Want to make creations as awesome as this one?

No description

Transcript

START

JULIAN Tuwim

JAN BRZECHWA

E- KONKURS PLASTYCZNY " WIERSZE W OBRAZACH"

Posłał kozioł koziołeczkaPo bułeczki do miasteczka.Koziołeczek ruszył w drogę,Wtem się natknął na stonogę.Zadrżał z trwogi, no i w nogi,Gaik, steczka, mostek, rzeczka,A tam czekał ojciec srogiI ukarał koziołeczka:"Taki tchórz! Taki tchórz!Ledwo wyszedł, wrócił już!Ładne rzeczy! Ładne rzeczy!"A koziołek tylko beczy:"Jak nie uciec, ojcze drogi?Przecież sam rozumiesz to:Ja mam tylko cztery nogi,A stonoga ma ich sto!"Posłał kozioł koziołeczkaDo miasteczka po ciasteczka.Koziołeczek mknie raz-dwa-trzy.Nagle staje, nagle patrzy:Chustka wisi na parkanie...Koziołeczek tedy w nogiI znów dostał w domu lanie,Bo był ojciec bardzo srogi:"Taki tchórz! Taki tchórz!Ledwo wyszedł, wrócił już!Ładne rzeczy! Ładne rzeczy!"A koziołek tylko beczy:"Jak nie uciec, ojcze drogi,Czyż jest słuszna kara twa?Chustka ma wszak cztery rogi,A ja mam zaledwie dwa!"

Jest taka jedna Zosia,Nazwano ją Zosia Samosia,Bo wszystko„Sama! sama! sama!”Ważna mi dama!Wszystko sama lepiej wie,Wszystko sama robić chce,Dla niej szkoła, książka, mamaNic nie znaczą - wszystko sama!Zjadła wszystkie rozumy,Więc co jej po rozumie?Uczyć się nie chce - bo po co,Gdy sama wszystko umie?A jak zapytać Zosi:- Ile jest dwa i dwa?- Osiem!- A kto był Kopernik?- Król!- A co nam Śląsk daje?- Sól!- A gdzie leży Kraków?- Nad Wartą!- A uczyć się warto?- Nie warto!Bo ja sama wszystko wiemI śniadanie sama zjem,I samochód sama zrobię,I z wszystkim poradzę sobie!Kto by się tam uczył, pytał,Dowiadywał się i czytał,Kto by sobie głowę łamał,Kiedy mogę sama, sama!- Toś ty taka mądra dama?A kto głupi jest?- Ja sama!

Stoi na stacji lokomotywa,Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:Tłusta oliwa.Stoi i sapie, dyszy i dmucha,Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:Buch - jak gorąco!Uch - jak gorąco!Puff - jak gorąco!Uff - jak gorąco!Już ledwo sapie, już ledwo zipie,A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.Wagony do niej podoczepialiWielkie i ciężkie, z żelaza, stali,I pełno ludzi w każdym wagonie,A w jednym krowy, a w drugim konie,A w trzecim siedzą same grubasy,Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy,A czwarty wagon pełen bananów,A w piątym stoi sześć fortepianów,W szóstym armata - o! jaka wielka!Pod każdym kołem żelazna belka!W siódmym dębowe stoły i szafy,W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,W dziewiątym - same tuczone świnie,W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie.A tych wagonów jest ze czterdzieści,Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.Lecz choćby przyszło tysiąc atletówI każdy zjadłby tysiąc kotletów,I każdy nie wiem jak się wytężał,To nie udźwigną, taki to ciężar.Nagle - gwizd!Nagle - świst!Para - buch!Koła - w ruch!Najpierw - powoli - jak żółw – ociężale,Ruszyła - maszyna - po szynach - ospale,Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,I kręci się, kręci się koło za kołem,I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!Po torze, po torze, po torze, przez most,Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,Do taktu turkoce i puka, i stuka to:Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to.Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana,Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.A skądże to, jakże to, czemu tak gna?A co to to, co to to, kto to tak pcha,Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch?To para gorąca wprawiła to w ruch,To para, co z kotła rurami do tłoków,A tłoki kołami ruszają z dwóch bokówI gnają, i pchają, i pociąg się toczy,Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,I koła turkocą, i puka, i stuka to:Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!…

Nad rzeczką opodal krzaczkaMieszkała kaczka-dziwaczka,Lecz zamiast trzymać się rzeczkiRobiła piesze wycieczki.Raz poszła więc do fryzjera:"Poproszę o kilo sera!"Tuż obok była apteka:"Poproszę mleka pięć deka."Z apteki poszła do praczkiKupować pocztowe znaczki.Gryzły się kaczki okropnie:"A niech tę kaczkę gęś kopnie!"Znosiła jaja na twardoI miała czubek z kokardą,A przy tym, na przekór kaczkom,Czesała się wykałaczką.Kupiła raz maczku paczkę,By pisać list drobnym maczkiem.Zjadając tasiemkę starąMówiła, że to makaron,A gdy połknęła dwa złote,Mówiła, że odda potem.Martwiły się inne kaczki:"Co będzie z takiej dziwaczki?"Aż wreszcie znalazł się kupiec:"Na obiad można ją upiec!"Pan kucharz kaczkę staranniePiekł, jak należy, w brytfannie,Lecz zdębiał obiad podając,Bo z kaczki zrobił się zając,W dodatku cały w buraczkach.Taka to była dziwaczka!

Był sobie słoń, wielki - jak słoń.Zwał się ten słoń Tomasz Trąbalski.Wszystko, co miał, było jak słoń!Lecz straszny był zapominalski.Słoniową miał głowęI nogi słoniowe,I kły z prawdziwej kości słoniowej,I trąbę, którą wspaniale kręcił,Wszystko słoniowe - oprócz pamięci.Zaprosił kolegów - słoni - na kartyNa wpół do czwartej.Przychodzą - ryczą: „Dzień dobry, kolego!”Nikt nie odpowiada.Nie ma Trąbalskiego.Zapomniał! Wyszedł!Miał przyjść do państwa KrokodylówNa filiżankę wody z Nilu:Zapomniał! Nie przyszedł!Ma on chłopczyka i dziewczynkę,Miłego słonika i śliczną słoninkę.Bardzo kocha te swoje słonięta,Ale ich imion nie pamięta.Synek nazywa się Biały Ząbek,A ojciec woła: „Trąbek! Bombek!”Córeczce na imię po prostu Kachna,A ojciec woła: „Grubachna! Wielgachna!”Nawet gdy własne imię wymawia,Gdy się na przykład komuś przedstawia,Często się myli Tomasz TrąbalskiI mówi: „Jestem Tobiasz Bimbalski”.Żonę ma taką - jakby sześć żon miał!(Imię jej: Bania, ale zapomniał).No i ta żona kiedyś powiada:„Idź do doktora, niechaj cię zbada,Niech cię wyleczy na stare lata!”Więc zaraz poszedł - do adwokata,Potem do szewca i do rejenta,I wszędzie mówi, że nie pamięta!„Dobrze wiedziałem, lecz zapomniałem,Może kto z panów wie, czego chciałem?”Błąka się, krąży, jest coraz później,Aż do kowala trafił, do kuźni.Ten chciał go podkuć, więc oprzytomniał,Przypomniał sobie to, co zapomniał!Kowal go zbadał, miechem podmuchał,Zajrzał do gardła, zajrzał do ucha,Potem opukał młotem kowalskimI mówi: „Wiem już, panie Trąbalski!Co dzień na głowę wody kubełekOraz na trąbie zrobić supełek”.I chlust go wodą! Sekundę trwałoI w supeł związał trąbę wspaniałą!Pędem poleciał Tomasz do domu.Żona w krzyk: „Co to?” – „Nie mów nikomu!To dla pamięci!” – „O czym?” – „No… chciałem…”- „Co chciałeś?” – „Nie wiem! Już zapomniałem!”

„Mój ślimaku, pokaż rożki,Dam ci sera na pierożki”.Ale ślimak się opiera:„Nie chcę sera, nie jem sera!”„Pokaż rożki, mój ślimaku,Dam ci za to garstkę maku”.Ślimak chowa się w skorupie.„Głupie żarty, bardzo głupie”.„Pokaż rożki, mój kochany,Dam ci za to łyk śmietany”.Ślimak gniewa się i złości:„Powiedziałem chyba dość ci!”Ale żona, jak to żona,Nic jej nigdy nie przekona,Dalej męczy: „Pokaż rożki,Dam ci za to krawat w groszki”.Ślimak całkiem już znudzonyRzecze: „Dość mam takiej żony,Życie z tobą się ślimaczy,Muszę zacząć żyć inaczej!”I nie mówiąc nic nikomu,Po kryjomu wyszedł z domu.Lecz wyjść z domu dla ślimakaTo jest rzecz nie byle jaka.Ślimak pełznie środkiem parku,A dom wisi mu na karku,A z okienka patrzy żonaI wciąż woła niestrudzona:„Pokaż rożki, pokaż rożki,Dam ci wełny na pończoszki!”Ślimak jęknął i oniemiał,Tupnął nogą, której nie miał,Po czym schował się w skorupieI do dziś ze złości tupie.

POSŁUCHAJ RODZICE DZIECIOM

WYNIKI E- KONKURSUPLASTYCZNEGO

Inga1c

Sonia2b

Nina 1c

Wiktoria2a

Hania3a

Karolina 2b

Liliana 1b

Antosia 1c

Lorem ipsum dolor sit amet

Lorem ipsum dolor sit amet

Lorem ipsum dolor sit amet

Lorem ipsum dolor sit amet

Lorem ipsum dolor sit amet

WYNIKI E- KONKURSU PLASTYCZNEGO

I MIEJSCEAntonina Szymanek klasa 1cWiktoria Wasilewko klasa 2aII MIEJCENina Mąka klasa 1cKarolina Ołowiak klasa 2bIII MIEJSCELiliana Kirzanowska klasa 1bSonia Balicka klasa 2bWYRÓŻNIENIAInga Żukowska klasa 1cHanna Dwórznik klasa 3a

Galerianagrodzonychprac

julian tuwimpoeta

lokomotywa

zosiasamosia

słońtrąbalski

kaczka dziwaczka

koziołeczek

ślimak

JAN BRZECHWA POETA