Want to make creations as awesome as this one?

Opracowanie lektury dla liceum i technikum

Transcript

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetuer adipiscing

William Szekspir

Romeo i Julia

Tekst lektury

Słuchowisko

Audiobook

Opracowanie lekturyRadosława Górska

Werona, Dom Capulettich, balkon Julii

Plan zajęć

1. Informacje o dramacie.2. Świat przedstawiony.3. Miłość skazana na śmierć przez nienawiść czy nienawiść pokonana przez miłość?4. Czy można było uniknąć tragedii? Relacje rodziców z dziećmi w dramacie.5. Dlaczego miłość Romea i Julii inspirowała i inspiruje do dziś? Ponadczasowość i uniwersalizm tragedii.6. Źródła

Tytuł

Podstawowe informacje o dramacie

1.

Motywy

Temat

Geneza

Rodzaj i gatunek literacki

Epoka

Autor

MiłośćPojawiająca się nagle – od pierwszego wejrzenia. Silniejsza od wszystkiego – od woli rodziców, wszelkich przeciwieństw, a nawet śmierci.Waśń rodowaDwa zwaśnione rody – Montecchich i Capulettich – potrafią się pogodzić dopiero na skutek tragicznej śmierci swoich dzieci. Tacy rodzice mają swoich naśladowców – i w literaturze, i w życiu. Zwaśnione rody udało się pogodzić Zosi i Tadeuszowi z "Pana Tadeusza". Przekonać dorosłych o swych prawdziwych uczuciach nie udało się natomiast Witkowi i Alinie z Kroniki wypadków miłosnych.Relacje z rodzicamiJak trudno znaleźć wspólny język z rodzicami!To ponadczasowy problem, aktualny dziś może jeszcze bardziej niż w czasach Romea i Julii. Nie zawsze przyszłość dzieci jest taka, o jakiej marzyli dla nich rodzice. Ich sprzeciw wobec woli dzieci może dotyczyć nie tylko spraw damsko-męskich. Z troskio przyszłość swoich latorośli rodzice zaganiają je do lekcji, posyłają na dodatkowe kursy i zajęcia. Szczęśliwi ci, którzy w rodzicach widzą swoich przyjaciół.MłodośćJej cechy to szaleństwo, spontaniczność, odwaga.Tacy są bohaterowie dramatu Szekspira. Julia – lat 14, Romeo – ciut starszy, ale bardziej dziecinny od ukochanej. Dali się ponieść swoim uczuciom, wzajemnej fascynacji. Działali szybko, nierozważnie, ale ich uczucie przeszło do historii literatury. Dziś takich lekkomyślnych Julii jest wiele. Za naiwność płacą rozgoryczeniem, łzami, nieoczekiwaną ciążą. Może tak gorzkiej miłości zasmakowała Julia z wiersza Haliny Poświatowskiej?Zakazany owocRajskie jabłko skusiło nie tylko Adama i Ewę. Może zakazana miłość smakuje lepiej, może jest ciekawsza. Uczucia musieli ukrywać przed światem Romeo i Julia, Klara i Wacław z Zemsty, Witek i Alina z Kroniki wypadków miłosnych.PrzypadekŻyciem młodych kieruje przypadek. Przypadkowe spotkanie zmienia ich życie. Przypadkowy zbieg okoliczności zabiera im życie. Nie wiadomo, co na nas czeka za rogiem…ŚmierćMiłość aż po grób, dopóki śmierć ich nie rozłączy. Wydaje się jednak, że nawet śmierć nie rozłączyła kochanków z Werony. Śmierć przerwała miłość wielu młodych ludzi z czasów II wojny światowej, np. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i jego ukochanej Basi, bohaterów Kamieni na szaniec, Ziela na kraterze.

Najsłynniejsza miłość świata – tak zwykło się mówić o uczuciu, jakie połączyło literacką parę, Romea i Julię. Historia ich romantycznej i tragicznej zarazem miłości nie przestaje inspirować. Liczne wersje teatralne, filmowe i musicalowe nie poprzestają na wiernym odtworzeniu akcji dramatu Williama Shakespeare’a. Bohaterowie pokazywani są nie tylko w realiach z przełomu XVI i XVII stulecia, lecz także jako członkowie amerykańskich gangów albo przedstawiciele subkultury punkowej czy skinowskiej…Na czym polega tragizm tytułowych bohaterów tragedii?Nie jest to klasyczny, antyczny typ tragizmu. Tam bohater jest marionetką wplątaną w takie zawiłości losu, że cokolwiek zrobi, będzie fatalnie – właściwie nic od niego nie zależy. Romeo i Julia sami podejmują decyzję co do swoich czynów. Niemniej są w sytuacji tragicznej – jeśli zdecydują się być ze sobą narażą się na gniew rodziców, jeśli nie – będą nieszczęśliwi. Ich czyny doprowadzą w końcu do katastrofy – ale nie tyle będzie ona wypełnieniem losu, co tragiczną pomyłką.Najważniejsze przesłanie Szekspirowskiej tragediiNajwyższą wartością, jaką otrzymuje człowiek od losu, jest miłość. Miłość to dobro – nie wolno jej niszczyć dla żadnych ziemskich norm. Waśń to zło – prowadzi do zniszczenia uczucia i tragedii.

Nie znamy dokładnej daty powstania Romea i Julii, przejmuje się jednak, że historia kochanków została w ostatecznej redakcji napisana w latach 1594-1595.Podobne zdarzenie miało miejsce naprawdę –wprawdzie w Sienie i kochankowie mieli inne imiona, ale potajemnie wzięli ślub, cała historia zakończyła się tragicznie. Pisał o niej wcześniej inny pisarz Luigi la Porta – prawdopodobnie jego utworem zainspirował się Szekspir.

Rodzaj literacki: dramat.Gatunek literacki: tragedia szekspirowska.Gatunek literacki, nazwany od nazwiska twórcy tragedią szekspirowską, jest odmianą dramatu, w której akcja toczy się wokół konfliktu między dążeniami jednostki posiadającej nieprzeciętne cechy charakteru, a czynnikami niezależnymi od woli człowieka, zdeterminowanego przez panujące zasady moralne, los, obowiązujące nadal prawa historii. Uważa się, że dramat szekspirowski jest prekursorem dramatu romantycznego. Utwór „Romeo i Julia” jest często nazywany „tragedią miłości” oraz zaliczany, przez poruszaną problematykę, do kręgu tak zwanych dramatów psychologiczno-poetyckich, wśród których znajdują się najbardziej znane dzieła Williama Szekspira: „Hamlet”, „Makbet”, „Otello”, „Król Lear”.

Epoka literacka: przełom renesansu i baroku„Romeo i Julia” a epokaSzekspir renesansowy czy barokowy?Można powiedzieć ponadczasowy, twórca przełomu epok, ale:• Renesansowy, bo najważniejszym tematem jego twórczości jest człowiek – ludzka natura, najważniejsze namiętności, wahania... To zgadza się z naczelnym założeniem humanizmu, a humanizm jak pamiętamy jest wyróżnikiem epoki zwanej renesansem.• Renesansowy, bo pokazuje człowieka w jego doczesnym życiu i podejmuje temat jak żyć godnie i moralnie (zło zawsze zostaje ukarane u Szekspira). To ideały renesansowe, humanistyczne, epoki takie jak barok poszukują raczej odpowiedzi na to, jak żyć dla zbawienia w religii, dbają o życie pośmiertne bardziej niż doczesne.• Barokowy, bo przedstawia rozterki człowieka, często rozdarcie wewnętrzne, niepokój, dysharmonię życia – a to cechy nadchodzącego baroku.• Barokowy – bo odrzuca klasyczne normy dotyczące teatru, stwarza własny typ dramatu i tragizmu, niweczy nawet klasyczne podręcznikowe trzy jedności i decorum. Sięga do podań celtyckich, do kultury średniowiecza – wprowadza na scenę postacie czy zjawiska nieracjonalne: duchy, sny, wizje..."Romeo i Julia" podejmuje temat ziemskiej miłości, waśni rodowej, poszukiwaniaszczęścia na ziemi – to motyw renesansowy. Ale z kolei bohaterowie tego szczęścia nie znajdują – ich miłość kończy się śmiercią – to już pesymizm epok takich jak barok.szczęścia na ziemi – to motyw renesansowy. Ale z kolei bohaterowietego szczęścia nie znajdują – ich miłość kończy się śmiercią – to już pesymizm epok takich jak barok

Biografia Williama Szekspira (właść. William Shakespeare)Dokładna data narodzin artysty nie jest znana. Wiadomo natomiast, że został ochrzczony 26 kwietnia 1564 roku. Przyszedł na świat w niewielkiej miejscowości Stratford-on-Avon w środkowej Anglii. Jego ojciec – John Szekspir, był zamożnym rzemieślnikiem i radnym, a matka – Mary, córką miejscowego farmera Roberta Ardena.Uważa się, że artysta pobierał nauki w miejscowym gimnazjum, gdzie studiował dzieła łacińskich klasyków, a zwłaszcza Owidiusza. 28 listopada 1582 roku wszedł w związek małżeński z Anne Hathaway, kobietą starszą od siebie o osiem lat, córką miejscowego farmera. Mieli trójkę dzieci. Historycy twierdzą, że ich pożycie nie było jednak szczęśliwe, m.in. ze względu na biseksualną orientację artysty.W tym miejscu nastąpiły tzw. „lata stracone”, czyli okres około ośmiu lat nieobecności Szekspira we wszelkich kronikach. Historycy wskazują na wiele możliwości. Jedni twierdzą, że walczył jako żołnierz na ziemiach Holandii. Inni, że był nauczycielem, a jeszcze inni, że wyruszył do Londynu i dołączył tam do trupy teatralnej. Ostatnia możliwość wydaje się najbardziej prawdopodobna, ponieważ w roku 1592 Szekspir powrócił na karty kronik jako członek Trupy Lorda Szambelana. Trupa ta wystawiała swoje sztuki w londyńskim The Theatre. Artysta początkowo był aktorem, ale z czasem zaczął pisać sztuki, co przyniosło mu natychmiastową sławę.Lata dziewięćdziesiąte szesnastego wieku to również okres finansowego triumfu Szekspira. W roku 1597 roku posiadał już własny dom w Londynie, a do tego kupił wielką posiadłość w Stratford - rezydencję zwaną New Place. Rok później współfinansował budowę teatru The Globe (Pod Kulą Ziemską), na którego deskach mógł do woli wystawiać swoje dzieła. Bogactwo zapewniło Szekspirowi i jego rodzinie drogę do stanu szlacheckiego. Jego praca w The Globe spowodowała, że mecenatem teatru był sam król Jakub I Stuart. Wcześniej Szekspir cieszył się uznaniem królowej Elżbiety I. Na nagrobku Szekspira w Stratford widnieje epitafium: „IVDICIO PYLIUM, GENIO SOCRATEM, ARTE MARONEM. TERRA TEGIT, POPULUS MAERET, OLYMPUS HABET” (łac. „Pylos w osądach, Sokrates w geniuszu, Maro w sztuce. Ziemia go grzebie, ludzie opłakują, do Olimpu należy”).W roku 1613 Szekspir powrócił do rodzinnego Stratford, gdzie zamieszkał w swojej rezydencji New Place. Zmarł w tym samym roku 23 kwietnia.Źródło:https://ostatnidzwonek.pl/romeo-i-julia/a-295.html

Tytuł tragedii to imiona głównych bohaterów, dziewczyny i chłopaka, którzy wbrew rodowej nienawiści pokochali się i postanowili walczyć o swoją miłość. Na skutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, a przede wszystkim z powodu zaciętości przedstawicieli rodów Kapuletich i Montekich, oboje ponieśli śmierć. Są najsłynniejszą parą literackich kochanków. Ich historia tak poruszyła serca odbiorców, że mieszkańcy Werony do dziś wierzą, że Romeo i Julia naprawdę tam mieszkali; jednym z zabytków miasta jest ich grób oraz pomnik.https://opracowania.pl/opracowania/jezyk-polski/romeo-i-julia-w-szekspir

2. Świat przedstawiony

Czas akcji

Wydarzenia

Bohaterowie

Miejsca akcji

„Romeo i Julia” - streszczenie szczegółoweDramat rozpoczynaPROLOG. Czytamy w nim zapowiedź historii, która połączyła dwa zwaśnione rody, od wieków pozostające w konflikcie. Historii o tym, jak nieszczęśliwa miłość dzieci, wywodzących się z tych rodzin, zabrała je z tego świata:„Fatalna miłość dzieci ich jednoczyI krwawa wojna, co z wieków się toczy,W cichym ich grobie na wieki umiera.Miłość, kochanków śmiercią naznaczona”.AKT PIERWSZYSCENA PIERWSZAPrzed godziną dziewiątą na publicznym placu pojawili sięSamson i Grzegorz – słudzy Kapuleta – uzbrojeni w tarcze i miecze. Zapowiedzieli głośno, że jeśli ktokolwiek będzie chciał z nimi walczyć, podejmą rękawicę:„Ale będziemy darli koty, jak z nami zadrą”. Przechwalali się walecznością. Samson na przykład powiedział:„Mam zwyczaj drapać zaraz, jak mię kto rozrucha”, i, że mogą go do tego doprowadzić psy z domu Montekich. Na to jego towarzysz tłumaczył, że„rozruchać” to tyle samo, co ruszyć się z miejsca:„być walecznym, jest to stać nieporuszenie”. Dogryzał Samsonowi, że w jego przypadku skutkiem„rozruchania” będzie ucieczka. Urażony rozmówca zapewnił, że będzie stał jak mur„dla każdego mężczyzny i dla każdej kobiety z tego domu”.Rozmawiali tak do momentu pojawienia siędwóch domowników i służących Montekiego – Abrahama i Baltazara. Choć postanowili nie zaczepiać przechodniów, lecz poczekać na ich pierwszy ruch:„Miejmy prawo za sobą, niech oni zaczną”, to i tak w cichej rozmowie planowali już zadanie pierwszych ciosów. Grzegorz zamierzał:„Marsa im nastawię przechodząc; niech go sobie, jak chcą, tłumaczą”, a Samson:„Nie jak chcą, ale jak śmią. Ja im gębę wykrzywię; hańba im, jeśli to ścierpią”. Tymczasem słudzy Montekiego zauważyli wrogie miny pracowników znienawidzonej rodziny. Zaczęła sięwymiana oskarżeń, kto z nich szuka„zaczepki”.Ta zabawna przepychanka trwała do momentu pojawienia sięBenwolia, krewnego Montekiego i przyjaciela Romea. Młodzieniec, widząc początki bójki, nakazał rozejście się służących:„Odstąpcie, głupcy; schowajcie miecze do pochew. Sami nie wiecie, co robicie”, po czym, gdy to nie poskutkowało, rozdzielił ich swym mieczem. Na plac wszedł kolejny mężczyzna, tym razem był toTybalt– krewny Pani Kapulet, a tym samym „przeciwnik” Benwolia, Abrahama i Baltazara. Mężczyzna zarzucił temu pierwszemu, że„krzyżuje oręż z parobkami” i zaproponował walkę ze sobą:„Do mnie, Benwolio! pilnuj swego życia”. W trakcie słownych utarczek Tybalt wykrzyknął, że nienawidzi Montekich tak jak Szatana, po czym przeszedł od słowa do czynu i… rozpoczęła się walka.Nadeszło kilku przyjaciół obu zwaśnionych stron i uczestnicy kłótni powiększyli swe grono. Wkrótce potem na plac weszli mieszczanie z pałkami, wykrzykujący:„Precz z Montekimi, precz z Kapuletami!”, a po nichmałżeństwo państwa Kapulet. Kapulet, widząc, że z drugiej strony nadchodziłMonteki- od razu chciał dołączyć do walki. Wraz z mężem pojawiła się pani Monteki, która musiała, podobnie jak pani Kapulet, chłodzić waleczne zapędy małżonka.Kto wie, jak skończyłoby się całe zajście, gdyby nie pojawienie sięKsięcia Eskulapa z orszakiem, wzywającego niesfornych poddanych do zaprzestania ciągłych walk:„Ludzie czy zwierzęta, / Co wściekłych swoich gniewów żar gasicie / W własnych żył swoich źródle purpurowym: / Pod karą tortur wypuśćcie natychmiast / Z dłoni skrwawionych tę broń buntowniczą (…)”.Książę, zdenerwowany tym, że domowe zatargi obu rodzin trzykrotnie już zakłóciły spokój miasta, postanowił, iż jeżeli wzniecą jeszcze jedną kłótnię – „Zamęt pokoju opłacicie życiem”. Równocześnie nakazał, aby się rozeszli. Kapuleta zabrał ze sobą, a Montekiemu podyktował, by przyszedł po południu do ratusza, gdzie usłyszy dalszą wolę władcy. Po tych słowach wyszedł z placu, a wraz z nim Kapulet z małżonką, Tybalt, obywatele i słudzy.Gdy tylko zostali sami – Monteki od razu zaczął wypytywać Benwolia, swego bratanka, o początki„tej nowej zwady”. Jego ciekawość nie została jednak zaspokojona, ponieważ młodzieniec oznajmił, że bójka już trwała, gdy wszedł na plac. W pewnym momencie starszy pan zapytał o Romea:„Widziałżeś go dzisiaj?”, wyrażając radość, że jego pierworodny nie brał udziału w całym zajściu. Benwolio powiedział, żewidział kuzyna przed wschodem słońca, przechadzającego się w gaju. Romeo umknął przed jego powitaniem:„I w najciemniejszej ukrył się gęstwinie”, co było typowe dla jego usposobienia odludka. Benwolio już go nie niepokoił:„Nie przeszkadzałem mu w jego dumaniach / I w inną stronę się udałem, chętnie (…)”.Ojciec Romea wcale nie zdziwił się usłyszaną historią, od dawna bowiem wiedział o postępowaniu syna, którego już niejednokrotnie widziano o świcie w tamtym miejscu:„On,uciekając od widoku światła, / Co tchu zamykał się w swoim pokoju; / Zasłaniał okna przed jasnym dnia blaskiem / I sztuczną sobie ciemnicę utwarzał. / W czarne bezdroże dusza jego zajdzie, / Jeśli się na to lekarstwo nie znajdzie”.Gdy Benwolio zapytał, czy stryj zna powód dziwnego zachowania Romea, usłyszał:„Nie znam i z niego wydobyć nie mogę”. Monteki zdradził, że próbował już kilkakrotnie wydobyć od syna, przyczynę stronienia od ludzi – zawsze jednak bezskutecznie…Rozmowę przerwałopojawienie się Romea. Benwolio poprosił wuja i ciotkę, by zostawili go sam na sam z kuzynem, ponieważ może wówczas dowie się czegoś na temat„tajonych w piersi cierpień”. Romeo był bardzo zdezorientowany, nie wiedział nawet, która była godzina:„Jeszczeż nie południe? / Dziewiąta biła dopiero”. Narzekał na nudę i powolność mijających chwil, nabrak odwzajemnionej miłości, mówiąc:„Dla mego serca, miłość, przyjacielu, / To dym, co z parą westchnień się unosi; / To żar, co w oku szczęśliwego płonie; / Morze łez, w którym nieszczęśliwy tonie”.Gdy Benwolio, chcąc zatrzymać przyjaciela, zapytał, kto jest obiektem tego nieszczęśliwego uczucia, usłyszał, żeRomeo kocha… piękną kobietę, mającą naturę Diany:„Pod twardą zbroją wstydliwości swojej / Grotów miłości wcale się nie boi; / Szydzi z nawału zaklęć oblężniczych; / Odpiera szturmy spojrzeń napastniczych; / Nawet jej złota wszechwładztwo nie zjedna. / Bogata w wdzięki, w tym jedynie biedna, / Że kiedy umrze, do grobu z nią zstąpi / Całe bogactwo, którego tak skąpi”.Choć Benwolio doradził mu zaniechanie myślenia o tajemniczej wybrance – Romeo nie potrafił. Nie zamierzał także„Rozpatrywania się w innych pięknościach”, co zaproponował mu kuzyn. Wyszli, nie odnajdując porozumienia w tej spornej kwestii.SCENA DRUGANa ulicę weszli:Kapulet i Parys - krewny księcia wraz zeSłużącym. Starszy z nich opowiadał o niedawnej kłótni z Montekim, którą zakończyło pojawienie się Księcia. Mężczyzna obiecywał zachowanie spokoju słowami:„(…)w wieku naszym / Spokojnie siedzieć rzecz nietrudna”. Kapulet opowiadał o swejczternastoletniej córce, mając nadzieję, iż prędko wyjdzie za mąż. Pokładał w jedynej spadkobierczyni swych ziem wszystkie swe niespełnione nadzieje, wyrażając pragnienie, by Parys starał się o jej względy:„Jeśli cię przyjmie, głos ojca w tym względzie / Jej pozwolenia echem tylko będzie”.Snuł plany wieczornego przyjęcia, na które zaprosił wielu gości. Miał nadzieję, że Parys powiększy ich grono: „Przyjdź, przejrz i wybierz sobie z tych bukietów / Kwiat najpiękniejszy. I mój kwiat tam luby / Wejdzie do liczby, choć nie do rachuby”. Gdy rozmówcy zbierali się do wyjścia, starszy pan polecił Słudze, by zaprosił ludzi wyszczególnionych na danej mu liście. Mężczyźni wyszli.Służący zaczął odczytywać głośno listę, lecz nie szło mu to zbyt dobrze – miał wyraźne problemy z tą umiejętnością. Mozolny proces przerwało pojawienie sięBenwolia i Romea(nie wiedział, że to „wrogowie” jego pana). Poprosił Romea o pomoc i młodzieniec rozpoczął płynne czytanie. W ten sposób dowiedział się owieczornym przyjęciu u Kapuletów. Przez brak roztropności Służącego – kuzyni także otrzymali zaproszenie:„(…)jeżeli panowie / nie jesteście z domu Montekich, to was zapraszam do niego na kubek wina. Bądźcie weseli”.Gdy zostali sami, Benwolio oznajmił kuzynowi, iż na tym wieczorze będzie:„Bożyszcze twoje, pięknaRozalina” oraz poddał mu pomysł, by Romeo skorzystał z zaproszenia i udał się do domu Kapuletów i na tle piękniejszych dam ujrzał przeciętność swej wybranki. Romeo, pewny swego uczucia, postanowił pójść, by:„Jednej wyłącznie poić się widokiem”. Młodzieńcy opuścili ulicę.SCENA TRZECIADo pokoju w domu Kapuletów weszła Pani Kapulet iMarta, mamka jej córki –Julii, którą gospodyni nakazała przywołać. Gdy dziewczyna w końcu się pojawiła, dowiedziała się od matki (mimo ciągłego przerywania przez wspominającą jej dzieciństwo nianię), iż powinnapomyśleć już o swym zamążpójściu. Pani Kapulet, która sama była już matką w wieku niespełna czternastoletu lat, oznajmiła córce, iż o jej rękę stara sięParys.Choć zachwycona Marta zaczęła wychwalać zalety kawalera, i wtórowała jej Pani Kapulet, to sama zainteresowana podeszła do osoby przystojnego Parysa dosyć chłodno. Dowiedziała się,iż wieczorem ujrzy go wśród zaproszonych gości. W pewnej chwili wszedł Służący z informacją o przybyciu pierwszych gości, którzy niecierpliwią się z powodu nieobecności gospodyni. Po jego wyjściu panie także opuściły pokój.SCENA CZWARTANa ulicy pojawili sięRomeo, Merkucjo (krewny księcia i przyjaciel Romea) orazBenwoliow towarzystwie pięciu czy sześciu przebranych ludzi w maski oraz ludzi z pochodniami. Romeo zastanawiał się, czy przy wejściu do domu Kapuletów powinien coś powiedzieć, czy po prostu przekroczyć próg. Benwolio poradził, by weszli,„pokręcili się”, a potem wyszli. Gdy pojawiła się kwestia tańców i Monteki zapowiedział, że nie jest w nastroju do zabawy:„Mnie ołów serce tłoczy, ledwie mogę / Ruszyć się z miejsca”, Merkucjo stwierdził, iż zakochany młodzieniec będzie musiał potańczyć.Następnie przyjaciele rozmawialio miłości, dywagując, czy jest to uczucie twarde, czy raczej delikatne. Nierozstrzygnięty spór przerwał niebiorący w nim udziału Benwolio, który pospieszył ich do szybszej drogi. Potem z kolei Merkucjo zaczął mówić o marzeniach, według niego niebędących niczym innym, niż:„(…)wylęgłymi w chorobliwym mózgu / Dziećmi fantazji”.Gdy Benwolio, zmartwiony późną porą, prosił ponownie, by przyspieszyli kroku – Romeo wyznał, iż przeczuwa, że od tej daty rozpocznie się:„(…) jakieś /Nieszczęście, jeszcze wpośród gwiazd wiszące (…)Przyśpieszy jakimś strasznym śmierci ciosem”. Na koniec powiedział, że„(…)niech Ten, który ma ster mój w swym ręku, / Kieruje moim żaglem”, po czym, ku uciesze Benwolia, pospieszył kolegów. Odeszli, uderzając w bębny.SCENA PIĄTAW sali w domu Kapuletów byli już obecni muzykanci i słudzy. Rozmawiali między sobą o przyjęciu, upominając się wzajemnie o dopilnowanie wszystkich obowiązków. Gdy się oddalili, do salonu weszli Kapuletwraz ze swymi gośćmi i ludźmi w maskach. Pan domu raczył wszystkich opowieścią, w której wspominał czasy młodości: „Maskę nosiłem i umiałem szeptać / W ucho pięknościom jedwabne powieści, / Co szły do serca; przeszło to już, przeszło”. Potem, na osobności, zaczął rozmawiać ze swym bratem o ich wspólnej przeszłości. Nie mógł uwierzyć, że ostatni raz miał na twarzy maskę trzydzieści lat temu.W tym czasie Romeo zapytał jednego ze sług o imię damy, która zachwyciła go swym tańcem. Nie dowiedziawszy się o jej personalia, powiedział:„Ona zawstydza świec jarzących blaski; / Piękność jej wisi u nocnej opaski / Jak drogi klejnot u uszu Etiopa. / Nie tknęła ziemi wytworniejsza stopa. Jak śnieżny gołąb wśród kawek, tak ona / Świeci wśród swoich towarzyszek grona”. Obiecał sobie, że zaraz po zakończeniu tańca zbliży się do niej i postara się dotknąć jej dłoni. Mówił:„Kochałżem dotąd? O! zaprzecz, mój wzroku! Boś jeszcze nie znał równego uroku”.W tym czasie krewny Kapuletów –Tybalt– usłyszawszy głos młodzieńca, od razu rozpoznał po nim Romea:„Na krew szlachetną, co mi wzdyma serce, / Nie będzie grzechu, jeśli go uśmiercę”. O swym odkryciu powiadomił od razupana domu („Ujmy tej, stryju, pewno nie wytrzymasz: / Jeden z Montekich, twych śmiertelnych wrogów, Śmie tu znieważać gościnność twych progów”), który nie pozwolił mu na wszczęcie awantury. Wiedząc, iż Romeo uchodzi za„młodzieńca pełnego przymiotów”, nie chciał mu w swym domu czynić krzywdy. Przykazał Tybaltowi okazanie gościowiuprzejmości. Ten jednak nie chciał spełnić woli stryja, co starszy pan skwitował stwierdzeniem:„Cicho! burdą jesteś. / Z tą porywczością doigrasz się waszmość”. Niezadowolony Tybalt ustąpił w końcu i oddalił się.Wtedy Romeo zrealizował swój zamiar.Trzymając w swej dłoni dłoń Julii, mówił:„Jeśli dłoń moja, co tę świętość trzyma, / Bluźni dotknięciem: zuchwalstwo takowe / Odpokutować usta me gotowe / Pocałowaniem pobożnym pielgrzyma”. Gdy tak rozmawiali, nieświadomi swej tożsamości, doszło między nimi dopierwszego pocałunku, co Julia podsumowała:„Jak z książki całujesz, pielgrzymie”. Te chwile przerwała im Marta, która przyszła po dziewczynę. Gdy powiedziała:„Panienko, jejmość pani matka prosi”, Romeo zapytał się, kto jest jej matką. Zamarł ze zgrozy, mówiąc:„Julia Kapulet! O dolo zbyt sroga! / Życie me jest więc w ręku mego wroga”. Po chwili zawołał go Benwolio i zakomunikował, że czas już opuścić przyjęcie.Gdy wszyscy już wychodzili, Julia i Marta obserwowały żegnających się gości. Wówczas młoda dziewczyna także poznała imię swego adoratora. Usłyszała od niani:„Zwie się Romeo, jest z rodu Montekich. / Synem waszego największego wroga”. Choć ta informacja przeraziła ją, wiedziała już, że się zakochała:„Dziwny miłości traf się na mnie iści, / Że muszę kochać przedmiot nienawiści”. Nie wyjawiając swych uczuć Marcie, opuściła wraz z nią salon.AKT DRUGIPROLOGChór informuje, że młodzi zakochali się w sobie.SCENA PIERWSZANa pustym placu przy ogrodzie Kapuletów pojawił się Romeo i, mówiąc, że tam jest jego serce, przeskoczył mur. Zaraz potem pojawili się Merkucjo i Benwolio. Obaj bez skutku nawoływali młodzieńca. Merkucjo twierdził, że zapewne poszedł spać, lecz Benwolio odparł:„Pobiegł tą drogą i przełazi przez parkan”. Przyjaciele zaczęli jeszcze głośniej wołać Romea:„ (…) gachu! cietrzewiu! wariacie!”, a w końcu, zniechęceni brakiem odzewu, odeszli z placu.SCENA DRUGAW ogrodzie Kapuletówpojawił się Romeo. W chwilę potem w oknie pojawiła się również Julia. Młodzieniec był zachwycony widokiem: „Lecz cicho! Co za blask strzelił tam z okna! / Ono jest wschodem, a Julia jest słońcem! / Wzejdź, cudne słońce, zgładź zazdrosną lunę, / Która aż zbladła z gniewu, że ty jesteś / Od niej piękniejsza; o, jeśli zazdrosna, / Nie bądź jej służką! Jej szatkę zieloną / I bladą noszą jeno głupcy. Zrzuć ją! / To moja pani, to moja kochanka!”. Chciał być rękawiczką otulającą jej dłoń: „Patrz, jak na dłoni smutnie wsparła liczko! / O! gdybym mógł być tylko rękawiczką, / Co tę dłoń kryje!”.Nieświadoma czyjejś obecności, Julia wyrzekła:„Romeo! Czemuż ty jesteś Romeo! / Wyrzecz się swego rodu, rzuć tę nazwę! / Lub jeśli tego nie możesz uczynić, / To przysiąż wiernym być mojej miłości, / A ja przestanę być z krwi Kapuletów”. Romeo, zachwycony, a jednocześnie zakłopotany tym, że podsłuchuje, postanowił jeszcze nie zdradzać swej obecności. Zrobił to wówczas, gdy Julia zadeklarowała:„Romeo! porzuć tę nazwę, a w zamian / Za to, co nawet cząstką ciebie nie jest, / Weź mię, ach! całą!”. Powiedział, że„bierze ją za słowo”.Młodzi nieśmiało, ale i stanowczo,wyznali sobie swe uczucia. Byli świadomi niebezpieczeństwa związanego z wypowiedzeniem tych deklaracji, lecz nie zamierzali ich cofać. Na pożegnanie Julia poprosiła:„Drogi Romeo! jeśli twoja skłonność / Jest prawą, twoim zamiarem małżeństwo: / To mię uwiadom jutro przez osobę, / Którą do ciebie przyślę, gdzie i kiedy / Zechcesz dopełnić obrzędu;”, obiecując jednocześnie, że zjawi się na umówione spotkanie:„(…) a wtedy / Całą mą przyszłość u nóg twoich złożę / I w świat za tobą pójdę w imię Boże”. Wołana przez Martę, dziewczynazniknęła z balkonu. Po chwili pojawiła się jeszcze na moment, by zapytać, o której godzinie ma jutro przysłać do niego zaufaną osobę. Gdy Romeo powiedział, że odziewiątej, Julia weszła do domu. Młodzieniec postanowił iść doojca Laurentego, od którego oczekiwał pomocy i rady.SCENA TRZECIAW celi franciszkanin wychwalał piękno poranka i dobroć ziemi:„Ziemia jest matką natury i grobem, / Grzebie i życia obdziela zasobem. / I mnóstwo dzieci jej łona widzimy / Ciągnących pokarm z jej piersi rodzimej;”. Gdy wszedł Romeo, Laurenty od razu wziął to za zły znak:„Młody mój synu, zły to znak, kto łoże / Próżne zostawia o tak wczesnej porze”. Zgadł, że Romeo nie położył się minionej nocy do łóżka, lecz pomylił się, mówiąc, że młodzieniec był zapewne u Rozaliny.Montekiopowiedział Ojcu zdarzenia minionego wieczoru, kończąc wyznaniem:„Dowiedz się zatem, że anioł kobieta, / Którąm ukochał, jest z krwi Kapuleta. / Jego to dziecko i nadzieja cała; / Jak ja ją, tak mnie ona ukochała”. Poinformował franciszkanina o celu swej porannej wizyty:„I do jedności, która nas już splata, / Brakuje tylko, byś nas ty dla świata / Stułą zjednoczył”, prosząc, by ślub odbył się jeszcze tego dnia („Błagam cię tylko, niech się to dziś stanie”).Usłyszane słowa zadowoliły ojca Laurentego. Cieszył się, że Romeo w końcu zapomniał o Rozalinie. Miał nadzieję, żepołączenie świętym sakramentem dwóch nienawidzących się rodów zaprowadzi między nimi nić pokoju:„To jest, że może z tego zawiązania / Wyniknie węzeł, który wasze rody / Zawistne złączy w piękny łańcuch zgody”. Mężczyźni opuścili celę.SCENA CZWARTANa ulicy pojawili sięMerkucjo i Benwolio. Zastanawiali się, gdzie podziewał się ich przyjaciel, Romeo. Benwolio powiedział, że młody Monteki nie nocował tej nocy w domu, na co Merkucjo wydedukował, iż to zapewne sprawka Rozaliny:„Ta blada sekutnica Rozalina / Na wariata go wnet wykieruje”.Kuzyn Romea poinformował krewnego księcia, że Tybalt napisał do ich przyjaciela list z wyzwaniem, o którym jeszcze Romeo nie wiedział. Bali się, że młodzieniec nie poradzi sobie w walce z lepszym i bardziej doświadczonym przeciwnikiem („Biedny Romeo! Już trup z niego! / Zakłuty czarnymi oczyma białogłowy; przestrzelony na / wskroś uszu romansową piosnką; ugodzony w sam rdzeń serca postrzałem ślepego malca łucznika”). Po przyjściu Romea, przyjaciele zaczęli robić mu wymówkiodnośnie tak nagłego zniknięcia uprzedniej nocy. Jednocześnie natychmiast zauważyli w nim jakąś zmianę: „Teraz to co innego; teraz mi jesteś towarzyski, / jesteś Romeem, jesteś tym, czym jesteś”.Rozmowę przerwało pojawienie się dwóch „dziwadeł” (okazało się, że to Marta z Piotrem). Kobieta zapytała, gdzie może znaleźć młodego Romea. Gdy Monteki się ujawnił, poprosiła o chwilę rozmowy w cztery oczy.Romeo pożegnał się z Benwoliem i Merkucjem, obiecując, żespotkają się na obiedzie u jego ojca. Po odejściu młodzieńców, Marta powiedziała Montekiemu, że przychodzi w posłannictwie od Julii. Romeo nakazał przekazać ukochanej, by za parę godzin pod pozorem spowiedzi przyszła do celi ojca Laurentego, gdziewezmą ślub. W czasie ceremonii niania miała stanąć za murem klasztornym i odebrać od wysłannika Romea„drabinkę / Z sznurków skręconą, która mi w noc późna / Do szczytu mego szczęścia wstęp ułatwi”. Na pożegnanie gadatliwa Marta poinformowała jeszcze Montekiego, że Julią zainteresowany jest Parys.SCENA PIĄTADo ogrodu Kapuletów weszłaJulia. Zastanawiała się, gdzież też podziewa się Marta, którą wysłała do Romea o dziewiątej. Obiecała wrócić za pół godziny, a zegar bił już dwunastą. Na szczęścia zaraz pojawiła się niania z Piotrem. Gdy mężczyzna odszedł, by stać na warcie, Marta zaczęła sięprzekomarzaćz podekscytowaną dziewczyną. Nie chciała powiedzieć jej o wyniku spotkania, zmieniając ciągle temat (pytała, czy Julia jadła już obiad, narzekała na ból głowy, krzyża, zastanawiała się, gdzie jest Pani Kapulet). W końcu poinformowała Julię o planie jej ukochanego. Uradowana dziewczyna pobiegła do „spowiedzi”.SCENA SZÓSTAW celi ojca Laurentego czekał już Romeo. Po przyjściu panny młodej, kochankowie poszli za franciszkaninem.AKT TRZECISCENA PIERWSZANa plac weszliBenwolio, Merkucjo, Paź i słudzy. Choć ten pierwszy prosił, by oddalili się ze wzroku krążących Kapuletów, Merkucjo nie zamierzał uniknąć starcia. Przyjaciele zaczęli wypominać sobie przypadki, gdy dali upust swej kłótliwości.Po przyjściu Tybalta ze swymi towarzyszami, Merkucjo zaczął z nimkąśliwą rozmowę. Gdy Benwolio poprosił, by nie kłócili się na oczach tłumu („Jesteśmy w miejscu publicznym panowie; / Albo usuńcie się gdzie na ustronie, / Albo też zimną krwią połóżcie tamę / Tej kłótni.Wszystkich oczy w nas wlepione”), pojawił się Romeo.Choć Kapulet powiedział mu:„Romeo, nienawiść / Moja do ciebie nie może się zdobyć / Na lepszy wyraz jak ten:jesteś podły”, ten jedynie pozdrowił swego niedawnego wroga (teraz już krewnego). Tybalt nie dał za wygraną, kazał Montekiemu wyjąć szpadę. Mimo próśb Romea o zachowanie spokoju („Klnę się, żem nigdy obelg ci nie czynił; / Sprzyjam ci, owszem, bardziej, niżeś zdolny / Pomyśleć o tym, nie znając powodu. / Uspokój się więc, zacny Kapulecie, / Którego imię milsze mi niż moje”),sytuacja wymknęła się spod kontroli: Merkucjo dobył szpady i stanął do pojedynku z Kapuletem, nazywając go„dusiszczurem” i „kocikrólem”.W czasie bijatyki Romeopróbował ich rozdzielić. Prosił przyjaciela:„Merkucjo, schowaj szpadę, jak mię kochasz”, a także nawoływał: „(…) Wstydźcie się, mości panowie! / Wybaczcie sobie. Tybalcie! Merkucjo!”. W pewnej chwili Tybalt odszedł ze swoimi towarzyszami, pozostawiając zranionego Merkucja. Wysłano zaraz Pazia po sprowadzenie chirurga, a ranny zaczął wyrzucać Montekiemu, że niepotrzebnie mieszał się do walki. W końcu opuścił plac, trzymany przez Benwolia.Po powrocie kuzyna, Romeo dowiedział się, żejego przyjaciel nie żyje. Na nieszczęście, powrócił także Tybalt. To przechyliło czarę rozpaczy Monteki postanowił walczyć z zabójcą Merkucja:„Precz, pobłażliwa teraz łagodności! / Płomiennooka furio, ty mną kieruj! / Tybalcie, odbierz nazad swoje "podły "; / Zwracam ci, co mi dałeś! Duch Merkucja / Wznosi się ponad naszymi głowami / Dopominając się za swoją twojej. / Ty lub ja albo oba musim legnąć”. Tybalt przyjął wyzwanie.Po chwili walki padł martwy na ziemię.Z racji tego, że mężczyźni złamali zakaz walki w miejscu publicznym, wydany przez Księcia – Benwolio poradził przyjacielowi ucieczkę: „Nie stój jak wryty; jeśli cię schwytają, / Książę cię na śmierć skaże; chroń się zatem!”. Gdy Romeo opuścił plac, na rynek weszli obywatele, a za nimi Książę z orszakiem oraz Monteki i Kapulet ze swymi małżonkami.Choć Benwolio bronił Romea, mówiąc, że bójkę rozpoczął Tybalt („Romeo darmo przekładał, jak próżną / Była ta kłótnia, przypominał zakaz / Waszej książęcej mości, ale wszystkie / Te przedstawienia, uczynione grzecznie, / Spokojnym głosem, nawet w korny sposób, / Nie mogły wpłynąć na zawzięty umysł / Tybalta. Zamiast skłonić się do zgody / Zwraca morderczą stal w Merkucja piersi, (…) Romeo woła: "Hola! przyjaciele! / Stójcie! odstąpcie!", i ramieniem szybszym / Od słów rozdziela skrzyżowane klingi, / Wpadając między nich; lecz w tejże chwili / Cios wymierzony z boku przez Tybalta / Przeciął Merkucja życie. Tybalt zniknął; / Wkrótce atoli ukazał się znowu, / Kiedy Romeo już był zemstą zawrzał”), Pani Kapulet zawrzała, że Książe nie może mu wierzyć, ponieważ nie jest obiektywny. Przedstawiła jednocześnie swoją wersję wydarzeń (choć nie widziała starcia):„Ich tu przynajmniej ze dwudziestu było; / Dwudziestu przeciw jednemu walczyło”.Książe, wysłuchawszy wszystkich opinii, skazał Romea na banicję:„Uprzedzam! Niechaj Romeo ucieka, / Bo gdy schwytany będzie, śmierć go czeka”.SCENA DRUGAJulia (nieświadoma ostatnich wydarzeń) siedziała samotnie w swym pokoju, prosząc dobre duchy o sprowadzenie Romea. W momencie wejścia Marty, niosącej w dłoniach drabinkę sznurkową, dziewczyna zaczęła siędomagać nowych wieści o ukochanym. Niania machinalnie powtarzała:„Ach! on nie żyje, nie żyje! nie żyje! / Biada nam! biada nam! wszystko stracone! / On zginął! on nie żyje! on zabity!”, nazywając Romeaokrutnikiem. Julia, myśląc, że ukochany popełnił samobójstwo, prosiła o bolesne szczegóły. Usłyszała:„Widziałam ranę na me własne oczy. / Boże, zmiłuj się nad nim, tu, tu oto, / Tu w samym środku mężnej jego piersi. / Straszny trup! straszny trup! blady jak popiół; / Cały zbroczony, cały krwią zbryzgany, / Zgęstłą krwią: ażem wzdrygnęła się patrząc”.W końcu jednak Marta się opamiętała iwyjawiła imię zabitego, mówiąc, że Ukochany Julii zastał wygnany:„Tybalt nie żyje, Romeo wygnany, / Romeo zabił go, jest więc wygnany”. Przerażona dziewczyna nie umiała ukryć lęku i bólu, które wywołały te słowa. Gdy Marta przeklęła Romea, Julia natychmiaststanęła w obronie męża, tłumacząc niani, że on nie byłby w stanie zabić Tybalta z zimną krwią („O, jakże mogłam mu złorzeczyć!”). Nie mogła uwierzyć, że w trzy godzinie po ślubie, jej małżonek został skazany na banicję:„(…) Romeo wygnany! / Z zbójczego tego wyrazu płynąca / Śmierć nie ma granic ni miary, ni końca / I żaden język nie odda boleści, / Jaką to straszne słowo w sobie mieści”.Julia dowiedziała się, że jej rodzice klęczą przy zwłokach zabitego. Nie chciała do nich dołączyć, ważne było dla niej jedyniespotkanie z ukochanym („A ja w panieńskim stanie jestem wdową. / Pójdź, nianiu, prowadź mię w małżeńskie łoże, / Nie mąż, już tylko śmierć w nie wstąpić może”). Gdy Marta wychodziła sprowadzić Romea, Julia dała jej swój pierścionek:„(…) daj mu w zakład ten pierścionek / I na ostatnie proś go pożegnanie”.SCENA TRZECIAW celi Ojca Laurentego przebywał Romeo. Obaj ubolewali nad losem Montekiego, którego Książe skazał na wygnanie z obrębu Werony. Młodzieniec nie wyobrażał sobie życia z dala od ukochanej: „Zewnątrz Werony nie ma, nie ma świata, / Tylko tortury, czyściec, piekło samo! / Stąd być wygnanym, jest to być wygnanym / Ze świata; być zaś wygnanym ze świata, / Jest to śmierć ponieść; wygnanie jest zatem / Śmiercią barwioną. Mieniąc śmierć wygnaniem, / Złotym toporem ucinasz mi głowę, / Z uśmiechem patrząc na ten cios śmiertelny”. Choć franciszkanin próbował mu wytłumaczyć, iż Książe wydał łagodny wyrok, prosił, by znalazł spokój w filozofii, to jednak nie przekonał Romea: „Katusza to, nie łaska. Tu jest niebo, / Gdzie Julia żyje; lada pies, kot, lada / Mysz marna, lada nikczemne stworzenie / Żyje tu w niebie, może na nią patrzeć, / Tylko Romeo nie może”.W pewnej chwili usłyszeli kołatanie do drzwi. Romeo, za namową Laurentego,ukrył się w jego pracowni, a Ojciec poszedł otworzyć drzwi. Stanęła w nich Marta, informując, iż przychodzi z posłannictwa Julii. Wyznała, że jej podopieczna, tak jak i Romeo,wije się na ziemi i łka niepohamowanie. Młodzieniec chciał wiedzieć, czy jego ukochana ma go za„mordercę zakamieniałego”. Gdy usłyszał, że dziewczyna:„Nic, tylko szlocha i szlocha, i szlocha; / To się na łóżko rzuca, to powstaje, / To woła: "Tybalt!", to krzyczy: "Romeo!" - / I znowu pada”, chwycił za szpadę i chciał popełnić samobójstwo (tylko dzięki franciszkaninowi nie zrobił tego ostatecznego kroku:„Otrząś się, człeku! Julia twoja żyje; / Julia, dla której umrzeć byłeś gotów; / W tymeś szczęśliwy (…) Szczęście najwabniej wdzięczy się do ciebie, / A ty, jak dziewka zepsuta, kapryśna, / Fochasz się na tę szczodrotę fortuny”). Laurenty nakazał mu iść do żony i ukoić jej skołatane nerwy. Romeo miał wyjść od niej przez rozstawieniem wart, by mógł później udać się do Mantui:„Gdzie masz przebywać tak długo, aż znajdziem / Czas do odkrycia waszego małżeństwa, / Do pojednania waszych nieprzyjaciół, / Do przebłagania księcia, na ostatek / Do sprowadzenia cię nazad, z radością”.Marta pobiegła uprzedzić Julię o przyjściu jej męża, lecz przedtem dała młodzieńcowi owy pierścionek:„O, jakże mi ten dar dodał otuchy!”. Franciszkanin jeszcze raz upomniał go, byosiadł w Mantui, dokąd jeden z jego braci nosić mu miał informacje z Werony. Mężczyźni opuścili celę.SCENA CZWARTADo pokoju w domu Kapuletów weszliKapulet, Pani Kapulet oraz Parys. Małżeństwo poinformowało go o tragicznym wypadku, wskutek czego hrabia zaniechał spotkania z Julią:„Pora żałoby nie sprzyja zalotom; / Dobranoc; pani, poleć mnie swej córce”, która zamknęła się w pokoju:„(…) by żal swój spłakać”.Przed wyjściem Parysa Kapulet zapewnił go oprzychylności swej córki względem jego osoby. Nakazał żonie, by przed udaniem się na spoczynek wstąpiła do Julii i poinformowała ją o zamiarach krewnego księcia. Miała jej także powiedzieć, że w czwartek (a był wówczas poniedziałek)„Zostanie żoną szlachetnego hrabi”. Przyjęcie miała być skromne, by nie sprowokować ludzi do plotek – Kapuleci byli przecież w żałobie.SCENA PIĄTADo swego pokoju Julia przyprowadziła swego męża. Choć próbowała go przekonać, by został jeszcze trochę, on tłumaczył, że„Chcąc żyć, iść muszę lub zostając – umrzeć”. Nagle ich rozmowę przerwałopojawienie się Marty, która ostrzegała, że nadchodzi Pani Kapulet. Na szczęście młodzieniec zdążył wyjść oknem, obiecując wcześniej, iż kiedyś jeszcze się spotkają:„Nie wątpię o tym, najmilsza, a wtedy / Wszystkie cierpienia nasze kwiatem tkaną / Kanwą do słodkich rozmów nam się staną”. Mimo tego, Julia miała złe przeczucia:„Boże! przeczuwam jakąś ciężką dolę; / Wydajesz mi się teraz tam na dole / Jak trup, z którego znikły życia ślady. / Czy mię wzrok myli! Jakiżeś ty blady!”.Do pokoju weszła Pani Kapulet. Widząc zrozpaczoną córkę, nakazała jej zaniechanie żałoby po Tybalcie. Zapewniła, że pomści śmierć bratanka, zlecając zemstę pewnej osobie w Mantui (wiedziała, że Romeo ukrył się właśnie tam). Julia udawała, że jej również bardzo zależy na śmierci niegodziwca. W końcu starsza pani oznajmiła cel niespodziewanej wizyty w pokoju córki: „(…) w ten czwartek z rana / Piękny, szlachetny, młody hrabia Parys / Ma cię uczynić szczęśliwą małżonką / W Świętego Piotra kościele”, na co Julia wykrzyknęła stanowczo: „Nigdy on, nigdy tego nie uczyni!”. Była zdumiona i zaskoczona szybkością przebiegu wypadków („Proszę cię, matko, powiedz memu ojcu / Że jeszcze nie chcę iść za mąż, a gdybym / Koniecznie miała iść, to bym wolała / Pójść za Romea, który, jak wiesz dobrze, / Jest mi z całego serca nienawistny, / Niż za Parysa (…)”).Po przyjściu Kapuleta i Marty,córka zakomunikowała ojcu, że nie zamierza wychodzić za mąż, na co usłyszała z jego ust:„(…) Słuchaj, świdrzygłówko! / Nie dziękuj wdzięcznie ni się pyszń z niepyszna, / Lecz zbierz swe sprytne klepki na ten czwartek, / By pójść z Parysem do Świętego Piotra, / Albo cię każę zawlec tam na smyczy. / Rozumiesz? Ty białaczko! ty szuswale! / Lalko łojowa!”.Choć hamowany przez żonę, proszony przez córkę - nie zamierzał cofać swych surowych słów. Był nieubłagany:„Precz, wszetecznico! dziewko nieposłuszna! / Ja ci powiadam: gotuj się w ten czwartek / Iść do kościoła lub nigdy, przenigdy / Na oczy mi się więcej nie pokazuj. / Nic nie mów ani piśnij, ani trunij: / Palce mię świerzbią. (…) Precz, plucho! / Cyganko jakaś!”. Dostało się nawet próbującej bronić Julii Marcie:„Idź waść pytlować gębą z kumoszkami (…) Milcz, stara trajkotko! / Schowaj swój rozum na babskie sejmiki. / Tu niepotrzebny”.Wychodząc, postawił córce ultimatum: albo wypełni jego wolę, albo przestanie uważać ją za swe dziecko („Namyśl się dobrze; będzieszli powolna, / Znajdziesz dobrego we mnie przyjaciela; / A nie, to marniej, żebrz, jęcz, mrzej pod płotem; / Bo jak Bóg w niebie, nigdy cię nie uznam / Za moje dziecko i z mojego mienia / Nawet źdźbło nigdy ci się nie oberwie. / Możesz się na to spuścić, jestem słowny”). Gdy wyszedł, Julia próbowała przekonać do swych racji matkę, prosząc:„Ty mię przynajmniej nie odpychaj, matko! / Zwlecz to małżeństwo na miesiąc, na tydzień / Albo mi pościel oblubieńcze łoże / W tymże grobowcu, w którym Tybalt leży”, lecz nie przyniosło to rezultatu:„Nie mów nic do mnie, nic ci nie odpowiem; / Rób, co chcesz, wszystko mi to obojętne”.Gdy zostały tylko we dwie, dziewczyna chciała usłyszećradę niani. Po chwili zastanowienia Marta powiedziała gorzkie słowa:„Romeo na wygnaniu i o wszystko / Można iść w zakład, że cię już nie przyjdzie / Nagabać więcej, chybaby ukradkiem. / Ponieważ tedy rzecz tak stoi, sądzę, / Ze nic lepszego nie masz do zrobienia / Jak pójść za hrabię”.Wychwalała Parysa pod niebiosa:„Dalipan, to wcale, / Co się nazywa, przystojny mężczyzna. / Romeo kołek przy nim; orzeł, pani, / Nie ma tak pięknych, żywych, bystrych oczu / Jak Parys”, zapewniając, że przy nim Julia odnajdzie szczęście:„Nazwij mię hetką-pętelką, / Jeśli nie będziesz z kretesem szczęśliwa / W tym nowym stadle (…)”. Zakończyła stwierdzeniem, że Romea można traktować jak zmarłego:„Tak jakby nie żył; przynajmniej dla ciebie, / Skoro, choć żyje, nie masz zeń pożytku”.Wysłuchawszy tych słów, Julia podziękowała za dodanie otuchy i poprosiła, by niania przekazała jej matce, iżposzła do celi Ojca Laurentego:„Odprawić spowiedź i wziąć rozgrzeszenie”. Szczęśliwa tymi słowami Marta wyszła, a dziewczyna wyrzekła:„Stara niecnoto! Zdradziecki szatanie! / Cóż jest niegodniej, cóż jest większym grzechem: / Czy tak mię kusić do krzywoprzysięstwa? / Czy lżyć małżonka mego tymiż usty, / Którymi tyle razy go pod niebo / Wznosiłaś chwaląc? Precz, uwodzicielko! / Serce me odtąd zamknięte dla ciebie”.Szła do franciszkanina po radę:„(…) a jeśli żadnego / Na tę przeciwność nie będzie sposobu, / Znajdę moc w sobie wstąpienia do grobu”.AKT CZWARTYSCENA PIERWSZAW celi franciszkanina był Parys, który informował go o czwartkowym ślubie, nieznając przecież opinii Julii (nie spodobało się to Laurentemu:„Nie znasz pan, mówisz, uczuć swojej przyszłej; / Krzywa to droga, ja takich nie lubię”). Krewny Księcia mówił o stanie dziewczyny po śmierci Tybalta, czym motywował zaniechanie realizacji pomysłu rozmowy z nią:„Bez miary płacze nad śmiercią Tybalta, / Małom jej przeto mówił o miłości”.W pewnej chwili weszła Julia. Chłodno traktując przyszłego męża,poprosiła Ojca o chwilę rozmowy. Po wyjściu Parysa, ukochana Romea odkryła przed franciszkaninem swe uczucia:„Nie ma już nadziei! / Nie ma ratunku! Nie ma ocalenia!”. Oznajmiła, iż jeżeli nie otrzyma od niego rady„zgodnej z honorem”, popełni samobójstwo. Gdy Laurenty napomknął jej o swoim tajemniczym pomyśle, wymagającym odwagi i męstwa, Julia nie zwlekając – zgodziła się:„Bylebym tylko pozostała czystą / Małżonką mego lubego kochanka”.Miała wrócić do domu, udając wesołość, i zgodzić się na ślub z hrabią. Następnego dnia, czyli w środę, Julia miała dołożyć wszelkich starań, byzostać sama na noc:„Niech Marta nie śpi ten raz w twym pokoju”. Laurenty dał jej„flaszeczkę”, z której miała wypić„filtrowany likwor”, wskutek czego po ciele miał ją przebiec usypiający dreszcz:„(…) który owładnie / Wszelką żywotną funkcją; wszystkie pulsa / Wstrzymają w tobie swe zwyczajne bicie; / Ni dech, ni ciepło nie wskaże, że żyjesz. / Róże ust twoich i policzków zbledną / Jak popiół; oczu zasłony zapadną, / Jak gdy dłoń śmierci zakrywa dzień życia; / Każdy twój członek, pozbawiony władzy, / Zdrętwieje, stęgnie, zziębnie jak u trupa”.Julia miała pozostać w tym staniepozornej nagłej śmierci przez czterdzieści dwie godziny. Wówczas to ocknęłaby się„jak ze snu błogiego”. Plan miał ją uchronić przed ponownym zamążpójściem:„Gdy więc nazajutrz z rana narzeczony / Przyjdzie cię zbudzić, znajdzie cię umarłą;”. Laurenty przewidywał, że ciało zostanie złożone w odsłoniętej trumnie pod sklepieniem, w którym spoczywali wszyscy przodkowie Kapuletów. Franciszkanin zobowiązał sięsprowadzić tam Romea i czekać wraz z nim na ocknięcie dziewczyny, która potem miała być skrycie wywieziona przez prawowitego małżonka do Mantui. Młoda żona zgodziła się wykonać polecenia Laurentego, który obiecał wysłać jednego ze swych zaufanych braci z listem do Romea.SCENA DRUGADo pokoju w domu Kapuletów weszli jego gospodarze wraz z Martą i sługami. Trwałyprzygotowania do przyjęcia weselnego.Pan Kapulet był bardzo rad z tego, że córka poszła do Ojca Laurentego (miał nadzieję, że franciszkanin przekona ją do zamążpójścia). Po powrocie dziewczyny, usłyszał, że kapłan:„(…) kazał mi się rzucić / Do twych nóg i o przebaczenie prosić”. Uradowany takim obrotem spraw, Kapulet usłyszał jeszcze, że Julia spotkała w celi Ojca Laurentego Parysa:„(…) okazałam mu miłość, jak mogłam, / Nie przekraczając granicy skromności”. Po odegraniu roli posłusznej i uległej córki, Julia poprosiła Martę, by poszła z nią do pokoju i pomogła jej przymierzyć ubrania na jutrzejszą uroczystość.SCENA TRZECIAW pokoju dziewczyny Marta usłyszałaprośbę swej wychowanicy, by zostawiła ją tej nocy samą:„Bo dużo muszę pacierzy odmówić / Dla uproszenia sobie względów niebios / Nad moim stanem, jak wiesz, pełnym grzechu”. W pewnym momencie dołączyła do nich Pani Kapulet (przysłana przez męża, by czuwała nad przygotowaniami). Ona także została poproszona o opuszczenie pokoju. Obie z Martą miały skupić się na ostatnich szczegółach wesela.Gdy w końcu Julia pozostała sama, zaczęła zastanawiać się nadróżnymi scenariuszami przebudzenia po wypiciu napoju. Zastanawiała się, czy zobaczy koło siebie ukochanego, czy może już nigdy się nie ocknie, ponieważ Laurenty dał jej prawdziwą truciznę (by ukryć swój udział w połączeniu jej na wieki z Romeem). W końcu, zdeterminowana swym losem, odważnie wychyliła zawartość flakonika:„Do ciebie, mój luby, / Spełniam ten toast zbawienia lub zguby” i rzuciła się na łóżko.SCENA CZWARTAW sali w domu Kapuletów pojawiła się Pani Kapulet i Marta, rozprawiając o potrawach weselnych. Dołączył do nich małżonek pierwszej, który przypomniał, że zostało coraz mniej czasu:„Śpieszcie się, śpieszcie! Już drugi kur zapiał; / Poranny dzwonek ozwał się: to trzecia; / Dojrzyj ciast, moja Marto; nie szczędź przypraw”.Kobiety poradziły mu udanie się na spoczynek i udały się do innych sal. Mężczyzna zaczął nadzorować poczynania sług, a gdy usłyszał zbliżającego się Parysa wśród odgłosów muzyki, nakazał Marcie obudzenie Julii.SCENA PIĄTAGdy niania weszła do pokoju dziewczyny i zaczęła ją budzić („Panienko! Julciu! Jak się to zaspało! / Wstawaj, gołąbku! Wstawaj! Wstydź się, śpiochu! / Panienko! duszko! rybko! Ani mrumru!”), spostrzegła, że Julia śpi w sukni. Zaniepokojona tym niecodziennym widokiem, poczęła jeszcze głośniej wołać młodą Kapulet. W końcu krzyknęła:„Ha! przez Bóg żywy! Na pomoc! na pomoc! /Ona nie żyje! O, ja nieszczęśliwa! / Po co mi było się rodzić? Na pomoc!”.Do pokoju, zaniepokojona hałasem, wbiegła Pani Kapulet, która także spostrzegłanieruchomą Julię:„O nieba! / O moje dziecię! o moja pociecho! / Wstań! odżyj albo umrę razem z tobą!”. Po niej córkę ujrzał jaj małżonek, który stwierdził:„(…) Jak lód zimna; / Krew w niej zastygła; członki jej zdrętwiały.../ Dawno już życie z tych ust uleciało. / Śmierć ją zwarzyła, jak mróz najpiękniejszy / Pierwiosnek w maju. Nieszczęsny ja starzec!”.Do pokoju weszli takżeOjciec Laurenty i Parys z muzykantami. Wszyscy zaczęli przeklinać ten dzień:„O dniu! o smutny dniu! O dniu żałosny! / Nie było nigdy jeszcze dnia takiego. / O! stokroć smutny dniu, stokroć żałosny!” i los, który odebrał im ukochaną Julię:„Zawistny, twardy, niecny, zbójczy losie! / Po cóż ci, po co było tak tyrańsko / Wniwecz obracać naszą uroczystość!”. Tylko Ojciec Laurenty zachował spokój. Zaczął tłumaczyć żałobnikom, że dziewczynie będzie lepiej tam, gdzie jest teraz:„Niebo zachowa w wiekuistym życiu”. Nakazał im, by obłożyli ciało Julii liśćmi rozmarynu i w świątecznych szatach zanieśli do kościoła.Po wysłuchaniu tych słów, pokój opuścili Kapulet z żoną, Parys, kapłan i Marta, zostawiając tam muzykantów, którzy zbierali rozłożone przed chwilą instrumenty (w międzyczasie kłócili się z Piotrem, lokajem Kapuletów).AKT PIĄTYSCENA PIERWSZANa ulicę w Mantui wszedł Romeo, który nie znał planu franciszkanina.Mówił o swym radosnym śnie, w którym:„(…) moja ukochana przyszła / I że znalazła mię nieżywym (dziwny / Sen, co pozwala myśleć umarłemu!), / Lecz ona swymi pocałowaniami / Tyle tchu wlała w martwe moje usta, / Żem nagle odżył i został cesarzem. / Ach, jakże słodką jest miłość naprawdę, / Kiedy jej mara taką rozkosz sprawia!”.Podszedł do niegoBaltazar. Na widok swego służącego Romeo zaczął domagać się wieści z Werony:„Czy mi przynosisz list od Laurentego? / Co robi Julia? Czy zdrów jest mój ojciec? / Jak się ma Julia?”. Usłyszał, że ciało jego ukochanej nie może już dziać się źle, ponieważ jej ciało leży w lochach Kapuletów:„A duch jej gości między aniołami”. Baltazar opowiedział, jak widziałzłożenie zwłok dziewczyny do rodzinnego grobowca jej przodków. Romeo nakazał, by sługa przyniósł mu papier, atrament, a potem poszedł na pocztę.Poinformował, że potrzebuje koni, ponieważ opuszcza Mantuę tej nocy. Choć Baltazar prosił Romea o zachowanie cierpliwości („Błagam cię, panie, zachowaj cierpliwość; / Wyglądasz blado, ponuro i wzrok twój / Coś niedobrego zapowiada”), ten kazał mu milczeć: „Mylisz się; zostaw mię i zrób, com kazał”. Gdy zapytał, czy Laurenty nie przesyła mu żadnego listu, usłyszał, że nie.Po odejściu sługi Romeo zapowiedział:„Tak, Julio! / Tej jeszcze nocyspocznę przy twym boku” i udał się w poszukiwaniu trucizny do ubogiego Aptekarza. Choć handel takim środkiem był zakazany, nękany głodem i nędzą farmaceuta sprzedał mu za czterdzieści dukatów truciznę o pewnym działaniu:„Weź pan to, rozczyń w jakimkolwiek płynie / I płyn ten wypij, a choćbyś miał siłę / Dwudziestu ludzi, wnet wyzioniesz ducha!”.SCENA DRUGAW swej celi Ojciec Laurentysiedział samotnie, póki nie przeszkodził mu w rozmyślaniach Brat Jan, którego franciszkanin posłał z osobistym posłaniem do Romea. Gdy Laurenty zapytał o reakcję Montekiego na jego plan, usłyszał, że podróż do Mantui się nie powiodła (Brat Jan został uwięziony przez „miejskich pachołków”, którzy obawiali się, że przenosi choroby od odwiedzanych wiernych). Zapytawszy:„Któż tedy zaniósł mój list do Romea?”, Ojciec usłyszał:„Nikt go nie zaniósł - oto jest; nie mogłem / Ani go posłać do Mantui, ani / Wam go odesłać, tak nas pilnowano”.Laurenty zdawał sobie sprawę zeskutkówtakiego zaniechania:„Niedoręczenie go może fatalne / Skutki sprowadzić”. Nakazał Janowi, by przyniósł mu żelazny drąg, a sam zamierzał pospieszyć do grobowca (Julia miała się obudzić w ciągu trzech godzin). Obawiał się katastrofalnych skutków, gdy dziewczyna dowie się o tym, że Romeo nie został poinformowany o całym planie. Laurenty zamierzał napisać do Montekiego jeszcze raz, a dziewczynę ukryć u siebie i tak zaczekać na przybycie jej męża.SCENA TRZECIADo grobowca rodziny Kapuletów weszliParys z Paziem, niosącym kwiaty i pochodnie. Krewny Księcia nakazał, by sługa zostawił go samego, a sam poszedł położyć się pod cisami i nasłuchiwać obcych kroków. Gdy chłopiec, choć wystraszony wizją leżenia na cmentarnej ziemi, odszedł, Parys przemówił z miłością do zmarłej narzeczonej:„Drogi mój kwiecie, kwieciem posypuję / Twe oblubieńcze łoże. Baldachimem / Twym są, niestety, głazy i proch marny, / Które ożywczą wodą co noc zroszę / Lub, gdy jej braknie, łzami mej rozpaczy”, obiecując:„I tak co nocy na twoją mogiłę / Kwiat będę sypał i gorzkie łzy ronił”.Skończył jednak, słysząc gwizdanie Pazia (umówiony znak w przypadku, gdyby ktoś nadchodził) iukrył się. Z pochodnią stanęli przy grobowcuRomeo i Baltazar. Monteki odprawił sługę, dając mu list dla swego ojca:„(…) Weź to pismo; / Oddasz je memu ojcu jak najraniej”. Nakazał mu jednocześnie, by, jeżeli wróci, nie przerywał niczego, co zaraz zobaczy i usłyszy. Powiedział, że chce zdjąć z palca zmarłej:„Szacowny pierścień, który mi do czegoś / Ważnego nieodbicie jest potrzebny”, ostrzegając przy tym, że nie zapanuje nad sobą, jeżeli Baltazar się mu sprzeciwi:„Umysł mój dziko jest usposobiony, / Niepowstrzymaniej i nieubłaganiej / Niż głodny tygrys lub wzburzone morze”. Mimo, iż obiecał odejść, sługa ukrył się na uboczu („Bądź jak bądź, stanę tu gdzie na uboczu, / Bo mu zły jakiś zamiar patrzy z oczu”).Tymczasem Romeootworzył drzwi pieczary. Widok ten niewymownie zdziwił i rozzłościł Parysa:„To ten wygnany, zuchwały Monteki, / Co zamordował Tybalta, po którym / Żal, jak mniemają, sprowadził śmierć Julii; / I on tu przyszedł knuć jeszcze zamachy / Przeciw umarłym”, który wszedł za nim, mówiąc, że aresztuje Montekiego:„Bądź mi posłuszny i pójdź; musisz umrzeć”.Na to wszystko Romeo oznajmił, że po to właśnie przyszedł - by umrzeć. Poprosił Parysa, by dał mu spokój i odszedł („Na Boga, życzę ci lepiej niż sobie; / Bom ja tu przyszedł przeciw sobie zbrojny. / O! odejdź, odejdź! żyj i powiedz potem: / "Z łaski szaleńca cieszę się żywotem.”), lecz ten nie zamierzał spełnić jego apelu. Zaczęli ze sobą walczyć(zaniepokojony tym faktem Paź pobiegł po wartę). Po chwili umierający Parys poprosił, by Romeo otworzył grobowiec i ułożył jego konające ciało przy Julii. Nie zdążył jednak doczekać tej chwili – umarłzaraz po wypowiedzeniu prośby.Wówczas Romeo przypatrzył się twarzy zmarłego i dopiero rozpoznał w niej adoratora swej nieżyjącej żony. Wziął jego ciało i ułożył je w pieczarze, po czym, wychwalając przymioty i piękno dziewczyny – wypił truciznę:„Płyn twój skutkuje: całując – umieram”.Zaraz po jego śmierci do grobowca z przeciwnej strony cmentarzazbliżył się Ojciec Laurenty, trzymając w ręku latarnię, żelazny drąg i rydel. Gdy dowiedział się od Baltazara, że Romeo przebywa tam od pół godziny, pospieszył do wnętrza pieczary. Wchodząc do grobowca, Laurenty już przy wejściu ujrzał splamione krwią kamienie, a potem samotnie rzucone miecze. We wnętrzu pieczaryujrzał bladego Romea, zakrwawionego Parysa oraz budzącą się Julię. W oddali było słychać odgłosy nadciągającej warty.Dziewczyna zaczęła pytać o swego kochanka i dowiedziała siębolesnej prawdy:„Potęga, której nikt z nas się nie oprze, / Wniwecz zamiary nasze obróciła. / Pójdź; twój mąż leży martwy obok ciebie / I Parys także”. Choć Laurenty chciał ją wyprowadzić przed przybyciem warty i schronić w klasztorze, ona nie chciała. W końcu została sama (Ojciec wyszedł).Oglądając ciało Romea, odkryła w jego zaciśniętej dłoniczarę:„Truciznę więc zażył! / O skąpiec! Wypił wszystko; ani kropli / Nie pozostawił dla mnie! Przytknę usta / Do twych kochanych ust, może tam jeszcze / Znajdzie się jaka odrobina jadu, / Co mię zabije w upojeniu błogim”. Pocałowawszy jego ciepłe wargi,przebiła się sztyletem Romea („Zbawczy puginale! / Tu twoja pochwa (…) Tkwij w tym futerale”)Warta, którą sprowadził Paź Parysa, zatrzymała Baltazara i Ojca Laurentego. Wszyscyczekali na przybycie Księcia, z którym do grobowca przybyli także państwo Kapulet, Monteki, który poinformował o śmierci swej żony („Ach! miłościwy książę, żona moja / Zmarła tej nocy z tęsknoty za synem”).Wszyscy chcielirozwiązać zagadkę i odkryć przebieg historii, której skutki właśnie obserwowali. Książe przemówił takimi słowami:„Zamknijcie usta żalowi na chwilę, / Póki zagadki tej nie rozwiążemy / I nie zbadamy jej źródła i wątku; / Wtedy sam stanę na skarg waszych czele / I będę waszej boleści heroldem / Do samej śmierci. Proszę was o spokój / I niech ulegnie zły los cierpliwości”.Gdy zażądał, by powiedziano, na kogo pada podejrzenie, Ojciec Laurenty zaczął się wypierać swego udziału w tej sprawie,opowiadając jednocześnie całą historię. Przesłuchani zostali także Paź i Baltazar, który przekazał Księciu list Romea do Montekiego. Eskalus, po przeczytaniu kartki stwierdził, iż:„List ten potwierdza słowa zakonnika, /Bieg ich miłości i Romea rozpacz. / Biedny młodzieniec pisze oprócz tego, / Że sobie kupił gdzieś u aptekarzaTrucizny, którą postanowił zażyć / W tym tu grobowcu, by umrzeć przy Julii”, po czym zwrócił się do nienawidzących się rodów:„Patrzcie, Monteki! Kapulecie! Jaka / Chłosta spotyka wasze nienawiści, / Niebo obrało miłość za narzędzie / Zabicia pociech waszego żywota; / I ja za moje zbytnie pobłażanie / Waszym niesnaskom straciłem dwóch krewnych. / Wszyscy jesteśmy ukarani”.Wówczas to stała się rzecz nadzwyczajna –Kapulet poprosił Montekiego, by podał mu rękę, na co ten wyraził zgodę. Razem zaczęli wychwalać cnoty Romea i Julii, co Książe Eskalus podsumował:„Ponurą zgodę ranek ten skojarzył; / Słońce się z żalu w chmur zasłonę tuli; / Smutniejszej bowiem los jeszcze nie zdarzył, / Jak ta historia Romea i Julii”.

Miejscem akcji są Włochy, głównie Werona (tylko scena I aktu V przenosi nas do Mantui, gdzie uciekł Romeo), wydarzenia nie ograniczają się jednak do jednego miejsca. Akcja obejmuje wiele miejsc miasta – ulice i place, dom i ogród Kapuletów, celę ojca Laurentego, a w ostatnim akcie cmentarz i grobowiec.

Czas trwania akcji jest wyznaczony bardzo dokładnie, obejmuje pięć dni i nocy: od poniedziałkowego poranku do świtu w piątek. Możemy także jednoznacznie określić pory doby, nawet co do godziny. Wzmaga to napięcie dramatu – oglądającemu czy czytającemu wydaje się, że nie dni, ale już godziny czy nawet minuty decydują o losach bohaterów.Możemy dokładnie określić czas utworu:Niedziela: od sceny 1 aktu I do sceny 2 aktu IIPoniedziałek: od sceny 3 aktu II do sceny 4 aktu IIIWtorek: od sceny 5 aktu III do sceny 3 aktu IVŚroda: sceny 4 i 5 aktu IVCzwartek: sceny od 1 do 3 aktu VPiątek: scena 3 aktu V

2. Świat przedstawiony

Bohaterowie

Państwo Monteki

Benwolio

Merkucjo

Ojciec Laurenty

Ojciec LaurentyFranciszkaninbył powiernikiem nieszczęśliwych kochanków (udzielił im ślubu, mając nadzieję, że rozwiąże on spór między rodami), ale z drugiej strony – to on przyczynił się do śmierci obojga (choć mawiał:„Zdradne są kroki za spiesznie podjęte”). Wymyślił podstęp z tajemniczym napojem, nie myśląc o konsekwencjach, które mogłyby się zdarzyć (i zdarzyły), gdyby Romeo nie otrzymał wiadomości o jego planie i działaniu trunku. Nie można jednak osądzać go zbyt jednoznacznie – chciał dobrze, a wskutek nieszczęśliwego obrotu spraw czekały go lata, w których wyrzuty sumienia z pewnością nie dawały mu wytchnienia

Parys

ParysPostaćromantyczna i tragiczna. Kochał Julię miłością dozgonną. Choć Kapulet wybrał go na jej męża:„Dlań oblubieńca książęcego rodu, / Pana rozległych majątków, młodego, / Ukształconego, uposażonego / Dokolusieńka, jak mówią, w przymioty, / Jakich się można od mężczyzny żądać;”, marzenie o wspólnej przyszłości się nie ziściło. Krewny Księcia zmarł w grobowcu, w którym leżało ciało jego niedoszłej małżonki.

Państwo Kapulet

Romeo Monteki

Romeo Monteki - charakterystyka postaciRomeo jest głównym męskim bohaterem dramatu Szekspira:„Co mi to za gagatek! Ma wprawdzie twarz gładszą niż niejeden, / ale oczy, niech się wszystkie inne schowają; / co się zaś tyczy rąk i nóg, i całej budowy, / chociaż o tym nie ma co wspominać, / przyznać trzeba, że nieporównane. / Nie jest to wprawdziegalant całą gębą, ale słodziuchny jak baranek” [opina Marty].W pierwszym akcie poznajmy go poprzez opinie wygłaszane na jego temat przez inne osoby. Benwolio, jego przyjaciel, opowiada ojcu Romea, że widział przechadzającego się w gaju kuzyna przed wschodem słońca. Młodzieniec umknął jednak przed jego powitaniem:„I w najciemniejszej ukrył się gęstwinie”. Nie był zdziwiony takim zachowaniem i postanowił nie niepokoić krewnego:„Nie przeszkadzałem mu w jego dumaniach / I w inną stronę się udałem, chętnie (…)”.Również pan Monteki nie wyraził niedowierzania z powodu dziwnego postępowania syna, bowiem od dawna wiedział o jegoskłonnościach do samotności:„On, uciekając od widoku światła, / Co tchu zamykał się w swoim pokoju; / Zasłaniał okna przed jasnym dnia blaskiem / I sztuczną sobie ciemnicę utwarzał. / W czarne bezdroże dusza jego zajdzie, / Jeśli się na to lekarstwo nie znajdzie”.Gdy Benwolio zapytał, czy stryj zna powód dziwnego zachowania Romea, usłyszał:„Nie znam i z niego wydobyć nie mogę”. Choć próbował już kilkakrotnie wydobyć od syna, dlaczego tak stroni od ludzi – zawsze było to bezskuteczne… W dalszej części dramatu Szekspir powoli odsłania przed nami powódintrowertycznychreakcji Romea – to wynik nieszczęśliwej miłości do Rozaliny. Mimo próśb Benwolia o zaniechanie tego dziwnego związku (kobieta ewidentnie bawiła się młodszym adoratorem) – Romeo nie potrafił tego zrobić. Nie zamierzał także„Rozpatrywania się w innych pięknościach”, jak mu zaproponował kuzyn.Tak naprawdę etap, od którego o charakterze Monteka informują jego czyny (a nie opinie innych), zaczyna się w chwili poznania Julii. To spotkanie i zakazana miłość „od pierwszego wejrzenia” powodują w młodzieńcu prawdziwąprzemianę. Przestaje czuć nienawiść do Kapuletów, dojrzewa i z chłopca myślącego o zabawie z Merkucjem i Benwoliem, przeradza się w mężczyznę planującego wspólne życie z ukochaną.Nie bacząc na niebezpieczeństwo organizuje ślub z Julią, a gdy jej krewny – Tybalt – wyzywa go do walki, Romeo mówi:„Klnę się, żem nigdy obelg ci nie czynił; / Sprzyjam ci, owszem, bardziej, niżeś zdolny / Pomyśleć o tym, nie znając powodu. / Uspokój się więc, zacny Kapulecie, / Którego imię milsze mi niż moje” (niespodziewana odmowa dziwi bardzo jego przyjaciół). Decyduje się na starcie dopiero wówczas, gdy Kapulet zabija Merkucja. Przechyla to czarę rozpaczy i Monteki postanawia walczyć z zabójcą:„Precz, pobłażliwa teraz łagodności! / Płomiennooka furio, ty mną kieruj! / Tybalcie, odbierz nazad swoje "podły "; / Zwracam ci, co mi dałeś! Duch Merkucja / Wznosi się ponad naszymi głowami / Dopominając się za swoją twojej. / Ty lub ja albo oba musim legnąć”.W wyniku nieprzychylnego zrządzenia losu Monteki zostaje skazany nabanicję(łamie prawo Księcia, który zakazał walk na ulicy) i musi uciekać do Mantui. Odchodząc od zmysłów, czeka tam na wiadomości od Ojca Laurentego, który miał go poinformować o okolicznościach sprzyjających powrotowi.W obliczu nieszczęścia wygnania i na wieść o śmierci Julii, Romeo staje się w pełnidojrzałym mężczyzną. Pod maską spokoju, energicznie i skrupulatnie planuje swe samobójstwo (kupuje od Aptekarza truciznę).Romea można nazwaćbohaterem tragicznym. Jego tragizm nie polega jednak, jak to było u bohaterów tragedii starożytnych, na istnieniu fatum, lecz na pomyłkach i nieprzychylności losu. W miarę rozwoju akcji przeobraził się z niezaradnego życiowo samotnika, w spokojnego, zaradnego mężczyznę. Polańczyk pisze:„Wewnętrzna przemiana bohatera możliwa jest dopiero dzięki autentycznej miłości, na której mu naprawdę zależy, o nią walczy i dla niej gotów jest wszystko poświęcić”.

Tybalt

TybaltTen nienawidzący rodu Montekich krewny pani Kapulet jest przykładem doskonałegowojownika, choć zgubionego swą porywczością:„Coś więcej niż książę kotów; możesz mi wierzyć! / Nieustraszony rębacz, bije się jak z nut, / zna czas, odległość i miarę; pauzuje w sam raz jak potrzeba: raz, dwa, a trzy to już w pierś. / Żaden jedwabny guzik nie wykręci mu się od śmierci”.

Marta

MartaByłapiastunką Juli, kobietą kochającą i dbającą o swoją podopieczną. Nie jest jednak przedstawiona w sposób jednoznaczny – mimo, iż pragnęła dla dziewczyny szczęścia, często zachowywała i wypowiadała się w sposób bardziej odpowiedni dla Julii, niż dla opiekunki. Można pokusić się o stwierdzenie, że zawsze była przykładem kierowania się tak zwanym zdrowym rozsądkiem (nie zniechęcała Julii do małżeństwa z Romeem,pomagałaim w spotkaniach, przenosiła wiadomości), nie myślała o konsekwencjach udzielanych rad (gdy Julia, przymuszana przez rodziców do małżeństwa z Parysem, choć przecież wyszła już za Romea, przyszła do niej po pomoc – Marta powiedziała:„Romeo na wygnaniu i o wszystko / Można iść w zakład, że cię już nie przyjdzie / Nagabać więcej, chybaby ukradkiem. / Ponieważ tedy rzecz tak stoi, sądzę, / Ze nic lepszego nie masz do zrobienia / Jak pójść za hrabię”. Wychwalała Parysa:„Dalipan, to wcale, / Co się nazywa, przystojny mężczyzna. / Romeo kołek przy nim; orzeł, pani, / Nie ma tak pięknych, żywych, bystrych oczu / Jak Parys”, zapewniając, że przy nim Julia odnajdzie szczęście:„Nazwij mię hetką-pętelką, / Jeśli nie będziesz z kretesem szczęśliwa / W tym nowym stadle (…)”. Zakończyła stwierdzeniem, że Romea można traktować jak zmarłego:„Tak jakby nie żył; przynajmniej dla ciebie, / Skoro, choć żyje, nie masz zeń pożytku”).

Julia Kapulet

Julia Kapulet - charakterystyka postaciPoznajemy ją jakonieśmiałą i posłuszną woli rodziców dziewczynkę. W miarę rozwoju akcji (i nieszczęśliwej miłości) ta niespełna czternastolatka przemienia się w świadomą swej woli i obowiązku kobietę. Daje dowody swegostanowczego zdania, czego przykładem może być moment, gdy nie wierzy w opowieści o tym, że Romeo z premedytacją zabił Tybalta.Choć w trzy godzinie po zakazanym ślubie jej małżonek został skazany na banicję:„(…) Romeo wygnany! / Z zbójczego tego wyrazu płynąca / Śmierć nie ma granic ni miary, ni końca / I żaden język nie odda boleści, / Jaką to straszne słowo w sobie mieści”, ona zdecydowaniebroni swej miłości i poszukuje ratunku.Gdy sytuacja zaczęła się jeszcze bardziej komplikować – była zmuszana do ślubu z Parysem, ujawniła swójstanowczy charakter i emocjonalną dojrzałość. Choć Kapulet zagroził jej, że jeśli nie spełni jego woli – przestanie traktować ją jak córkę (był nieubłagany:„Precz, wszetecznico! dziewko nieposłuszna! / Ja ci powiadam: gotuj się w ten czwartek / Iść do kościoła lub nigdy, przenigdy / Na oczy mi się więcej nie pokazuj. / Nic nie mów ani piśnij, ani trunij: / Palce mię świerzbią. (…) Precz, plucho! / Cyganko jakaś!”), matka nie chciała nawet jej wysłuchać („Nie mów nic do mnie, nic ci nie odpowiem; / Rób, co chcesz, wszystko mi to obojętne”), a nawet ze strony Marty nie mogła liczyć na pomoc, wolała umrzeć, niż poślubić innego mężczyznę. Idąc do franciszkanina po radę, postanowiła:„(…) a jeśli żadnego / Na tę przeciwność nie będzie sposobu, / Znajdę moc w sobie wstąpienia do grobu”.Dojrzałość, którą osiągnęła w ciągu pięciu dni wydarzeń i głębokamiłośćdo prawowitego małżonka, ułatwiają jej ostateczną decyzję po odkryciu martwego ciała Romea. Jej samobójcza śmierć jest ostatnim wyznaniem miłości i potwierdzeniem siły uczuć, którymi obdarzyła młodzieńca.

Wybierz jednego bohatera i opracuj dla niego mówiący awatar. Możesz skorzystać z programu https://www.voki.com/site/create/ Wybrany bohater powinien się przedstawić i opowiedzieć swoją historię. Dobrze ją zaplanuj, do wykorzystania masz tylko 600 znaków.

3.Miłość skazana na śmierć przez nienawiść czy nienawiść pokonana przez miłość?

Pierwsze spotkanie

Historia miłości

Ostatnia scena dramatu

Dla bardzo ambitnych

Scena balkonowa

DecyzjaJulii

Dyskusja

Miejscem akcji są Włochy, głównie Werona (tylko scena I aktu V przenosi nas do Mantui, gdzie uciekł Romeo), wydarzenia nie ograniczają się jednak do jednego miejsca. Akcja obejmuje wiele miejsc miasta – ulice i place, dom i ogród Kapuletów, celę ojca Laurentego, a w ostatnim akcie cmentarz i grobowiec.

Czas trwania akcji jest wyznaczony bardzo dokładnie, obejmuje pięć dni i nocy: od poniedziałkowego poranku do świtu w piątek. Możemy także jednoznacznie określić pory doby, nawet co do godziny. Wzmaga to napięcie dramatu – oglądającemu czy czytającemu wydaje się, że nie dni, ale już godziny czy nawet minuty decydują o losach bohaterów.Możemy dokładnie określić czas utworu:Niedziela: od sceny 1 aktu I do sceny 2 aktu IIPoniedziałek: od sceny 3 aktu II do sceny 4 aktu IIIWtorek: od sceny 5 aktu III do sceny 3 aktu IVŚroda: sceny 4 i 5 aktu IVCzwartek: sceny od 1 do 3 aktu VPiątek: scena 3 aktu V

Pomóż Księciu rozwikłać zagadkę:Wszedłszy do grobowca Kapuletów, zobaczył następującą scenę:W grobowcu palą się pochodnie i są świeże ślady krwi. Leżą martwi Parys i Romeo, a zmarła dwa dni wcześniej i złożona do grobu Julia zmieniła pozycję i przebita sztyletem leży na ciele Romea.Jak do tego doszło?Pomocy szukaj w ostatniej scenie dramatu. Wynotuj w punktach ciąg zdarzeń.

Uważnie przeczytaj fragment sc. 5. aktu I. ROMEOdoJulii[55]MiłośćJeśli dłoń moja, co tę świętość trzyma,Bluźni dotknięciem: zuchwalstwo takoweOdpokutować usta me gotowePocałowaniem pobożnym pielgrzyma.JULIAdoRomeaMości pielgrzymie, bluźnisz swojej dłoni,Która nie grzeszy zdrożnym dotykaniem;Jest–li ujęcie rąk pocałowaniem,Nikt go ze świętych pielgrzymom nie broni.ROMEOjak pierwejNie mają–ż święci ust tak jak pielgrzymi?JULIAjak pierwejMają ku modłom lub kornej podzięce.ROMEONiechże ich usta czynią to co ręce;Moje się modlą, przyjm modły ich, przyjmij.Grzech, PocałunekJULIANiewzruszonymi pozostają święci,Choć gwoli modłów niewzbronne ich chęci.ROMEOZiść więc cel moich, stojąc niewzruszenie.I z ust swych moim daj wziąć rozgrzeszenie.całuje jąJULIAMoje więc teraz obciąża grzech zdjęty.ROMEOZ mych ust? O! grzechu, zbyt pełen ponęty!Niechże go nazad rozgrzeszony zdejmie!Pozwól.całuje ją znowuJULIAJak z książki całujesz pielgrzymie.MARTAPanienko, jejmość pani matka prosi.Wyobraź sobie, co działo się w sercach i głowach tych dwojga. Wciel się w jedno z nich i zredaguj wpis na blogu/Facebooku/Instagramie, w którym postarasz się zrelacjonować tę burzę uczuć. Dołącz wybrane materiały multimedialne.

Narysuj lub przygotuj w programie graficznym komiks o historii miłości Romea i Julii.

Julia nie chce wyjść za mąż za Parysa, ale nie chce (nie może) przyznać się, że potajemnie wyszła za mąż za Romea. Sprzeciwiła się ojcu, ale ten nie uwzględnił jej protestu. Groził, że jeśli nie ustąpi, zostanie wygnana z domu i wydziedziczona. Dokonaj analizy procesu decyzyjnego bohaterki, analizując rozmowę Julii z ojcem Laurentym w scenie 1 aktu IV oraz scenę 3 aktu IV. Opracuj drzewko decyzyjne, w którym uzupełnisz możliwe rozwiązania, które znalazła bohaterka, a do nich dopiszesz dające się przewidzieć skutki negatywne i pozytywne. Pracę skończysz określeniem celów i wartości Julii i wpisaniem pod rysunkiem decyzji, którą podjęła.

Temat spotkania brzmiał: Miłość skazana na śmierć przez nienawiść czy nienawiść pokonana przez miłość?Zajmij stanowisko w tej sprawie. Zgromadź argumenty i podyskutuj z kolegami.

Lorem ipsum dolorLorem ipsum dolorLorem ipsum dolorLorem ipsum dolorLorem ipsum dolorLorem ipsum dolor

4. Czy można było uniknąć tragedii? Relacje rodziców z dziećmi w dramacie.

Myślę, że oni mogli znaleźć pomoc.

Wcale nie byłoby to takie proste.

To nienawiść rodów zabiła te dzieci.

Profesor Piotr Nowak chętnie Wam pomoże

Czy naprawdę musiało zginąć sześć osób, w tym pięcioro młodych ludzi?Przemyślcie wspólnie problem. Posłużcie się metaplanem:Najpierw ustalcie,jakie były fakty:np.Na ulicy spotykają się dwie grupki młodzieży. Jedni są związani z rodziną Kapuletów, drudzy Montekich. Rody żyją w nienawiści. Dochodzi do sprzeczki. Romeo próbuje zapobiec rozlewowi krwi,ale Tybald rani śmiertelnie Merkucja. Merkucjo umiera. Romeo w rozpaczy zabija Tybalda.Następnie zastanówcie się, jak być powinno:np. Młodzież powinna zajmować się swoimi sprawami, a nie uczestniczyć w sporach dorosłych. Należy szukać zgody, a nie zwady. Powinno się młodych ludzi uczyć rozwiązywania sporów w sposób polubowny. Nie powinno się tolerować chuligańskich wybryków.Znajdźcie przyczyny, dlaczego w Weronie nie było tak, jak być powinno?np. Książę jest pobłażliwy wobec wybryków młodzieńców, reaguje dopiero, gdy mieszkańcy miasta mocno się tego domagają. Młodzi są zawadiaccy (sc.3 akt I). Wychowano ich w przekonaniu, że honor nakazuje zemścić się za krzywdy przyjaciół.Zastanówcie się, co należało zrobić, aby było tak, jak być powinno.np. Doprowadzić do zgody między rodami. Zaprzestać podsycania nienawiści. Uczyć poszanowania godności każdego człowieka.Spisujcie wszystkie nasuwające Wam się rozwiązania. Na koniec przejrzyjcie je i wybierzcie te, które uznacie za trafne.

Czy Romeo i Julia musieli umrzeć? Czy nie można im było pomóc? Dlaczego nie szukali pomocy u rodziców? Dlaczego o ich miłości wiedzieli tylko ojciec Laurenty, Baltazar, Marta (i cała "ulica", czyli mieszkańcy miasta), a nie wiedzieli najbliżsi? Dlaczego ojciec Romea prosi Benwolia o wypytanie Romea o przyczynę smutku, a nie porozmawia z nim sam? Dlaczego Julia zwierza się Marcie, a nie mamie? Dlaczego nawet na niani się zawiodła? Czy ojciec Laurenty powinien był narażać Julię na ewentualność niepowodzenia planu? Czy nie powinien interweniować u jej rodziców? Czy Marta powinna była zachować w tajemnicy to, co wiedziała?Na te i inne nasuwające Wam się pytania szukajcie odpowiedzi w sztuce Szekspira i własnych myślach.

5. Dlaczego miłość Romea i Julii inspirowała i inspiruje do dziś?Ponadczasowość i uniwersalizm tragedii.

Mit tej miłości oddziaływał nie tylko na kulturę - dziś w Weronie można odwiedzic miejsca zwiazane z historią bohaterów dramatu. Nie uwierzysz, zakochani mogą napisać listy do Julii i wysłać je do Werony, wolontariuszki z kilku różnych odpisów nadawcom korespondencji w różnych językach. Włosi chętnie świętują Tydzień św. Walentego (np. Pod hasłem „Zakochana Werona - jeśli kogoś kochasz, przywieź go do Werony”).

Werona - miasto zakochanych

Plakat teatralny

Balet

Terminbalet (zfranc.ballet, a to zwł.balletto zdrobnienie odballo "taniec") ma kilka powiązanych z sobą znaczeń:rodzaj widowiska teatralnego, w którym głównym środkiem wyrazu jesttaniec, wykonywany przez tancerzy według choreografii z towarzyszeniemmuzyki, na tle dekoracji;zespół baletowy (na przykład baletTeatru Wielkiego, od 29 kwietnia 2009 rokuPolski Balet Narodowy[1]);utwór muzyczny napisany specjalnie dla widowiska baletowego;całokształt sztuki baletowej danej epoki lub kraju (na przykład: balet romantyczny, balet polski).Najsłynniejszą realizacją taneczną "Romea i Julii" jest zapierająca dech w piersiach choreografia Moscow City Ballet, która pozwala wyrazić i przeżyć krańcowe doświadczenia miłości i śmierci, nienawiści i przebaczenia. Każdy ruch i gest tancerzy dopracowany jest do perfekcji, co nieodmiennie wzbudza zachwyt publiczności,a przepiękna muzyka tworzy cudowną atmosferę.Balet w 3 aktach, 13 obrazach w choreografii Leonida Ławrowskiego. Muzykę skomponował Siergiej Prokofjew. Premiera odbyła się 11 stycznia 1940 r. wLeningradzie.Obejrzyj fragment baletu i pomyśl o swoich doznaniach.

Musical

Musical Teatru Buffo to przykład twórczego zainspirowania się tekstem dramatu Szeksppira.Oryginalna muzyka Janusza Stokłosy, polski tekst Agaty Miklaszewskiej zainspirowany dramatem Szekspira „Romeo i Julia”, reżyseria i choreografia Janusza Józefowicza, scenografia Marka Chowańca, Kostiumy - Malwina Wędzikowska, kreacja nowych talentów – to gwarancje wielkiego wydarzenia artystycznego.Tematem musicalu jest miłość dwojga młodych ludzi, nie umiejących odnaleźć porozumienia ze światem dorosłych w chwili rodzącej się wielkiej miłości.To dramat pokoleń rodziców i dzieci, którzy nie umieją ze sobą rozmawiać, słuchać się i szanować swoich potrzeb.Młodzieńcza bezkompromisowa miłość napotyka bezwzględność komercyjnego świata rodziców, pochłoniętych swoimi sprawami.Wsłuchaj się w piosenkę "Świetlista noc"

Poezja śpiewana

Poezja śpiewana – pojemny i nieprecyzyjnie określony gatunek słowno-muzyczny, w którym utwory składają się z tekstu poetyckiego, który w zamierzeniu twórcy nie był przeznaczony do śpiewu[1]. Najczęściej są to kompozycje o charakterze ballady, głębokiej treści, wyszukanej, często delikatnej melodii oraz skromnej aranżacji (zwykle na gitarę lub fortepian).Wysłuchaj pięknego wiersza Cypriana Kamila Norwida "W Weronie". Przemyśl jego treść. Pomoże Ci w tym tekst Tomasza Filipowicza.

Tekst poetycki

Podsumowanie

Plakaty teatralne jako dzieła sztuki"Romeo i Julia" to najczęściej wystawiane dzieło Szekspira. Obok klasycznych przedstawień teatralnych wystawia się sztukę jako balet, musical, kilkakrotnie została sfilmowana w różnych konwencjach. Jej akcja czasem jest przenoszona w czasy współczesne widzom i poddawana wielu modyfikacjom, ale wymowa dzieła jest ciągle aktualna.Na przedstawienie zaprasza widzówplakat teatralny.Plakaty i afisze teatralne do prawdziwie sztuki, która ma za sobą szybką i piękną tradycję.To plastycznie zakomponowane, jednoarkuszowe ogłoszenie o wydarzeniu teatralnym - premiera lub festiwal, umieszczane w przestrzeni publicznej.Plakat teatralny Połącz, jak afisz pełni funkcje informacyjno-reklamowe.Przedstawiany tekst jest ograniczony do minimum, nadrzędną rolę ma odgrywać, przedstawiać wizualną atrakcyjność samego przekazu.Zawiera ona pewną artystyczną interpretację zbioru.Obejrzyjplakaty do Romea i Julii (praceAndrzejaPągowskiego, Rafała Olbińskiego, Wiesława Wałkuskiego, Romana Kalarusa, JerzegoCzerniawskiego)Zanalizuj symbolikęużywaną plakatu;zwróć uwagę na:- główny element obrazu, ogólną koncepcję plakatu;- dodatkowe elementy graficzne, z których składa się obraz;- zastosowane barwy, odcienie, połączenia kolorów (np. Kontrast);- symboliczne znaczenie różnych składników pracy;- własne odczucia wywołane grafiką;Porównaj różne koncepcje artystyczne.

Tragedia Williama Shakespeare’a: „Romeo i Julia” już w kilka lat po prapremierze weszła na stałe do repertuaru wędrownych grup teatralnych i od tej pory cieszy się niesłabnącą popularnością, która świadczy o jej ponadczasowości i uniwersalizmie. Historia nieszczęśliwej miłości tytułowych bohaterów, którzy zyskali miano kochanków wszech czasów, wywarła wpływ na romantyczną koncepcję miłości i sposób pisania o niej. W literaturze można odnaleźć liczne odniesienia i aluzje do sztuki angielskiego dramaturga, a od końca XVIII wieku losy kochanków z Werony stały się ulubionym tematem twórców spektakli baletowych. Na postawie „Romea i Julii” powstały również musicale, adaptacje filmowe oraz szereg dzieł plastycznych.W czym tkwi tajemnica nieprzemijającego sukcesu tragedii, która powstała u schyłku XVI wieku? Niewątpliwie ma na to wpływ sposób, w jaki autor ukazał miłość między parą głównych bohaterów, oddając jej subtelność i stopniowy rozwój – jej poszczególne etapy i objawy. Miłość ta staje się dla Romea i Julii wszechogarniającą potęgą,wobec której wszystkie inne sprawy i życiowe względy przestają się liczyć, a najistotniejszym elementem ich egzystencji staje się uczucie, które ma władzę nad ich myślami i dążeniami.Główny wątek dramatu zdaje się być pozornie banalny. Dwoje młodych ludzi zakochuje się w sobie od pierwszego wejrzenia, lecz na drodze do ich szczęścia staje konflikt między ich rodzinami. Romeo, który skrycie kochał Rozalinę, na widok Julii uświadamia sobie, że oto odnalazł to, czego zawsze szukał w kobietach. Miłość Julii jest pierwszym, nieśmiałym porywem niewinnego serca i rozkwita pod wpływem pocałunku młodzieńca. Kochankowie nie zastanawiają się nad konsekwencjami łączącego ich uczucia i pobierają się potajemnie, pragnąc być razem po kres swych dni. W ten sposób miłość urasta do rangi równorzędnego bohatera tragedii i rozwija się na oczach odbiorcy dzieła z początkowo niedoskonałego i świeżego uczucia, stając się siłą gwałtowną, trwałą, młodzieńczo zuchwałą i gotową do stawienia oporu wszystkim niesprzyjającym okolicznościom. Uczucia tego nie niszczy wygnanie Romea z Werony. Julia nadal kocha swego męża, wierząc, że wkrótce ich serca połączą się na zawsze. Młoda dziewczyna wykazuje się niezłomnością i uporem w chwili, kiedy ojciec nakazuje jej poślubić Parysa. Bezgraniczne oddanie i pragnienie pozostania wierną oblubieńcowi sprawia, że nie lęka się uczynić ze śmierci sprzymierzeńca dla ich miłości. Uczucie kochanków z Werony staje się więc przykładem odwiecznej walki dobra ze złem, gdzie złem jest nienawiść, dzieląca ich rody.Miłość Romea i Julii kończy się tragicznie – w wyniku nieporozumienia i nieszczęśliwych zbiegów okoliczności młodzi kochankowie umierają, a śmierć staje się symbolicznym dowodem tego, co ich połączyło. Historia miłości, którą tak doskonale ukazał William Shakespeare, przedstawiając jej piękno i żar, na stałe wpisała się do kanonu najpiękniejszych i najbardziej znamienitych dzieł literatury światowej. „Romeo i Julia” to opowieść o idealnym uczuciu, choć prowadzi ono do klęski pary tytułowych bohaterów, którzy nie potrafią bez siebie żyć.To właśnie miłość sprawia, że dramat jest ponadczasowy i ma uniwersalną wymowę. Miłość bowiem jest uczuciem wiecznie żywym, nieprzemijającym i obecnym w życiu kolejnych pokoleń odbiorców dzieła, który historia Romea i Julii nadal wzrusza i sprawia, iż każdego roku tysiące turystów udają się do Werony, aby podążać śladami bohaterów tragedii.Źródło: https://klp.pl/romeo-i-julia/

Dziękuję. Życzę miłego dnia.

Źródła

http://bdp.ibe.edu.pl/practice-page/145http://www.klasykaliteraturyifilmu.pl/2017/03/05/w-weronie-analiza/https://ostatnidzwonek.pl/romeo-i-julia/https://klp.pl/romeo-i-julia/Izabela Warzecha, LEKCJE POŚWIĘCONE DRAMATOWI „Romeo i Julia” Williama Szekspira Romeo i JuliaRomeo i Julia - geneza Nie znamy dokładnej daty powstania Romea i Julii, przejmuje się jednak, że historia kochanków została w ostatecznej redakcji...KlpRomeo i JuliaAutor: William Szekspir (1564-1616). Czas powstania utworu: Szekspir pisał ten dramat cztery lata. Skończył go w 1595 roku. Wówczas to wystawił...OstatnidzwonekW Weronie - analizaW Weronie - analiza i interpretacja Analizę tekstu można zaczynać od opisu i zinterpretowania dowolnego elementu, który wyda nam się istotny. Może to...Blog

Radosława Górska

Nauczycielka dyplomowana, która przez 33 lata szukała sposobów, jak lepiej uczyć języka polskiego

e-mail rad14gor@gmail.com