Want to make creations as awesome as this one?

No description

Transcript

3

Tędy i owędy

fragment lektury "Ziele na kraterze"

Melchior Wańkowicz

2

1

4

1

Zapoznaj się z biografią pisarza

Możesz wysłuchać informacji dotyczących utworu

Tu znajdziesztekst utworu

.

Od ściągaczki do belferki.Czyż to nie awans: przed trzema laty być sztubakiem i nagle zostać — panem profesorem.Kiedy pierwsza wojna wybuchła, nauczycieli zmobilizowano i otrzymałem lekcje historii w starszych klasach na pensji pani Kurmanowej.To znaczy — jestem człowiek skończony. Mam uczyć. A dotąd mnie uczono. Z wielką biedą. Mój niemiecki guwerner, pan Bleze, emerytowany nauczyciel gimnazjum w Poniewieżu, zawsze mi przepowiadał, że dalej jak do trzeciej klasy nie dojdę. Próbując różnych metod bezskutecznie, uciekł się do najbardziej przekonywającej — paska od spodni i babka biedaka wylała, nadwerężając poważnie preferansowy kwartet.Następczyni jego, pani Kosowska, była dyrektorka gimnazjum żeńskiego św. Katarzyny w Petersburgu, mozolnie mnie podciągała na wysokość włarowo kłasa, do której to drugiej klasy miałem zdawać w Warszawie... Przy wstępnym jednak dyktandzie jak wiadomo napisałem „nie-zabułki" zamiast niezabudki.Wówczas stanąłem do egzaminu u Rontalera. Tam każdy zdawał. Popularny „Rondel", powiewając wielką, malowaną brodą, która wpadała w kolor zielonawy, ustawił nas, kiedyśmy zdali egzamin (wszyscy zdali), w szeregu, pogładził pierwszego z rzędu, autentycznego hrabiego, pod brodę:— Trzymaj głowę do góry; pamiętaj, że hrabiowie zawsze głowy do góry trzymają.Po czym zrobiło mu się żal nas, niehrabiów, więc szedł wzdłuż szeregu i, muskając każdego pod brodę, powtarzał:— I ty hrabia, i ty hrabia, i ty hrabia...Mimo że i do mnie jeszcze doszedł jakiś kawałek ,,ithr" i otwierały się perspektywy podhrabienia, dali mnie do innej budy, którą właśnie otwierał emerytowany generał Chrzanowski. Obsada nauczycielska była czysto rosyjska.U rosyjskiego „Chrzana" popasałem niedługo. Zaczęła się wojna ro-syjsko-japońska. Wychowawca klasowy, Timofiej Timofiejewicz Timofie-jew, z serdecznym duszy niepokojem konstatował, że ulegamy zgubnym wpływom, skoro dopytujemy, czy żołnierz rosyjski jest na tyle uświadomiony, że wie, o co się bije.Belfer Siergiej Spirydonowicz Panczenko, pilnujący nas w czasie wolnej godziny, kiedy który z nauczycieli nie przyszedł, otrzymywał od dyżurnego ucznia karteczkę z pięknie wykaligrafowanym napisem szaliat (dokazują) i dwukropkiem. Trzymał tę karteczkę w rękach, które zakładał na tył wicmundiia, granatowego surduta ze złotymi guzikami i epoletami. Kartka składała się jakby w miseczkę. Przechadzając się między ławkami — ogromny, rudy, nie ogolony, myślami odległy — zbierał na tę karteczkę strząsanie piór ze wszystkich mijanych ławek, tak że w miseczce falowała łyżeczka atramentu.Za wojną szła szybkimi krokami rewolucja, która wlewała się w ściany czastnoj mużskoj gimnazii gienierał-Iejtienanta Pawła Piotiowicza Chrża-nowskawo. Już najdłuższa nawet kartka „szalących" by nie starczyła. Szczekaliśmy, miauczeliśmy, meczeliśmy, pialiśmy, gęgaliśmy, kwakaliśmy, kwokaliśmy, buczeliśmy, udawaliśmy ryki lwów na pustyni i wycie wilków, aż wreszcie starsi koledzy powiedzieli, że czas wszcząć walkę o szkołę polską, i wypędzili nas, młode szczątki, na ulicę ku niesłychanej naszej radości i osłupieniu belfrów.Z tego rocznego pobytu w gimnazii wyniosłem jako stygmat męczeństwa sześciokrotny „karcer" (godzina przetrzymania po lekcjach) za rozmawianie po polsku, w czasie której to martyrologii sumiennie porznąłem kozikiem sześć ławek.Rozpoczął się strajk i niezapomniane „komplety", w czasie których suchotniczy studenci, mający uczyć arytmetyki, wykładali Marksa i rzucali gromy na tych, którzy, ucząc łaciny, uważali, że najszybszą drogą adaptacji tego przedmiotu jest czytanie pism Szczepanowskiego, myśliciela narodowego.Wreszcie strajk się skończył zwycięsko. Otrzymaliśmy szkoły średnie z językiem wykładowym polskim, wprawdzie bez praw, ale kto by siętam martwił o to.Gimnazia przemieniła się w gimnazjum Chrzanowskiego, które wniosło się do własnego gmachu przy ulicy Smolnej, zbudowanego w stylusecesji ludowej.Do spolszczonego gimnazjum Chrzanowskiego wlało się tysiąc czterysta chłopa. Byłem już w trzeciej — feralnej trzeciej, przepowiadanej przez pana Bleze jako szczyt kariery naukowej. Na szczęście przez całą trzecią ryczeliśmy — socjaliści i narodowcy — „Czerwony Sztandar"i „Jeszcze Polska", starając się przekrzyczeć jedni drugich. Naszych kilku anarchistów nosiło czarne fontazie, na co socjaliści sprawili sobie czerwone.Pamiętam, jak przez okna zobaczyliśmy lecący na podwórze grad białych kartek. To piąta klasa o piętro wyżej rwała dzienniczki postępów, które miały być przedstawiane co tydzień rodzicom. Polecieliśmy co tchu na górę zapytać, czy i trzeciaki mają wyrzucić dzienniki. Piątaki po krótkim, ale intensywnym namyśle orzekły, że tak. Była to koncesja, bo kiedy ich pytaliśmy, czy facet z trzeciaka może już się „przystawiać" (flirtować), odpowiedzieli unisono, że na to się ma prawo dopiero od piątej klasy. Tego werdyktu nie uznaliśmy, bo mieliśmy w trzeciaku wąsatych dwudziestoletnich chłopów (biedne, zapóźnione ofiary ucisku carskiego), a nawet jednego autentycznego doliniarza, który pewnego dnia oporządził wszystkie nasze płaszcze w szatni i znikł ze świątyni wiedzy generała Chrzanowskiego na zawsze. Toteż trzymaliśmy górnie sztandar trzeciej jako starszej klasy, w której ucznjom należy mówić przez „pan" i w której nie powinny już wykładać nauczycielki. Przysłanej nauczycielce francuskiego zgodnym chórem skandowaliśmy przez całą godzinę: oui, non — calecpns, aż biedula zrezygnowała.Rewolucja wygasała, więc i w szkole po wakacjach nieco opanowano położenie. Znikły wąsate drągale, fontazie i spod odpłyniętego potoku rewolucyjnego ukazała się istna menażeria nauczycielska, co i nie dziwota, skoro należało korpus nauczycielski zaimprowizować.„Niemiec", mały człowieczek ze spiczastą bródką, zaawansowany su-chotnik, błagalnym szeptem strofował, że „moi panowie, zachowujecie się jak przekupki, proszę — nieprawdaż?" Całym swoim cichym zachowaniem prosił, aby mu jeszcze dać pożyć trochę. Beznamiętnie ścierał wodę z fotela, pod którego poduszkę podłożono nalany gumowy balonik, gasił trociczki wstawiane do katedry i kurzące mu w nos i wyrywał ,,bez żadnych kawałów", niezmiennie według alfabetu. Na to też za każdym razem niezmiennie wstawał siedzący w pierwszej ławce Jaczewski i wygłaszał wierszyk: Morgen, morgen, nur nicht heute — sagen alle iaule Leułe. Wprawdzie ten wierszyk mieliśmy zadany na początku roku, a obecnie już wypadało umieć: Wer reitet so spat durch Nacht und Wind, ale nauczyciel bez protestu stawiał piątkę i wyrywał następnego, po czym ponownie wstawał Jaczewski i wygłaszał: Morgen, morgen, nur nicht heute. Z czasem jednak Jaczewski począł się drożyć i żądać dwóch stalówek z krzyżykiem albo jedną rondówkę Wasilewskiego. Wobec czego drugi się wyuczył: Wer reitet so spat i przejął klientelę po dawnej umiarkowanej cenie.Francuz, monsieur Waraszkiewicz, również pragnął być z klasą w zgodzie. Nie było to łatwe, bo zgrało się wcale dobre trio. Na tylnej ścianie klasy wisiała jubileuszowa płaskorzeźba Słowackiego, puszczona w świat nakładem „Tygodnika Ilustrowanego" i przypominająca drzwiczki do pieca. Sznurek od tego medalionu szedł pod ławkami do moich wiernych rąk w środku klasy. Pociągnąwszy za sznurek, odrywało się dolną część płaskorzeźby od ściany, a puściwszy nagle, otrzymywało się czystyi donośny dźwięk.Zwykle zaczynało się tak, że siedzący w ostatniej ławce gruby Noskowski wołał donośnie przez nos:— Fćneants/...Na co siedzący w pierwszej ławce Strakacz, patrząc wprost we Francuza i nie otwierając ust, potrafił piskliwie za każdym razem dwukrotniewyrzucić:— Chassis, chassis...Wtedy mój Słowacki dzwonił dwa razy:— Bum, bumm...I wówczas Noskowski rozdzierał się swoim triumfalnym i&n&ants, Strakacz piskał, ja dzwoniłem i tak w koło Wojtek.Wyśledziwszy źródło dźwięków „Francuz" zainaugurował pakt wzajemnej nieagresji. Sprawdziwszy listę obecności, niezmiennie zwracał,się do mnie:— Wańkowicz, aJJez vous promener*.Zabierałem wówczas przygotowane już bułki, kolejny zeszyt Sherlocka Holmesa i wynosiłem się na całą lekcję na korytarz. Najwyraźniej uprzeził się do mnie! Był to jednak gentleman, który w zamian za to stale i niezmiennie stawiał mi bez pytania trójkę za kwartał.Dyrekcja szkoły jednak była zacofana, nie miała pojęcia o Daltonie i jego temporary dropping oi some subjects" i wylała daltonizującego pedagoga. Na jego miejsce przyszedł energiczny rudawy pan Lasocki z wąsami prosto spod bindy, syn emigranta, były oficer francuski bardzo słabo mówiący po polsku, i z miejsca na pierwszej lekcji oświadczył: — Pszakrew, ja z francuski soldat rady dał, to i z takimi gamenamirady dam.Jakoż, kiedy na tym Francuzie spróbowałem, aby Słowacki spiżowym głosem przemówił do młodzieży, musiałem zaprezentować opiece domowej w najbliższą sobotę „dzienniczek postępów i uwag ciała pedagogicznego" (wprowadzony znów wraz z nawrotem reakcji), w którym zamaszystym pismem lejtnanta dragonów francuskich było napisane: — Wańkowicz zachował się jak sauvage bidel z las.Dokument ten miałem długo, ofiarowałem go jeszcze narzeczonej; zniszczyła go dopiero wojna.Łacina, jak zwykle i wszędzie chyba, była najnudniejszym przedmiotem i łaska to boska nad naszą młodością, że mieliśmy nauczycieli bezwiednych komików.Pierwszy łacinnik, którym nas uszczęśliwiono, już na pierwszej lekcji i z okazji pierwszej koniugacji chwycił nas za serce:— Agricola amat puellam, puella agricolam non amał — rolnik kocha dziwczęcie, dziwczęcie nie kocha rolnika.Ale dopiero drugi, stary poczciwy magister Wabner, pojawiający się na uroczystościach w długim czesuczowym tużurku z orderem Pro Ecclesia et Pontifice, przypadł nam prawdziwie do gustu. Stary był biegłym laty-nistą, pisał po łacinie wiersze, chociaż i po polsku popełniał poematy zbożne, w miarę owiane duchem klasycznym, godzące miłosne liryki Horacego z pedagogicznym duchem szkoły.Tak na przykład chór szkolny śpiewał po łacinie i po polsku jego mazurek:Quod in aures, puer, ambas. Mini trilos et ineptos? Canis hymnos et amores Neque cessus? Gere mpres.Quod habes tu in animumąue Et amorem moveas mi? Neąue lorma, neque vultu? Copies mi sine cultu.Cóż mi, chłopcze, tak do uszka Gruchasz niby do serduszka Hymn miłosny, niedorzeczny Bezustannie? Bądżże grzeczny.Czemże chcesz tak pracowicie Zdobyć dla się serca bicie? Zalotnością i obliczem? Bez nauki — to mi niczym.Jak widzimy, dziewczę domagało się socrealizmu.Ze staruszkiem dobrnęliśmy w doskonałej komitywie aż do mów Cyce-rona. Od czasu do czasu klasa występowała ze zbiorowym protestem przeciw jakiemuś artykułowi, żądającemu zniesienia łaciny. Odbywała się wówczas cała komedia. Klasa stała jak mur, wypychano mnie jako delegata przed katedrę, przed którą wygłaszałem takie mniej więcej przemówienie: „młodzian polski nigdy nie zezwoli, aby go odrywano od piersi wilczycy — kultury łacińskiej, którą przodkowie, a która..."Stary wówczas zakładał po napoleońsku ręce na piersiach, odrzucał w tył głowę, przymykał oczy i napawał się. Po czym wygłaszał po łacinie długie i namaszczone przemówienie i wreszcie, zwracając się do mnie, oznajmiał, że za takie chwalebne uczucia w starożytności należałby mi się laur, ale w nikczemnej współczesności może mnie nagrodzić tylkomarną piątką, ale za to rzymską.

Komitywa

Stosunki przyjacielskie

Laur

Symbol zwycięstwa i chwały

Doliniarz

Kieszonkowiec, złodziej

Czy rozumiesz trudne słowa użyte w tekście?

Secesja

Styl w sztuce przełomu XIX i XX wieku, charakteryzujący się bogactwem ornamentów, zwłaszcza roślinnych i zwierzęcych, asymetrią, subtelną kolorystyką.

Feralny

Pechowy

Koncesja

Ustępstwo, pozwolenie

Unisono

Jednym głosem

Zbożny

Szlachetny, poważny

Stygmat

Znamię, piętno, znak

Katedra

Biurko nauczyciela

Brawo :-)

Brawo :-)

Brawo :-)

Brawo :-)

Brawo :-)

Poszukaj w tekście utworu informacji na temat nauczycieli. Znajdź elementy oceny.

Pan Bleze

Timofiej Timofiejewicz Timofiejew

Pani Kosowska

Magister Weber

Niemiecki guwerner (nauczyciel domowy) – „zawsze mi przepowiadał, że dalej jak do trzeciej klasy niedojdę”

Wychowawca klasowy („z serdecznym duszy niepokojem konstatował, że ulegamy zgubnym wpływom”)

(„mozolnie mnie podciągała na wysokość wtarowo kłasa”)

Nauczyciel łaciny („przypadł nam prawdziwie do gustu”, „był biegłym latynistą […] i po polsku popełniał poematy zbożne”)

Czy potrafisz powiedzieć, jakie relacjez uczniami mieli nauczyciele?

Timofiej Timofiejewicz Timofiejew

Siergiej Spirydonowicz Panczenko

magister Weber

Nauczyciel pogardza uczniami, nie ma o nich wysokiego mniemania, sądzi, że łatwo ulegają wpływom.

Jest nieogolony, ale nosi elegancki mundur, nie ma z uczniami kontaktu („myślami odległy”), nie zauważa, że uczniowie stroją sobie z niego żarty.

Uczniowie podziwiają jego wiedzę, pasję i zaangażowanie, które się im udziela, szanują go, wiedzą, czym mogą sprawićprofesorowi przyjemność.

A jakie są dziś relacje uczniów z nauczycielami?Potrafisz wskazać cechy dobrego pedagoga?

Przypomnij sobie rodzaje komizmu.Wskaż przykłady komizmu zastosowaneprzez M. Wańkowicza.

Komizm słowny

Komizm postaci

Komizm sytuacji

np.rólnik kócha dziwczęcie,dziwczęcie nie kócha rólnika

np.belfer SiergiejSpirydonowicz Panczenko

np.przemówienie w czasie lekcji łaciny(protest przeciwko zniesieniu tegoprzedmiotu)

Na czym polega efekt komiczny rysunkuA. Mleczki?

Efekt komiczny jest wywołany przez sprzeczność ukazanej sceny („grzeczny” uczeń w okularach zapytany przeznauczycielkę nie odpowiada, ale odsyła ją do swojej strony internetowej, gdzie może ona przeczytać odpowiedź)z oczekiwaniami dotyczącymi postawy ucznia w czasie lekcji.

Do podanych wyrazów dopasuj synonim i antonim.

Wykonaj zadania

Zadanie 1

Wyrażenie kartka szalących jest neologizmem, ponieważ:a) zostało użyte w tekście literackimb) wyraz ten wyszedł z użyciac) autor utworzył to określenie na użytek własnego tekstu

Zadanie 2

W tekście pojawia się wiele wyrazów dźwiękonaśladowczych, wyliczeń, metafor i epitetów. Spróbuj znaleźć przykłady tych środków.Określ ich funkcje.

wyliczenie i wyrazy dźwiękonaśladowcze (szczekaliśmy, miauczeliśmy, meczeliśmy… itd.) – budują nastrójniepokoju, dynamizują opis, oddają atmosferę zamieszek uczniowskich, oddziałują na zmysłymetafory (wypędzili nas, młode szczenięta, na ulicę) – sprawiają, że opis staje się bardziej obrazowy, emocjonalnyepitety (szkołę polską, młode szczenięta, niesłychanej radości) – uplastyczniają opis

Zadanie 3

3

2

1

4

Dziękuję za uwagę :-)