Want to make creations as awesome as this one?

Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz", geneza (inwokacja i epilog)

Transcript

Soplicowo

epitety

porównania

opis =

Uosobienia

portrety

wartości

meble

1

2

3

inwokacja

Wykonaj zadanie na stronie:https://learningapps.org/view10024036, a następnie przepisz plan do zeszytu.

Mieszkańcy:Sędzia Soplica - brat Jacka, stryj Tadeusza, gospodarzKsiądz Robak = Jacek Soplica - brat Sędziego, ojciec TadeuszaTadeusz Soplica - syn Jacka, bratanek SędziegoZosia - córka Ewy Horeszkówny, pod opieką Telimeny (z woli Sędziego i Jacka)Telimena - daleka krewna Sędziego, opiekunka ZosiWojski Hreczecha - daleki krewny Sędziego, przyjaciel rodziny, zastępuje gospodarza w czasie nieobecnościWoźny Protazy - woźny trybunału, sługa SoplicówGoście:Podkomorzy z żoną i córkamiAsesorRejent

Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju,Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju,Stał dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany;Świeciły się z daleka pobielane ściany,Tem bielsze, że odbite od ciemnej zieleniTopoli, co go bronią od wiatrów jesieni.Dom mieszkalny niewielki, lecz zewsząd chędogi,I stodołę miał wielką, i przy niej trzy stogiUżątku, co pod strzechą zmieścić się nie może;Widać, że okolica obfita we zboże,I widać z liczby kopic, co wzdłuż i wszerz smugówŚwiecą gęsto jak gwiazdy, widać z liczby pługówOrzących wcześnie łany ogromne ugoru,Czarnoziemne, zapewne należne do dworu,Uprawne dobrze na kształt ogrodowych grządek:Że w tym domu dostatek mieszka i porządek.Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza,Że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza.

Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju,Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju,Stał dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany;Świeciły się z daleka pobielane ściany,Tem bielsze, że odbite od ciemnej zieleniTopoli, co go bronią od wiatrów jesieni.Dommieszkalny niewielki, lecz zewsząd chędogi,I stodołę miał wielką, i przy niej trzy stogiUżątku, co pod strzechą zmieścić się nie może;Widać, że okolica obfita we zboże,I widać z liczby kopic, co wzdłuż i wszerz smugówŚwiecą gęsto jak gwiazdy, widać z liczby pługówOrzących wcześnie łany ogromne ugoru,Czarnoziemne, zapewne należne do dworu,Uprawne dobrze na kształt ogrodowych grządek:Że w tym domu dostatek mieszka i porządek.Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza,Że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza.

Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju,Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju,Stał dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany;Świeciły się z daleka pobielane ściany,Tem bielsze, że odbite od ciemnej zieleniTopoli, co go bronią od wiatrów jesieni.Dommieszkalny niewielki, lecz zewsząd chędogi,I stodołę miał wielką, i przy niej trzy stogiUżątku, co pod strzechą zmieścić się nie może;Widać, że okolica obfita we zboże,I widać z liczby kopic, co wzdłuż i wszerz smugówŚwiecą gęsto jak gwiazdy, widać z liczby pługówOrzących wcześnie łany ogromne ugoru,Czarnoziemne, zapewne należne do dworu,Uprawne dobrze na kształt ogrodowych grządek:Że w tym domu dostatek mieszka i porządek.Bramana wciąż otwarta przechodniom ogłasza,Że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza.

I też same portrety na ścianach wisiały.Tu Kościuszkow czamarce krakowskiej, z oczymaPodniesionymi w niebo, miecz oburącz trzyma;Takim był, gdy przysięgał na stopniach ołtarzów,Że tym mieczem wypędzi z Polski trzech mocarzówAlbo sam na nim padnie. Dalej w polskiej szacieSiedzi Rejtanżałośny po wolności stracie,W ręku trzymna nóż, ostrzem zwrócony do łona,Aprzed nim leżyFedoni żywot Katona.Dalej Jasiński, młodzian piękny i posępny,Obok Korsak, towarzysz jego nieodstępny,Stoją na szańcach Pragi, na stosach Moskali,Siekąc wrogów, a Praga już się wkoło pali.Nawet stary stojący zegar kurantowyW drewnianej szafie poznał u wniścia alkowyI z dziecinną radością pociągnął za sznurek,By stary Dąbrowskiego usłyszyć mazurek.

Zegar kurantowy odgrywający "Mazurka Dąbrowskiego"

Tadeusz Kościuszko

Tadeusz Rejtan

Jakub Jasiński (i Tadeusz Korsak)

tradycja, patriotyzm, wolność, niepodległość, walka

Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju,Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju,Stał dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany;Świeciły się z daleka pobielane ściany,Tem bielsze, że odbite od ciemnej zieleniTopoli, co go bronią od wiatrów jesieni.Dommieszkalny niewielki, lecz zewsząd chędogi,I stodołę miał wielką, i przy niej trzy stogiUżątku, co pod strzechą zmieścić się nie może;Widać, że okolica obfita we zboże,I widać z liczby kopic, co wzdłuż i wszerz smugówŚwiecą gęsto jak gwiazdy, widać z liczby pługówOrzących wcześnie łany ogromne ugoru,Czarnoziemne, zapewne należne do dworu,Uprawne dobrze na kształt ogrodowych grządek:Że w tym domu dostatek mieszka i porządek.Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza,Że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza.