkowi będą smakowały kotleciki z wątróbki?Możecie sobie wyobrazić, jak się ucieszyła Katarzyna, kiedy się dowiedziała, że angielskiemu elegantowi ma trzy razy na dzień smażyć siekane kotleciki na świeżym maśle i ze świeżej cielęcej wątróbki. Płomienie jej przeszły przez twarz. Widziałem, że ma jakieś niebaczne słowo na końcu języka. Katarzyna miała wymowę łatwą a przykrą, gdy była zła.Ledwiem ją udobruchał. Ale do psów dotknąć się nie chciała.Krysia wyjęła naszych psich gości z bryczki i zaniosła ich w koszykach do domu. Chciała postawić je w kuchni. Kiedy panna Agata to zobaczyła, wyrwała jej koszyk z rąk, do głębi serca oburzona.— Tiuzdejek jest świeżo po katarze. Nie znosi przeciągu. Proszę go umieścić w zacisznym miejscu! — zawołała.I zaczęło się bieganie po całym domu w poszukiwaniu zacisznego miejsca dla Tiuzdejka.Ulokowano go nareszcie pod stołem w jadalni.Mikaduchna z koszem znalazł się za szafą przy piecu.Dlaczego?Podobno dlatego, że pochodził z ciepłych krajów.Choć, prawdę powiedziawszy, u nas było lato, słońce prażyło żywym ogniem, więc było dość ciepło nawet dla japońskiego elegancika. Za to piec był zimny jak lodownia.Tiuzdejek, ledwie go ustawiono na miejscu, podniósł się na swojej poduszce, ziewnął przeraźliwie, skrzywił się, jakby miał cytrynę w pyszczku, i zaczął się pogardliwie rozglądać dokoła wyłupiastymi oczyma.— Wcale mi się tu nie podoba! Co to za dom? Co to za ludzie? Chodzą i chodzą, a biedny, chory pies spokoju nie ma — narzekał.Ale widać chciał się bliżej poznać z naszym domem, bo wylazł z kosza.Jakież to psisko miało długie nogi!Zdawało się, jakby chodził na szczudłach!Idąc, podnosił nogi wysoko, jakby je z błota wyciągał. Przełamane to było, jakieś koślawe. A złe! Po oczach widać było, że najchętniej byłby nas uciął każdego z osobna i wszystkich razem swoimi pożółkłymi zębami.Może tam Tiuzdejek był nawet wysokiej rasy, ale, że nie był nadmiernie urodziwy, to pewne.

Cytaty pochodzą z książki i recenzji

Recenzja

Poczytaj o autorze