Want to make creations as awesome as this one?

Propozycja pomocy dydaktycznych do wykorzystania w domu.

Transcript

Witaj wiosno!

klikamy w słoneczko :)

Witaj wiosno!

Bajka o zajączku

Bajka o zajączkuBył piękny, słoneczny poranek. Mały Zajączek siedział przy stole i kończył jeść śniadanie, które składało się ze świeżej marchewki oraz szklanki soku z kapusty.– Mamo – zapytał Wielką Zajęczycę zajętą w tym czasie robieniem porządków w spiżarce. – Słyszałem wczoraj jak sroka mówiła do wróbli, że nie ma nic piękniejszego od wiosny.– To prawda – odpowiedziała Zajęczyca.– Ale co to jest ta wiosna? – rozłożył łapki Zajączek. – Czy to jest zwierzę czy ptak, a może jakiś gatunek drzewa?– Nie – roześmiała się Zajęczyca. – Wiosna, synku, to pora roku. To taka pani-czarodziejka, która sprawia, że na dworze robi się cieplej, topnieją śniegi, a wszystko wokół budzi się do życia.— A mógłbym ją zobaczyć, mamusiu? Mógłbym? – prosił Zajączek.Mama odwiesiła kuchenny fartuszek do szafki i usiadła obok synka przy stole.– Mógłbyś – odrzekła. – A żeby łatwiej ci było ją znaleźć trochę ci o niej powiem.I opowiedziała, że wiosna lubi przesiadywać na pąkach i maleńkich listkach, które pojawiają się na gałęziach drzew. Można ją także zobaczyć w kielichach pierwszych kwiatów pojawiających się na łące i w cienkich źdźbłach trawek, które wychylają się z rozmiękczonej gleby.Czasami zjeżdża na ziemię na kropelkach ciepłego deszczu lub podmuchach wiatru. I często wybiera się na spacery po niebie razem ze słonkiem, które zaczyna wtedy przygrzewać mocniej i dłużej.Zajączek wybiegł z domu. Bardzo chciał poznać tę śliczną wiosnę. Kicał więc po polnej ścieżce i pilnie rozglądał się dookoła. Niedaleko dostrzegł kępę młodej trawy, a w niej wianuszek żółtych pierwiosnków.Choć łapki grzęzły mu w błocie, zboczył z drogi i podbiegł do kwiatów. Powoli obszedł je dookoła, oglądając z bliska każdy z nich i ciekawie zaglądając w ich środki. Mina jednak mu zrzedła. Dzwonki pierwiosnków były puste! Wiosna pewnie schowała się gdzieś indziej. Muszę szukać dalej! zdecydował i pokicał w dalszą drogę.Brzeg strumienia porastały krzaki. Na ich gałęziach widać było wyraźne zgrubienia, a gdzieniegdzie zieleniły się pierwsze maleńkie listki. Zajączek stanął słupka i mocno wyciągnął szyję, żeby lepiej dojrzeć. Niestety, w pąkach i w liściach również nikogo nie znalazł. Zafrasował się, ale nie stracił nadziei i dzielnie pobiegł dalej.Nagle zerwał się wiatr i na niebie wykwitła ciemna chmura, z której natychmiast zaczął kropić deszcz. Normalnie zajączek szukałby schronienia, jednak tym razem zadarł głowę i z przejęciem wpatrywał się w opadające mu na nos i futerko drobne krople wody. Ale znów nie dostrzegl tego, na co czekał.Naprawdę nic nie rozumiem!– tym razem zmartwił się na dobre. – Przyjrzałem się już wszystkiemu, o czym opowiadała Mama, a wiosny wciąż nie znalazłem.W tej chwili za plecami usłyszał jakieś głosy. Odwrócił łebek i zobaczył, że od strony domów po drugiej stronie łąki zbliżało się w jego kierunku dwoje ludzi. Czym prędzej ukrył się w pobliskiej bruździe i znieruchomiał. Mniejszy człowiek i tak go jednak dostrzegł i wyciągnął w jego kierunku palec.– Tato! Tato! – zawołał. – Tam, w dole, zajączek! Jaki malutki!– Musiał się niedawno urodzić – powiedział większy człowiek. – A to znak, że zima na dobre już robi odwrót. Przyjrzyj mu się uważnie, córeczko, tak właśnie wygląda wiosna. Tak jak ten mały szaraczek. Pięknie, prawda? No, a teraz już chodźmy, żeby tego maluszka nie przestraszyć – zakończył i biorąc mniejszego człowieka za rękę oboje z powrotem oddalili się w kierunku domów.Mały Zajączek co tchu w piersiach pokicał do domu.– Mamo! Mamo! – wołał uradowany już od progu. – Wiosna wygląda tak jak ja! Wcale nie muszę jej szukać. Wystarczy, że popatrzę w lustro! Tylko dlaczego mi o tym od razu nie powiedziałaś?Wielka Zajęczyca pokiwała z rozbawieniem głową.– Oj synku – rzekła – chciałam ci to powiedzieć, ale jesteś taki niecierpliwy, że wybiegłeś z domu, nie czekając aż skończę. Wiosna jest piękna i niecierpliwa, właśnie tak jak małe zajączki!

Wiosenne kodowanie

Praca plastyczna "Wiosenne słoneczko"

Wiosna w Dolinie Muminków

Quiz wiosenny

„Spacerkiem po łące”- opowieść ruchowa

Opowieść ruchowa z ćwiczeniami artykulacyjnymi „Spacerkiem po łące”Jest piękny wiosenny dzień i dzieci wybrały się na spacer na pobliską łąkę (dziecko maszeruje). Słońce mocno świeci, a wiatr rozdmuchiwał nasiona roślin (dziecko chodzi na czworakach i dmucha na rośliny). Wypatrujemy, czy gdzieś na łące nie pojawiło się jakieś zwierzątko. Rozglądamy się dookoła. Nagle dzieci usłyszały pierwsze odgłosy. To pracowite pszczółki krążyły nad kwiatami szukając najpiękniejszych aby zebrać z nich nektar (dziecko lata jak pszczółka, machając rękoma- skrzydełkami), wesoło bzyczały nawołując się nawzajem (naśladuje bzyczenie pszczół: bzz, bzz). Na listkach koniczyny siedziały koniki polne poruszając śmiesznie łapkami (dziecko siedzi, porusza w dowolny sposób kończynami), cykając cichutko (naśladuje dźwięk: cyt, cyt). Nagle nie wiadomo skąd pojawiły się żaby (dziecko naśladuje skakanie żabki), kumkały głośno (naśladuje kumkanie: kum, kum, kum) jakby ostrzegały się przed jakimś niebezpieczeństwem. Miały rację, że były takie zdenerwowane bo na łące pojawiły się bociany, chodziły unosząc wysoko nogi(naśladuje chód bociana) rozglądając się na boki, co chwilę przystawały i pochylały się do przodu jakby czegoś szukały w trawie. Wysoko nad łąką krążył skowronek śpiewając wiosenną piosenkę (naśladuje głos skowronka: dzyń, dzyń), odpowiadał mu wróbel (naśladuje głos wróbla: ćwir, ćwir), który poszukiwał pokarmu dla swoich głodnych dzieci. Czekały one niedaleko w gniazdku piszcząc: pi, pi, pi. Nad łąką latały kolorowe motyle, co pewien czas siadając na kwiatach (naśladuje ruch latającego motylka). Wiosenny wietrzyk poruszał trawą, kwiatami szumiąc wesołe piosenki szszszsz.....szszsz....szszuuu.

Opowieść ruchowa z ćwiczeniami artykulacyjnymi „Spacerkiem po łące”Jest piękny wiosenny dzień i dzieci wybrały się na spacer na pobliską łąkę (dziecko maszeruje). Słońce mocno świeci, a wiatr rozdmuchiwał nasiona roślin (dziecko chodzi na czworakach i dmucha na rośliny). Wypatrujemy, czy gdzieś na łące nie pojawiło się jakieś zwierzątko. Rozglądamy się dookoła. Nagle dzieci usłyszały pierwsze odgłosy. To pracowite pszczółki krążyły nad kwiatami szukając najpiękniejszych aby zebrać z nich nektar (dziecko lata jak pszczółka, machając rękoma- skrzydełkami), wesoło bzyczały nawołując się nawzajem (naśladuje bzyczenie pszczół: bzz, bzz). Na listkach koniczyny siedziały koniki polne poruszając śmiesznie łapkami (dziecko siedzi, porusza w dowolny sposób kończynami), cykając cichutko (naśladuje dźwięk: cyt, cyt). Nagle nie wiadomo skąd pojawiły się żaby (dziecko naśladuje skakanie żabki), kumkały głośno (naśladuje kumkanie: kum, kum, kum) jakby ostrzegały się przed jakimś niebezpieczeństwem. Miały rację, że były takie zdenerwowane bo na łące pojawiły się bociany, chodziły unosząc wysoko nogi(naśladuje chód bociana) rozglądając się na boki, co chwilę przystawały i pochylały się do przodu jakby czegoś szukały w trawie. Wysoko nad łąką krążył skowronek śpiewając wiosenną piosenkę (naśladuje głos skowronka: dzyń, dzyń), odpowiadał mu wróbel (naśladuje głos wróbla: ćwir, ćwir), który poszukiwał pokarmu dla swoich głodnych dzieci. Czekały one niedaleko w gniazdku piszcząc: pi, pi, pi. Nad łąką latały kolorowe motyle, co pewien czas siadając na kwiatach (naśladuje ruch latającego motylka). Wiosenny wietrzyk poruszał trawą, kwiatami szumiąc wesołe piosenki szszszsz.....szszsz....szszuuu.

Opowieść ruchowa z ćwiczeniami artykulacyjnymi „Spacerkiem po łące”Jest piękny wiosenny dzień i dzieci wybrały się na spacer na pobliską łąkę (dziecko maszeruje). Słońce mocno świeci, a wiatr rozdmuchiwał nasiona roślin (dziecko chodzi na czworakach i dmucha na rośliny). Wypatrujemy, czy gdzieś na łące nie pojawiło się jakieś zwierzątko. Rozglądamy się dookoła. Nagle dzieci usłyszały pierwsze odgłosy. To pracowite pszczółki krążyły nad kwiatami szukając najpiękniejszych aby zebrać z nich nektar (dziecko lata jak pszczółka, machając rękoma- skrzydełkami), wesoło bzyczały nawołując się nawzajem (naśladuje bzyczenie pszczół: bzz, bzz). Na listkach koniczyny siedziały koniki polne poruszając śmiesznie łapkami (dziecko siedzi, porusza w dowolny sposób kończynami), cykając cichutko (naśladuje dźwięk: cyt, cyt). Nagle nie wiadomo skąd pojawiły się żaby (dziecko naśladuje skakanie żabki), kumkały głośno (naśladuje kumkanie: kum, kum, kum) jakby ostrzegały się przed jakimś niebezpieczeństwem. Miały rację, że były takie zdenerwowane bo na łące pojawiły się bociany, chodziły unosząc wysoko nogi(naśladuje chód bociana) rozglądając się na boki, co chwilę przystawały i pochylały się do przodu jakby czegoś szukały w trawie. Wysoko nad łąką krążył skowronek śpiewając wiosenną piosenkę (naśladuje głos skowronka: dzyń, dzyń), odpowiadał mu wróbel (naśladuje głos wróbla: ćwir, ćwir), który poszukiwał pokarmu dla swoich głodnych dzieci. Czekały one niedaleko w gniazdku piszcząc: pi, pi, pi. Nad łąką latały kolorowe motyle, co pewien czas siadając na kwiatach (naśladuje ruch latającego motylka). Wiosenny wietrzyk poruszał trawą, kwiatami szumiąc wesołe piosenki szszszsz.....szszsz....szszuuu.

Bajka o zajączkuBył piękny, słoneczny poranek. Mały Zajączek siedział przy stole i kończył jeść śniadanie, które składało się ze świeżej marchewki oraz szklanki soku z kapusty.– Mamo – zapytał Wielką Zajęczycę zajętą w tym czasie robieniem porządków w spiżarce. – Słyszałem wczoraj jak sroka mówiła do wróbli, że nie ma nic piękniejszego od wiosny.– To prawda – odpowiedziała Zajęczyca.– Ale co to jest ta wiosna? – rozłożył łapki Zajączek. – Czy to jest zwierzę czy ptak, a może jakiś gatunek drzewa?– Nie – roześmiała się Zajęczyca. – Wiosna, synku, to pora roku. To taka pani-czarodziejka, która sprawia, że na dworze robi się cieplej, topnieją śniegi, a wszystko wokół budzi się do życia.— A mógłbym ją zobaczyć, mamusiu? Mógłbym? – prosił Zajączek.Mama odwiesiła kuchenny fartuszek do szafki i usiadła obok synka przy stole.– Mógłbyś – odrzekła. – A żeby łatwiej ci było ją znaleźć trochę ci o niej powiem.I opowiedziała, że wiosna lubi przesiadywać na pąkach i maleńkich listkach, które pojawiają się na gałęziach drzew. Można ją także zobaczyć w kielichach pierwszych kwiatów pojawiających się na łące i w cienkich źdźbłach trawek, które wychylają się z rozmiękczonej gleby.Czasami zjeżdża na ziemię na kropelkach ciepłego deszczu lub podmuchach wiatru. I często wybiera się na spacery po niebie razem ze słonkiem, które zaczyna wtedy przygrzewać mocniej i dłużej.Zajączek wybiegł z domu. Bardzo chciał poznać tę śliczną wiosnę. Kicał więc po polnej ścieżce i pilnie rozglądał się dookoła. Niedaleko dostrzegł kępę młodej trawy, a w niej wianuszek żółtych pierwiosnków.Choć łapki grzęzły mu w błocie, zboczył z drogi i podbiegł do kwiatów. Powoli obszedł je dookoła, oglądając z bliska każdy z nich i ciekawie zaglądając w ich środki. Mina jednak mu zrzedła. Dzwonki pierwiosnków były puste! Wiosna pewnie schowała się gdzieś indziej. Muszę szukać dalej! zdecydował i pokicał w dalszą drogę.Brzeg strumienia porastały krzaki. Na ich gałęziach widać było wyraźne zgrubienia, a gdzieniegdzie zieleniły się pierwsze maleńkie listki. Zajączek stanął słupka i mocno wyciągnął szyję, żeby lepiej dojrzeć. Niestety, w pąkach i w liściach również nikogo nie znalazł. Zafrasował się, ale nie stracił nadziei i dzielnie pobiegł dalej.Nagle zerwał się wiatr i na niebie wykwitła ciemna chmura, z której natychmiast zaczął kropić deszcz. Normalnie zajączek szukałby schronienia, jednak tym razem zadarł głowę i z przejęciem wpatrywał się w opadające mu na nos i futerko drobne krople wody. Ale znów nie dostrzegl tego, na co czekał.Naprawdę nic nie rozumiem!– tym razem zmartwił się na dobre. – Przyjrzałem się już wszystkiemu, o czym opowiadała Mama, a wiosny wciąż nie znalazłem.W tej chwili za plecami usłyszał jakieś głosy. Odwrócił łebek i zobaczył, że od strony domów po drugiej stronie łąki zbliżało się w jego kierunku dwoje ludzi. Czym prędzej ukrył się w pobliskiej bruździe i znieruchomiał. Mniejszy człowiek i tak go jednak dostrzegł i wyciągnął w jego kierunku palec.– Tato! Tato! – zawołał. – Tam, w dole, zajączek! Jaki malutki!– Musiał się niedawno urodzić – powiedział większy człowiek. – A to znak, że zima na dobre już robi odwrót. Przyjrzyj mu się uważnie, córeczko, tak właśnie wygląda wiosna. Tak jak ten mały szaraczek. Pięknie, prawda? No, a teraz już chodźmy, żeby tego maluszka nie przestraszyć – zakończył i biorąc mniejszego człowieka za rękę oboje z powrotem oddalili się w kierunku domów.Mały Zajączek co tchu w piersiach pokicał do domu.– Mamo! Mamo! – wołał uradowany już od progu. – Wiosna wygląda tak jak ja! Wcale nie muszę jej szukać. Wystarczy, że popatrzę w lustro! Tylko dlaczego mi o tym od razu nie powiedziałaś?Wielka Zajęczyca pokiwała z rozbawieniem głową.– Oj synku – rzekła – chciałam ci to powiedzieć, ale jesteś taki niecierpliwy, że wybiegłeś z domu, nie czekając aż skończę. Wiosna jest piękna i niecierpliwa, właśnie tak jak małe zajączki!

Bajka o zajączkuBył piękny, słoneczny poranek. Mały Zajączek siedział przy stole i kończył jeść śniadanie, które składało się ze świeżej marchewki oraz szklanki soku z kapusty.– Mamo – zapytał Wielką Zajęczycę zajętą w tym czasie robieniem porządków w spiżarce. – Słyszałem wczoraj jak sroka mówiła do wróbli, że nie ma nic piękniejszego od wiosny.– To prawda – odpowiedziała Zajęczyca.– Ale co to jest ta wiosna? – rozłożył łapki Zajączek. – Czy to jest zwierzę czy ptak, a może jakiś gatunek drzewa?– Nie – roześmiała się Zajęczyca. – Wiosna, synku, to pora roku. To taka pani-czarodziejka, która sprawia, że na dworze robi się cieplej, topnieją śniegi, a wszystko wokół budzi siędo życia.— A mógłbym ją zobaczyć, mamusiu? Mógłbym? – prosił Zajączek.Mama odwiesiła kuchenny fartuszek do szafki i usiadła obok synka przy stole.– Mógłbyś – odrzekła. – A żeby łatwiej ci było ją znaleźć trochę ci o niej powiem.I opowiedziała, że wiosna lubi przesiadywać na pąkach i maleńkich listkach, które pojawiają się na gałęziach drzew. Można ją także zobaczyć w kielichach pierwszych kwiatów pojawiających się na łące i w cienkich źdźbłach trawek, które wychylają się z rozmiękczonej gleby.Czasami zjeżdża na ziemię na kropelkach ciepłego deszczu lub podmuchach wiatru. I często wybiera się na spacery po niebie razem ze słonkiem, które zaczyna wtedy przygrzewać mocniej i dłużej.Zajączek wybiegł z domu. Bardzo chciał poznać tę śliczną wiosnę. Kicał więc po polnej ścieżce i pilnie rozglądał się dookoła. Niedaleko dostrzegł kępę młodej trawy, a w niej wianuszek żółtych pierwiosnków.Choć łapki grzęzły mu w błocie, zboczył z drogi i podbiegł do kwiatów. Powoli obszedł je dookoła, oglądając z bliska każdy z nich i ciekawie zaglądając w ich środki. Mina jednak mu zrzedła. Dzwonki pierwiosnków były puste!Wiosna pewnie schowała się gdzieś indziej. Muszę szukać dalej! zdecydował i pokicał w dalszą drogę.Brzeg strumienia porastały krzaki. Na ich gałęziach widać było wyraźne zgrubienia,a gdzieniegdzie zieleniły się pierwsze maleńkie listki. Zajączek stanął słupka i mocno wyciągnął szyję, żeby lepiej dojrzeć. Niestety, w pąkach i w liściach również nikogonie znalazł. Zafrasował się, ale nie stracił nadziei i dzielnie pobiegł dalej.Nagle zerwał się wiatr i na niebie wykwitła ciemna chmura, z której natychmiast zaczął kropić deszcz. Normalnie zajączek szukałby schronienia, jednak tym razem zadarł głowęi z przejęciem wpatrywał się w opadające mu na nos i futerko drobne krople wody. Ale znów nie dostrzegl tego, na co czekał.Naprawdę nic nie rozumiem! – tym razem zmartwił się na dobre. –Przyjrzałem się już wszystkiemu, o czym opowiadała Mama, a wiosny wciąż nie znalazłem.W tej chwili za plecami usłyszał jakieś głosy. Odwrócił łebek i zobaczył, że od strony domów po drugiej stronie łąki zbliżało się w jego kierunku dwoje ludzi. Czym prędzej ukrył sięw pobliskiej bruździe i znieruchomiał. Mniejszy człowiek i tak go jednak dostrzegł i wyciągnął w jego kierunku palec.– Tato! Tato! – zawołał. – Tam, w dole, zajączek! Jaki malutki!– Musiał się niedawno urodzić – powiedział większy człowiek. – A to znak, że zima na dobre już robi odwrót. Przyjrzyj mu się uważnie, córeczko, tak właśnie wygląda wiosna. Tak jak ten mały szaraczek. Pięknie, prawda? No, a teraz już chodźmy, żeby tego maluszkanie przestraszyć – zakończył i biorąc mniejszego człowieka za rękę oboje z powrotem oddalili się w kierunku domów.Mały Zajączek co tchu w piersiach pokicał do domu.– Mamo! Mamo! – wołał uradowany już od progu. – Wiosna wygląda tak jak ja! Wcalenie muszę jej szukać. Wystarczy, że popatrzę w lustro! Tylko dlaczego mi o tym od razunie powiedziałaś?Wielka Zajęczyca pokiwała z rozbawieniem głową.– Oj synku – rzekła – chciałam ci to powiedzieć, ale jesteś taki niecierpliwy, że wybiegłeśz domu, nie czekając aż skończę. Wiosna jest piękna i niecierpliwa, właśnie tak jak małe zajączki!