Want to make creations as awesome as this one?

No description

Transcript

WIELKA KSIĘGA OPOWIADAŃ 89

„Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła” W.sSzymborska

Wielka Księga Opowiadań 89

Poznań, 1 czerwca 2020r.

Drodzy Uczniowie!Z wielką przyjemnością składamy Wam podziękowania za przesłane opowiadania. Dzięki Waszej literackiej kreatywności udało nam się stworzyć Interaktywną Księgę Opowiadań 89.W swoich pracach wykazaliście się niepohamowaną wyobraźnią i pokazaliście, co Wam w duszy gra!Dziękujemy!Katarzyna NyczakJoanna Weremko

SPIS TREŚCI

Filip Szustak"Zaczarowany telewizor"

Stanisław Szymczak"Bohaterski Jaś'

Milena Żbikowska"Skąd wziął się u nas Filip?

Agata FrycŻyrafka Ada i tajemnicaducha sawanny”

Jan Dankowski"Magiczna gitara"

Magdalena Ryba"Opowieąści o Paulinie"

Jan DankowskiMagiczna gitara

Kliknij i zacznij czytać ...

Magiczna gitaraW Polsce, w Poznaniu na ulicy Urbanowskiej w niewielkim zielonym bloku na drugim piętrze mieszkał chłopiec z gitarą. Gitara ta była w kolorze drewna lśniąca a do tego niezwykła bo magiczna. Gitara miała niesamowitą moc bo znała się na ludziach. Dobrym i uczciwym ludziom pomagała Grać pięknie a czasem nawet sama grała. Gdy grał na niej ktoś nieuczciwy to wtedy okropnie fałszowała i wydawała straszne dźwięki. Pewnego dnia w słoneczny lipcowy piątek chłopiec wraz rodzicami i swoją magiczną gitarą pojechali samochodem na działkę. Po działkach spacerował człowiek, który był ubrany cały na czarno. Usłyszał piękny dźwięk gitary i pomyślał, że koniecznie musi mieć gitarę, która tak fantastycznie brzmi. Podszedł do chłopca i powiedział – chcę tę gitarę po czym wyrwał ją z rąk chłopcu i uciekł. Tajemniczy, nikczemny złodziej wrócił do domu i postanowił wypróbować gitarę. Gitara zaczęła fałszować tak mocno, że i jego i całą rodzinę zaczęły boleć i uszy. Gitara grała nawet jak przestał już na niej grać. Hałas był nie do wytrzymania. Złodziej westchnął ciężko – i pomyślał, że musi oddać tę gitarę a kupi sobie lepszą. Wrócił na działki ze spuszczoną głową i zostawił gitarę pod drzwiami domu. Chłopiec się bardzo ucieszył, że odzyskał swoją gitarę. Chłopak najpierw zagrał na magicznej gitarze a potem gitara zagrała mu.

Magdalena RybaOpowieści Paulinki

Kliknij i zaczij czytać...

“ZAKŁADAMY KLUB”CZEŚĆ! Wiecie co? Karolina wpadła na pomysł, żeby założyć klub. W ogóle to jestem w szkole.- A jaki klub założymy? - pyta Patrycja.(Pati ciągle pyta, jaki klub założymy).- Może klub 10-latek.(Oj ta Kasia, chyba muszę jej coś powiedzieć).- A jak już będziemy mieć 11 lat, to co? I niby, co będziemy robić w tym klubie?- No nie pomyślałam.- A może klub kotów.- Umawiałybyśmy się w każdą sobotę. Na początek spotkamy się u tej, której imię zaczyna się od pierwszej litery alfabetu do ostatniej litery alfabetu. Będziemy na przykład sprawdzać obecność. I jak powiem imię Paulina, to ta osoba mówi “miauuu”. I też będziemy robić inne rzeczy: rysować, oglądać filmy o kotach, robić smakołyki koty, bawić się w zabawy kocie!Ja się zgodziłam, bo bardzo lubię koty, dziewczyny też się zgodziły, bo też je uwielbiają. A potem podskoczyłyśmy z radości (kiedy wróciłam do domu, opowiedziałam mamie o wszystkim). Już nie mogę się doczekać, kiedy będzie sobota. Na początek spotykamy się u Dominiki, bo jej litera jest najbliżej litery A. A wiecie, że Dominika ma fioletowe włosy. Ja bym chciała mieć miętowe końcówki włosów, ale mama powiedziała, że dopiero w połowie roku 5 klasy. A zaczęłam 4 klasę...- I jak tam w szkole i jak z tym klubem?- Dobrze, fantastycznie!!! Spotykamy się u Dominiki jutro.- Już jutro, a o której godzinie? Dominika Ci pisała?- Tak, o 15:15.- To fantastycznie, akurat nam pasuje, a następne spotkanie u kogo będzie?- Będzie u Karoliny.- Na pierwsze spotkanie klubu zrobię pierniczki kotki, co Ty na to?Moja mama jest wspaniała. W ogóle to pracuje w piekarni, a tata jest telemarketerem.Wybiła godzina spotkania, właśnie zakładam nowe miętowe trampki, skórzaną kurtkę i komin w motylki. Ma kolor pudrowy róż.- Dobrze, jesteśmy na miejscu, pa! Kotku baw się dobrze i pozdrów całą gromadkę - Okej, pa mamo. Pozdrowię wszystkich.Kiedy weszłam do domu Dominiki, powiedziała: “Cześć, cześć, cześć, cześć, cześć!!! Pati już jest”.A potem usłyszałyśmy dzwonek do drzwi i weszła Kasia. Miała czerwoną bluzę i czarne spodnie. Czemu ja jedna jedyna z naszego klubu muszę nosić kurtkę, komin lub szalik, i opaskę na uszy?- Dzieci, idźcie do salonu lub do pokoju Dominiki - powiedziała mama Dominiki.Mama Dominiki jest bardzo miła.- No właśnie, chodźmy do mojego pokoju.Gdy weszłyśmy do pokoju Dominiki, Pati się z nami przywitała, również przywitała się Diana, młodsza siostra Dominiki. Ma 8 lat, a my mamy 10 z dwoma wyjątkami, bo Pati i Karolina mają 11 lat...- CZEŚĆ - niespodziewanie weszła Karolina. - Teraz obecność - wykrzyknęła radośnie Patrycja - Zaraz, zaraz co?! Masz zeszyt do sprawdzania obecności. - Tak, Dominika, a myślałaś, że co? Przecież klub kotów to mój pomysł, a pomysł nazałożenie klubu to pomysł Karoliny. - Ogólnie, jak to pomysł KAROLINY, to ona powinna mieć zeszyt - tak uważam. - OKEJ, Dominika jest? - MIAU, jestem, bo spotkanie jest u mnie. - No wiem, ale sprawdzamy obecność.ZAPOWIADA się dobra zabawa!

Stanisław SzymczakBohaterski Jaś

Kliknij i zaczij czytać...

Opowiadanie detektywistyczne pt. “Bohaterski Jaś”Pewnego dnia w domu Jasia rozległ się krzyk jego siostry. Jaś wystraszony pobiegł do Ali. Okazało się, że nie było skarbonki, a okno było rozbite. Ala bardzo płakała. Wtedy Jaś przyrzekł, że złapie złodzieja. Najpierw sprawdził, czy nie ma odcisków palców (miał dziecięcy zestaw do ich pobierania). Znalazł kilka odcisków i poszedł z nimi na policję.Policjant zebrał dowody pozwalające znaleźć sprawcę kradzieży. Sam poszedł do domu przestępcy. Ten na widok policjanta wyskoczył przez okno. Funkcjonariusz zaczął go gonić. Nie było łatwo, bo złodziej był wysportowanym człowiekiem. Złodziej przeskoczył przez płot, a policjant za nim. Uciekinier wskoczył do swojego nowiutkiego auta, a policjant do radiowozu. Gonitwa trwała długi czas. W końcu dogonił złodzieja. Ten wysiadł z samochodu i próbował dalej uciekać. Pogoń trwała już tylko chwilkę. Zbieg okoliczności sprawił, że przechodził tą drogą Janek. Przestępca zbiegając z górki potknął się o wystający korzeń drzewa. Przewrócił się prosto pod nogi Janka. Nie miał już szansy ucieczki. Odważny chłopiec przytrzymał przestępcę.Tydzień później Janek usłyszał dzwonek do drzwi. Otworzył. Na progu stał znajomy policjant. -Alu, ktoś do Ciebie! - zawołał chłopiec.Policjant oddał Ali skradzioną skarbonkę i powiedział: -Twój brat złapał złodzieja.

Milena ŻbikowskaSkąd wziął się u nas Filip?

Kliknij i zaczij czytać...

Historia prawdziwa„Skąd wziął się u nas Filip?”Pewnego wiosennego popołudnia Babcia wyszła do pracy. Szła dróżką w parku do przystanku tramwajowego. Tam zauważyła błąkającego się małego czarnego pudełka. Pies był zaniedbany, brudny i przestraszony. Nie miał obroży, tylko wokół szyi zawiązany miał jeden koniec smyczy, a drugi koniec ciągnął się za nim.Babcia postanowiła, że gdy wróci z pracy zabierze psa do domu, ponieważ jej córka, a moja Mama, bardzo chciała mieć psa.Kiedy Babcia była w pracy Prababcia, wracając do domu, spotkała sąsiada, właściciela dużego pudla – Atosa. Tym razem sąsiad miał na smyczy dwa pudle – małego i dużego. Prababcia powiedziała: „ O widzę, że ma pan już dwa psy!”. Na to sąsiad odparł: „No widzi pani, tego małego znalazłem w parku i nie wiem co z nim zrobić”.Prababcia poszła do domu i powiedziała mojej Mamie, że jeżeli chce, to niech poprosi sąsiada o tego małego, bezdomnego pudełka.Moja Mama wahała się, ponieważ była nieśmiała.Kiedy Babcia wróciła do domu psa w parku już nie było. Jednak, kiedy znalazła się przed drzwiami do mieszkania usłyszała szczekanie. Był to właśnie ten pies, którego widziała w parku!Pies otrzymał imię Filip, tak jak mówi porzekadło „wyskoczył jak filip z konopii”.Babcia z Mamą zaopiekowały się psem, nakarmiły go, wykąpały, a następnie zaprowadziły do weterynarza i zapisały do psiego fryzjera.Po tej wizycie Filip wzbudzał powszechny zachwyt, ponieważ był bardzo ładny.Pies był u nas 14 lat.

Filip SzustakZaczarowany telewizor

Kliknij i zaczij czytać...

Zaczarowany telewizor.\Dawno , dawno temu był sobie kolorowy telewizor. Znajdował się na komodzie w dużym pokoju. Miał za sobą dużo kabli i wszystkie kolory tęczy. Podłączony był do xboxa .Pewnego ranka włączył się sam i pokazał kanał sportowy. Następnie przemówił do mnie ludzkim głosem i kazał zawołać rodzinę .Wszyscy byliśmy zdumieni gdy kazał nam wspólnie grać z nim w tenis ziemny. Mój brat Ksawery cieszył się razem z mamą Moniką gdy ja z tatą Michałem grałem przeciwko niemu. Jakie było nasze zdziwienie , że udzielał nam wskazówek jak grać. Ponadto serwował piłki ponad trzysta na godzinę.I wtedy zabrakło prądu . Wyłączył się .W końcu zrozumiałem , że telewizor jest magiczny. Czekam kiedy do mnie przemówi żebyśmy mogli razem zagrać.Mam nadzieje że wkrótce się odezwie.

Agata FrycŻyrafka Ada i tajemnica ducha sawanny

Kliknij i zaczij czytać...

Żyrafka Ada i tajemnica ducha sawanny1Żyrafka Ada ma 8 lat i mieszka na sawannie. Jej mama ma na imię Sara, a tata Darek. Ada ma też siostrę Anię, która ma roczek, a także przyjaciółkę Hanię.Ada czytałaŻycie sawanny, kiedy wbiegła Hania.- Och! Ado! Duch! Widziałam ducha obok baobabu! W nocy! – Krzyknęła Hania.Ada stwierdziła że się tym zajmie.Myślała że duchy NIE ISTNIEJĄ![Myślała też że Hania się ich NIE BOI!]- Mam plan! – oznajmiła Ada – Ale… Spotkamy się w nocy obok baobabu! To narka! – szepnęła.- Nnnnaarrraaa! – jęknęła Hania.2Z nocy wyłoniła się straszna postać.Ada mimo swojej odwagi bardzo się bała.– Cześć! – szepnęła Hania.- To ty. – uspokoiła się Ada – Jest 23:00. Mamy godzinę.-Yes. – Hania potwierdziła słowa koleżanki.Żyrafy ustawiły pułapkę. Baobab był obwiązany liną, która prowadziła doliści baobabu [Hania mówiła, że ten duch je jadł.]Hania uciekła, więc Ada została sama.Nagle usłyszała szelest. Zadrżała. Wybiła 24:00. I zza baobabu wyskoczył…- Duch!- przestraszyła się żyrafka.- Iiii!- Pisnął niby duch.- Anka?!- Ada aż usiadła z wrażenia. No tak. Tym duchem była Anka.3Codziennie o 24:00 ryczał lew, bo w ten sposób informował o godzinie która wybiła. Anka bała się tego dźwięku, więc próbowała uciec, ale zawsze trafiała pod ten baobab. Ada zaproponowała, żeby Anka w nocynosiła słuchawki. Ada mogła odpocząć, Hania już się nie bała a Anka spała spokojnie.- Wiesz Ado, może o północy pójdziemy pod baobab? – spytała Hania.– Tak! Pójdziemy tam!- Odparła Ada i obie zgodnie poszły do ogrodu.

Dziękujemy Wam serdecznie!Zachwycone redaktorki