Want to make creations as awesome as this one?

Oprac. K. Drogoś, E. Piątek, A. Zielińska

Transcript

Lem2021.Widziałem przyszłość

RokStanisława Lema

Stanisław Lem

Myśli o ...

Anegdoty

Ciekawostki

Adaptacje

Audioteka

Pomysły na lekcje

Gry edukacyjne online

Poczytaj Lema:

Poczytaj o Lemie:

Poczytaj Lema:

Poczytaj o Lemie:

Poczytaj Lema:

Stanisław Lem i ...

nowoczesne technologie

Zło jest niestety, dosyć równomiernie rozsmarowane po całej historii ludzkiej od prawieków, z tym, że nowoczesne technologie, zwykle bez złej intencji wynajdywane i odkrywane przez rozmaitych, szczególnie po temu uzdolnionych ludzi, bardzo jednostronnie wykorzystano do umasowienia możliwości jego dokonywania i rozprzestrzeniania.

sztuka

Zatarcie granicy pomiędzy dziełem sztuki a śmieciem po prostu, pomiędzy kunsztem a bylejakością zdaje mi się jednym z głównych znamion naszej epoki.

internet

Fizyka żadnych pomyłek nie dopuszcza; z urządzeniami budowanymi przez człowieka rzecz wygląda inaczej.

film

W coraz bogatszej scenerii coraz lepiej wykonanych wybuchów, trzęsień ziemi i cyklonów pokazują nam straszliwie zbanalizowane krajobrazy międzyludzkich stosunków, jakby jakaś betonowa płyta wszystko spłaszczała, spłaszczała i spłaszczała.

telewizja

Przestałem już oglądać telewizję, także zachodnią - jest nie do oglądania, tak generalny i tak okrutny upadek ją dotknął. Kanałami najnowszych technologii pompuje się w ludzi najobrzydliwsze brednie.

kultura

Sprowadzenie kultury do roli papki, jaką się w małych słoiczkach dla niemowląt sprzedaje, i upchnięcie literatury w najciemniejsze kąty naszej wegetacji bytowej bardzo mnie martwi.

wynalazki

Wszystko jest do wynalezienia – jedyne, czego nam brakuje, to lekarstwa na głupotę.

Źródło cytatów

Świat na krawędzi - ze Stanisławem Lemem rozmawia Tomasz Fiałkowski. Kraków, 2007.

Stanisław Lem i ...

Źródła cytatów

Lem Tomasz: Awantury na tle powszechnego ciążenia. Kraków, 2009.Świat na krawędzi - ze Stanisławem Lemem rozmawia Tomasz Fiałkowski. Kraków, 2007.

słodycze

motoryzacja

zabawy i zabawki

eksperymenty

pisarstwo

Miałem świnkę glinianą i do tej świnki wkładałem oszczędności. Kiedy dowiedziałem się, że wybuchła wojna, rozbiłem ją i za złoty sześćdziesiąt kupiłem dwie czekolady, większą i mniejszą - żeby mieć zapas na czas wojny. Po czym jednego dnia obie czekolady zjadłem... [Świat na...]

Jednak najwspanialsza ze wszystkiego była chałwa, przy czym ważną rolę odgrywało, JAKA to jest chałwa. Także ludzi obeznanych w winach czy francuskich serach ojciec mógłby zadziwić swoim wyrafinowanym smakiem. Kiedy w podeszłym wieku rozchorował się na cukrzycę, mawiał, że akt samobójstwa, polegający na za mknięciu się w gabinecie z pięciokilową puszką tureckiej chałwy, nie byłby wcale takim złym pomysłem. [Awantury...]

W podeszłym wieku zachorował na cukrzycę (…). Konieczność badania poziomu cukru, podawania insuliny i ograniczenia słodyczy skutkowała takimi dialogami: - Staszku, wytrzyj usta. Jesteś cały umazany czekoladą. - Skąd! (…) To nie może być czekolada, bo przecież choruję na cukrzycę. [Awantury...]

Ojciec otwierał szafę, wyjmował scyzoryk, wycierał jego ostrze w chusteczkę do nosa, a następnie w ciszy i skupieniu owijał z celofanu kawałek marcepanu (…). Po chwili błogiej ciszy, pełnej kontemplacji, ojciec zamaszystym ruchem strącał okruszki do szpary pod klapą – z czasem zebrało się ich tam całkiem sporo. [Awantury...]

Ciotka miała w mieszkaniu (...) salon, do którego nikt nie wchodził, (...) a na wspaniałym kredensie [stała] wielka misa pełna kolorowych marcepanowych owoców. Kiedy raz się tam wkradłem i usiłowałem te owoce nadgryźć, o mało nie połamałem zębów, gdyż czas odmienił zawartość misy w skamielinę. Było to jedno z większych rozczarowań mojego życia [Świat na...]

Wiśka Szymborska zaznajomiła mnie z facetem, który zamawiał u mnie fraszki do humorystycznego śląskiego pisma “Kocynder”. Pisał tam różne świetne rzeczy, na przykład: “Był raz sobie pewien zbrodzień, / Który lubił trupa co dzień / I wychodził z bronią co dnia / A wieczorem - nowa zbrodnia. [Świat na...]

Historia “Astronautów” zaczyna się od pewnego spaceru. Mieszkałem w Zakopanem, w “Astorii”, i poszedłem nad Czarny Staw z grubym panem, o którym nie wiedziałem, że to Jerzy Pański, szef ówczesny “Czytelnika”. Rozmawialiśmy o braku w Polsce powieści fantastycznych. Zapytał - Napisałby pan? - Odpowiedziałem: - Dlaczego nie! - I po paru tygodniach przychodzi umowa, tylko puste miejsce na tytuł. Wpisałem więc: Astronauci, choć nie wiedziałem jeszcze, o czym to będzie.. [Świat na...]

Latem jeździłem przeważnie w góry. Krajobrazy w Karpatach były niezmiernie urokliwe, i tam powstawały moje pierwsze wiersze – trudno sobie wyobrazić gorsze. “Nad górami zaś wynika szczyt Jawornika” albo historia “o wodospadzie-wodogrzmociku" i temu podobne okropności, które potem staranie przed światem ukryłem. [Świat na...]

Trafiłem w końcu na Wiślną do “Tygodnika Powszechnego” i zacząłem tam drukować zarówno opowiadania, jak i wiersze. Budziło to pewne zdziwienie wśród kolegów - studiuje medycynę i wiersze pisze, to nie jest normalne. [Świat na...]

Przede mną piętrzył się stos tomów, w których jak maszyna składałem autografy, a tymczasem co jakiś czas z kolejki wyciągano za kołnierz następnego delikwenta, który nie miał pieniędzy na książkę i próbował ją po prostu ukraść. Jak się potem dowiedziałem, jeden wracał trzykrotnie! Bardzo żałowałem, że powiedziano mi o tym za późno; należała mu się nagroda za wytrwałość. [Świat na...]

Kiedy zacząłem studia, okazało się, że studenci pierwszego roku dostają 150 rubli stypendium. Za całe te pieniądze kupiłem rurki Geisslera – takie rurki próżniowe wypełnione gazami, które pięknie świecą pod wysokim napięciem. [Świat na...]

Staszek próbuje uruchomić maszynę parową. Wlewa do niej czeskiej wody kolońskiej, bo spiritusu nie mamy. Najpierw nic. Potem gulga, a wreszcie wszystko kręci się jak szalone. [Awantury...]

To w jadalni właśnie wypróbowaliśmy z ojcem urządzenie jego pomysłu. Za pomocą czteroipółwoltowej baterii oraz dzwonka wytwarzało ono prąd, który dość mocno kopał (…). Ponieważ jednak za punkt honoru ojciec wziął sobie pokopanie prądem członków najbliższej rodziny (…) należało poczynić specjalne przygotowania. Pułapkę zastawiliśmy, posługując się dużą cukiernicą (…) Nie wiedzieliśmy oczywiście z góry, kto da się złapać (…). Wątpliwy zaszczyt przypadł szwagierce ojca. [Awantury...]

Miałem też słabość do chodzenia na tandetę i nabywania starych, częściowo już rozpadających się przedmiotów, takich jak magneto samochodowe, stare iskrowniki, szpulki z nawiniętym drutem, cewki. Diabli wiedzą, po co - ale lubiłem to bardzo. Przywleczone do domu części służyły mi do budowy rozmaitych urządzeń. [Świat na...]

Do manii moich w tamtym czasie należało robienie w domu doświadczeń chemicznych. Spaliłem częściowo parapet okienny, miałem też nadzieję, że nalot, który osiadał na elektrodach, kiedy przepuszczałem prąd przez roztwór nie pamiętam już czego, okaże się substancją, której nikt dotąd nie odkrył. [Świat na...]

Przez roztargnienie otworzyłem tylko jedno skrzydło drzwi garażowych, wsiadłem do wartburga i... wyjechałem z garażu wraz z drzwiami. Ale to był dobry samochód, bo potem jeszcze jeździł o własnych siłach. [Awantury...]

Z powodu rosnących samochodowych gabarytów konieczna okazała się przebudowa drzwi garażowych, jednak sam garaż pozostał nietknięty. We własnym zakresie ojciec przyczyniał się do jego powiększenia – za każdym razem wjeżdżając „do oporu”. Im większy samochód, z tym większą energią odbywało się to parkowanie, toteż w ścianie powstała kilkucentymetrowa wyrwa. [Awantury...]

Bezpieczeństwo przy wyprzedzaniu nie było elementem priorytetowym. Znacznie później, bo w latach osiemdziesiątych, wiozłem rodziców zimą, droga była śliska, padał śnieg. Jechaliśmy za ciężarówką, która się wlokła. Ojciec był coraz bardziej zniecierpliwiony, kilka razy powiedział zachęcająco: „No, Tomaszu!". Wyjaśniłem, że nie mogę wyprzedzić ciężarówki, bo pada śnieg, a zbliżamy się do ostrego zakrętu i nie widać, czy z naprzeciwka nie nadjeżdża jakiś samochód. - Dziwię ci się – rzekł na to ojciec - Ja w twoim wieku po prostu zakładałem sobie, że z naprzeciwka nic nie nadjedzie. - Milczał przez chwilę, po czym dodał z satysfakcją: - I wiesz co? Miałem rację. [Awantury...]

Z Berlina przywiozłem nieco maneli damskich (…), a sobie kolej elektryczną, trzy lokomotywy, wagony osobowe, towarowe, semafory, zwrotnice, skrzyżowania, tory. [Awantury...]

Dałem Tomkowi słowo, że będziemy po obiedzie podpalali dom, i muszę teraz właśnie iść do tej roboty, bo on już na progu skacze z watą, szmatą i zapałkami; tylko się zbytnio nie trwóż ani nie ciesz, bo nie nasz dom mamy podpalać, lecz mały, z bristolu wycięty, a gasić się go będzie specjalną lotniskową strażą pożarną (…), z prawdziwą wodną armatką i elektronicznym sygnałem dwutonowym. Więc muszę iść na ten pożar, bo inaczej dziecko naprawdę puści chałupę z dymem. [Awantury...]

Specjalnie na mój użytek zaprojektował pojazd napędzany psami i kotami (zamiast silnikiem). Jego bardziej zaawansowany model wyposażył w dodatkowego psa i kota biegu wstecznego. (…) We wspomnianych już pojazdach napędzanych psami i kotami niezmiernie istotnym elementem była kiełbasa lub też klatka z kotem, którą pokazywało się psu. Stopniowe ujawnianie zawartości klatki pełniło rolę skrzyni biegów. Działanie tego nowatorskiego wynalazku opierało się bowiem na założeniu, że pies na widok dwóch kotów popędzi szybciej, niż widząc tylko jednego. Sytuacja, w której nadmiar kotów zostanie uznany przez psa za niebezpieczny, co skłoni go do wzięcia nóg za pas, nie została wzięta pod uwagę.. [Awantury...]