Want to make creations as awesome as this one?

No description

Transcript

Natalia Bielawska622 pomysły na lekcje języka polskiego

Mały Książębohater„Syzyfowych prac”

Każdy z nas jest osobną planetą.

Dojrzewanie to proces odkrywania siebie poprzez innych.

Planeta króla

1. Od każdego trzeba wymagać tego, na co go stać.

2. O wiele trudniej osądzać się samemu, niż sądzić innych.

3. Potrzeba władzy i samotność z tym związana.

Planeta cara

VS

1. Panie, zachowaj imperatora i króla naszego Aleksandra…Niech będzie pokój w mocy Twojej…

2 Polityka rusyfikacyjna.

3. Autorytarność szkoły.

Planeta pyszałka

Bądź tak dobry i podziwiaj mnie mimo wszystko.

Planeta Iskierki

VS

Iskierka - wydekoltowana aktorka z wędrownej trupy, obiekt westchnień gimnazjalistów (Wolski i zgniecione cukierki)

622 pomysły na lekcje języka polskiego iframely.buildFbWidget({"uid":"15905955700701420","code":"622 pomysły na lekcje języka polskiego","locale":"en_US","isApp":true});Bajecznych sztuk w tym kierunku dokazywał uczeń klasy siódmej, Wolski. Rozkochany był do szaleństwa w tzw. Iskierce, grywającej nieme, ale za to mocno wydekoltowane role. Fotografię jej nosił ze sobą zawsze i wszędzie; w czasie lekcji, pod pretekstem pilnego rozczytania się w Eneidzie czy Iliadzie, patrzał w nią jak wrona w gnat bez ustanku. Wszakże mimo przeróżnych starań nie znał się z nią osobiście. Idąc za radą kolegów, którzy z nim współczuli, a raczej w ten sposób przynajmniej dawali upust miłości dla Iskierki, również pożerającej ich dusze, kupił za trzy ruble duże pudełko cukierków i zamierzył iść pewnego wieczora wprost do mieszkania ubóstwianej. Pudło w wielkim sekrecie przyniósł na stancję i ukrył w łóżku swym pod kołdrą. Zły los chciał, że w czasie obiadu, kiedy Wolski nie był obecny w pokoju sypialnym, weszło tam dwu trzecioklasistów z tejże stancji, którzy wszczęli jakąś zwadę, bijatykę i zmagając się padli na łóżko zakochanego. Gdy ten nad wieczorem wziął się do wydobycia z łóżka symbolu swej miłości, oczom jego przedstawił się widok smętny. Tekturowa skrzynka wraz z pomadkami, czekoladkami i wszelkim w ogóle arcydziełem sztuki cukierniczej, mieszczącym wewnątrz przeróżne soki, tworzyła silnie rozgnieciony placek, ociekający tymi właśnie płynami. Wolski szalał. Pieniędzy na drugie pudełko nie było, a czekać przypływu tzw. floty z domu nie pozwalała boleść zawodu… W tym stanie ducha chwycił się rozpaczliwego środka. Od znajomych pensjonarek dostał dwie puste, mniejszych rozmiarów skrzyneczki po cukierkach i umieścił w nich zmiażdżoną masę w ten sposób, że ją naprzód zgniótł i pracowicie wymacerował, a dopiero z tej miazgi ulepił palcami kopie pomadek. Gdy wyrobił cały zapas, związał obadwa pudełka niebieskimi wstążeczkami i ruszył do bogini swego serca…Źródło: wolnelektury.pl iframely.buildFbWidget({"uid":"15905955700701420","code":"622 pomysły na lekcje języka polskiego","locale":"en_US","isApp":true});Bajecznych sztuk w tym kierunku dokazywał uczeń klasy siódmej, Wolski. Rozkochany był do szaleństwa w tzw. Iskierce, grywającej nieme, ale za to mocno wydekoltowane role. Fotografię jej nosił ze sobą zawsze i wszędzie; w czasie lekcji, pod pretekstem pilnego rozczytania się wEneidzieczyIliadzie[286], patrzał w nią jak wrona w gnat bez ustanku. Wszakże mimo przeróżnych starań nie znał się z nią osobiście. Idąc za radą kolegów, którzy z nim współczuli, a raczej w ten sposób przynajmniej dawali upust miłości dla Iskierki, również pożerającej ich dusze, kupił za trzy ruble duże pudełko cukierków i zamierzył iść pewnego wieczora wprost do mieszkania ubóstwianej. Pudło w wielkim sekrecie przyniósł na stancję i ukrył w łóżku swym pod kołdrą. Zły los chciał, że w czasie obiadu, kiedy Wolski nie był obecny w pokoju sypialnym, weszło tam dwu trzecioklasistów z tejże stancji, którzy wszczęli jakąś zwadę, bijatykę i zmagając się padli na łóżko zakochanego. Gdy ten nad wieczorem wziął się do wydobycia z łóżka symbolu swej miłości, oczom jego przedstawił się widok smętny. Tekturowa skrzynka wraz z pomadkami, czekoladkami i wszelkim w ogóle arcydziełem sztuki cukierniczej, mieszczącym wewnątrz przeróżne soki, tworzyła silnie rozgnieciony placek, ociekający tymi właśnie płynami. Wolski szalał. Pieniędzy na drugie pudełko nie było, a czekać przypływu tzw.floty[287]z domu nie pozwalała boleść zawodu… W tym stanie ducha chwycił się rozpaczliwego środka. Od znajomych pensjonarek dostał dwie puste, mniejszych rozmiarów skrzyneczki po cukierkach i umieścił w nich zmiażdżoną masę w ten sposób, że ją naprzód zgniótł i pracowicie wymacerował, a dopiero z tej miazgi ulepił palcami kopie pomadek. Gdy wyrobił cały zapas, związał obadwa[288]pudełka niebieskimi wstążeczkami i ruszył do bogini swego serca…

Planeta pijaka

- Dlaczego pijesz?- Aby zapomnieć.- O czym zapomnieć?- Aby zapomnieć, że się wstydzę.- Czego się wstydzisz?- Wstydzę się, że piję - zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.

Planeta Szymona Nogi

VS

Noga kazał Marcinkowi kupić wódki, wysmarować nią dubeltówkę, torbę i siebie samego, gdyż te ptaszyska miały nadzwyczajnie ciągnąć do zapachu gorzałki.

Marcinek z najwyższą niecierpliwością czekał dnia oznaczonego, gdyż głuszce, według opowieści Nogi, miały to być ptaki ogromne, wielkości tuczonego indora i niesłychanie rzadkie w tamtejszych lasach. Nareszcie po długim oczekiwaniu zbliżył się termin wyprawy. Już na kilka dni przedtem Noga kazał Marcinkowi kupić wódki, wysmarować nią dubeltówkę, torbę i siebie samego, gdyż te ptaszyska miały nadzwyczajnie ciągnąć do zapachu gorzałki. Marcinek sumiennie, a nawet z niejaką przesadą spełnił polecenie swego mentora. W dniu oznaczonym skoro świt Noga już czekał na brzegu leśnym. Marcinek stosownie do jego polecenia kupił w karczmie, zachowując sekret przed ojcem, pół garnca mocnej wódki, wziął ze spiżarni całą kiełbasę, bochenek chleba, ser suchy i sporo masła, gdyż wyprawa miała trwać aż do wieczora.Gdy to wszystko przyniósł, Noga odkorkował butelkę, powąchał gorzałczynę i zawyrokował, że „ma wiatr i będzie ciągnęła”, później kazał Marcinkowi troszkę się napić, odejść w krzaki, rozebrać się do naga i wysmarować znowu gorzałką. Zaraz po nim uczynił to samo i nacierał się w zaroślach dosyć długo.Źródło: wolnelektury.pl

Planeta biznesmena

Jestem człowiekiem poważnym, nie bawię się głupstwami.

Planeta Wiechowskich

VS

Wieczorami, nieraz do późna, pan Wiechowski przygotowywał dzienniki szkolne i wykazy, stawiał stopnie uczniom i w sposób niewymownie kaligraficzny pisał tak zwane wiedomosti.

Planeta latarnika

Bardzo możliwe, że ten człowiek nie ma sensu.

Planeta profesora Sztettera

VS

Nauczycielem tego „miejscowego języka” był niejaki pan Sztetter, człowiek światły, ale tak wiekuiście wylękły o swoją posadę, że właściwie niczego nie uczył.

Planeta geografa

Geograf jest zbyt ważny, żeby wędrować.Geograf opiera się na przekazie badaczy.Książki geograficzne są najwartościowsze ze wszystkich.

Planeta Rudolfa Leima

VS

Z usposobienia i fachu niejako był zajadłym, zakamieniałym historykiem. Przez całe życie układał jakieś niesłychanie szczegółowe i dowcipne tablice synchronistyczne.

Twój komentarz

Czy masz uwagi do wykładu?Co Ci się podobało?Co byś zmienił?Jakie masz oczekiwania?

Jako tło prezentacji wykorzystałam oryginalne rysunki do Małego Księcia, które znalazłam na https://www.brainpickings.org

622 pomysły na lekcje języka polskiego