Want to make creations as awesome as this one?

Ferie z zagadką

Transcript

Tajemniczy domek w lesie, starsza pani, kot i mała dziewczynka

Bohaterka książki gubi sie w lesie i trafia do samotnej, drewnianej chatki. Mieszkająca w niej staruszka wydaje się całkiem sympatyczna. Jednak kolejne spotkanie ze staruszką nie będzie już tak udane. Dziewczynka ulega namowom i zgadza się, by kobieta za sprawą zaklęcia mogła zagościć w jej ciele. Czym kończą się nieprzemyślane decyzje, nadmierne zaufanie wobec obcych i nieznajomość reguł rządzących baśniami?

"Czy ty nigdy nie czytałaś baśni? Jak mogłaś tak spoufalić się ze starą, nieznajomą kobietą, która kazała ci pić podejrzane płyny? To nie wygląda dobrze."

Alicja Kramer Dziewczynka i czarownica

Miła, ale niezbyt ostrożna dziewczynka, czarownica, która nie do końca może jest taka, jaka się wydaje, skrzaty, nimfy, misja ratunkowa, klątwa i przejmowanie ciała.Ciepła opowieść dla małych i dużych

Przeczytaj fragment

***– Jesteś piękną dziewczynką – rzekła staruszka, gdy siedziały przy herbacie. – Na pewno wszyscy ci to mówią.Nora zmieszała się nieco na te pochwały.– Dziękuję, ale wcale nie jestem ładniejsza od moich koleżanek.– Nie bądź taka skromna. Dawno nie widziałam tak pięknej dziewczynki – powiedziała babina, a w jej oku coś błysnęło. Zaczęła zabawiać gościa rozmową, wypytywać o szkołę, przyjaciół i zainteresowania, a Nora odpowiadała ochoczo.– Wyglądasz na szczęśliwą dziewczynkę. Masz wiele koleżanek. Czy jest coś, czego ci brakuje?Nora się zamyśliła.– Czy ja wiem? Mogłabym chociaż raz wygrać z Mają w państwa-miasta – powiedziała, śmiejąc się. – Aż trudno w to uwierzyć, ale ona zawsze mnie ogrywa. Ale naprawdę powinnam się już zbierać…– Czyli nigdy jeszcze nie pokonałaś Mai? – zapytała staruszka, ignorując ostatnią uwagę Nory.– Ona zawsze jest ode mnie szybsza, choć ja też znam prawie wszystkie hasła.– Jeśli chcesz, mogę ci pomóc wygrać z Mają.– Wiesz, to chyba niemożliwe, babciu – powiedziała Nora i zaraz speszyła się, niepewna, czy zbytnio się nie spoufala, nazywając kobietę „babcią”. – Przepraszam – dodała od razu.– Nic nie szkodzi – uśmiechnęła się starowinka. – Wystarczy, że przed kolejną rozgrywką wypijesz łyk soku z brzozy. Rozjaśni ci umysł.– Zwykły sok z brzozy?– Sok z brzozy jest niezwykły. Uwierz mi, że mój sok ci wystarczy.– Cóż, nie zaszkodzi spróbować – rzekła wesoło Nora i wstała z krzesła, gotowa do wyjścia. – A teraz chodźmy już, bo nie zdołam się wytłumaczyć rodzicom.– Musisz o niego poprosić… – mruknęła starowina.Nora oblała się rumieńcem. Była zła na siebie, że zapomniała o dobrych manierach.– Bardzo proszę, niech mi pani ofiaruje odrobinę soku z brzozy.– Proszę. – Staruszka podała dziewczynie maleńką buteleczkę. – A teraz chodźmy, pokażę ci, gdzie znaleźć rodziców.Nora oraz staruszka wyszły z chatki i w kilka minut dotarły na skraj lasu.– Nie mów rodzicom o naszym spotkaniu – rzuciła kobieta.– Dlaczego? – zdziwiła się Nora.– To nic takiego – bąknęła zapytana. – Mieszkam sama i nie chciałabym, aby dowiedzieli się o tym jacyś łotrzy.– Ale rodzi… – zaczęła dziewczynka.– Do widzenia – przerwała staruszka. – Pamiętaj, o co cię prosiłam.W oddali dały się słyszeć głosy rodziców Nory i dziewczynka wychyliła się zza drzew, aby ich dostrzec. Gdy odwróciła głowę z powrotem, babinki już nie było.– Zniknęła tak nagle – powiedziała Nora sama do siebie, ale nie miała czasu na rozmyślania, bo w głosach rodziców można było wyczuć niepokój.***– Dzień dobry! – przywitała się Nora.– To ty… – powiedziała staruszka. Spod chustki prawie nie widać było jej twarzy. – Co cię sprowadza?– Przyszłam w odwiedziny – rzekła Nora bez przekonania. Właśnie uświadomiła sobie, że nie przygotowała się odpowiednio do rozmowy z babiną. Czy prośba o kolejny podarunek nie była nieco niegrzeczna?Rozmówczynie przez chwilę mierzyły się wzrokiem, każda pogrążona w swoich myślach. Akurat zaczynało padać.– Wejdź – zaprosiła starowina, unosząc lekko głowę i spoglądając w niebo. – Bo inaczej zmokniesz.– Dziękuję – odparła Nora i przekroczyła próg.Wnętrze wydawało się jeszcze ciemniejsze niż ostatnio. Było tak z pewnością za sprawą pochmurnej pogody. Dziewczynka z trudem poruszała się po chałupce.– Jak się pani miewa? – zaczęła niepewnie Nora.– Jak się miewam? – mruknęła zielarka ni do siebie, ni do niej. – Dobrze…Starowina wydawała się dzisiaj niedostępna i wyraźnie onieśmielała Norę.– Może przyszłam nie w porę. – Nora zerwała się na równe nogi. – Przyjdę kiedy indziej, nie chciałabym przeszkadzać.Staruszka ocknęła się z zamyślenia i usiłując zdobyć się na uprzejmość, poprosiła:– Skądże znowu, nie przeszkadzasz. Zostań, proszę. Zaparzę herbatę. Rozgrzejesz się trochę.Gdyby dziewczyna wiedziała, w jak podłym nastroju była gospodyni, uciekłaby stamtąd gdzie pieprz rośnie. Staruszka usiłowała jednak ukryć swoje prawdziwe emocje i starała się być serdeczna.– Czy wypiłaś może sok, który ostatnio ci dałam? – zapytała.– Tak – odparła Nora z entuzjazmem. – Było tak, jak pani mówiła. Udało mi się wygrać! To niesamowite!– Naprawdę? Bardzo się cieszę.– Czy… – zaczęła z wolna Nora. – Czy nie byłaby pani skłonna podarować mi jeszcze jedną taką buteleczkę?– Jeszcze jedną? – zdziwiła się babinka. – W zasadzie mogłabym to zrobić.– Wspaniale! – wykrzyknęła Nora, nie kryjąc zadowolenia.– Domyślam się, że ty także przyniosłaś tym razem coś dla mnie…Norę zamurowało. Przeciwnie, w ogóle o tym nie pomyślała i się zawstydziła. Jak mogła prosić o kolejną butelkę soku, nie przyniósłszy nawet drobnego upominku staruszce? Nora z przejęciem zaczęła główkować, jak wybrnąć z tej nieprzyjemnej sytuacji i pewnie dlatego nie dostrzegła złośliwego uśmieszku swojej rozmówczyni, który ta skryła pod szeroką chustą.– Chyba nie chciałaś otrzymać soku całkowicie za darmo? – dodała starowinka, dolewając oliwy do ognia. To sprawiło, że Norze zaczęły nerwowo drżeć kolana.– Pójdę już – powiedziała cicho – i wrócę z prezentem dla pani.– Nie żartuj – odparła babina łagodniejszym tonem. – Spójrz za okno. Przecież leje jak z cebra…Istotnie, w międzyczasie deszcz się nasilił. Podróżowanie w taką pogodę nie byłoby rozsądne. Sytuacja dziewczynki była nie do pozazdroszczenia. Gdy na jej kolana niespodziewanie wskoczył czarny kot, mało nie umarła ze strachu.– Nie bój się, to tylko Węgiel – uspokajała babina. – Wiesz, mam pewien pomysł.Węgiel wpatrywał się w Norę swoimi błyszczącymi ślepiami, a ona zaczęła go głaskać, jednak bez przekonania.– Mogłabyś coś dla mnie zrobić – powiedziała staruszka. – Mam tak niewiele okazji, żeby wyjść z tego lasu. Jestem stara i zniedołężniała. Nie poruszam się już tak sprawnie jak kiedyś. Zbliża się Święto Rodziny…W miasteczku odbędzie się piknik i pokaz sztucznych ogni. Tak dawno ich nie widziałam.– Uwielbiam to święto – rozradowała się Nora. – Mogłaby pani wybrać się na nie ze mną i z moimi rodzicami.– Niestety, jestem już za stara i nie dam rady dojść do miasteczka.***

Całość dostępna w wersji elektronicznej

Recenzja - Mniej niż 0

Recenzja - Papierowy bluszcz

Cytaty pochodzą z książki i recenzji